Berlin – w poszukiwaniu kebabów na kopule Reichstagu

W weekend ze Świętem Niepodległości postanowiliśmy pojechać zatknąć flagę polską za granicą 🙂 Padło na stolicę Niemiec – Berlin. Trasa z Bydgoszczy do Berlina to około 5 godzin (pociągiem da się w podobnym czasie dojechać – Gdynia-Berlin-Express nawet w cztery). My ruszamy w pięć osób jednym samochodem. Początek w deszczu ale im bliżej Niemiec tym bardziej słonecznie. Na granicy w Świecku obserwujemy korek wjeżdżających do Polski – to sprawdzanie dokumentów na czas szczytu klimatycznego w Warszawie. Trochę ludzie musieli stać.

Berlin

Berlin

W Berlinie znajdujemy nasz nocleg u pana Chińczyka – nocleg znaleziony przez airbnb.com (niedawno o tym serwisie pisałem). Zostawiamy samochód i kupujemy bilet grupowy za 16,2 Euro (szczegóły na stronie bvg.de). Ważny będzie dla naszej piątki do godziny 3 rano. Wsiadamy w tramwaj i po 15 minutach wysiadamy na Alexanderplatz (ciekawostka: nazwa na część cara Rosji). Na tym placu znajduje się Wieża Telewizyjna – chyba druga najwyższa budowla w Europie (po wieży w Moskwie) – wieżę można obserwować

Berlin

Pod wieżą znajduje się Kościół Mariacki – widać tu duży kontrast – Plac Aleksandra jest zabudowany głównie budynkami „peerelowskimi” (że się tak wyrażę).

Berlin

Przemieszczamy się na Wyspę Muzeów i zauważamy bydgoską Łuczniczkę (tzn. jej kopię/reprodukcję). Na wyspie wchodzimy (nie było to planowane wczesnej) do Muzeum Pergamońskiego. W środku m.in. Ołtarz Zeusa, Brama Isztar z Babilonu i wiele innych rekonstrukcji czy też zabytków ze starożytnej Grecji, Azji czy też zabytków islamskich. Niestety bardzo mało tekstów po angielsku – chociaż chyba były urządzonka z lektorem (nawet po polsku) ale jakoś nam one umknęły przy wejściu. Miejsce fajne, ale dużo za dużo tego tam jest – po 3 godzinach był przesyt. Muzeum będzie remontowane przez najbliższe kilka lat – więc pewnie zostanie zrobione w nowocześniejszy sposób (i będzie tam jakaś lepiej działająca klima).

Berlin

Wychodzimy z muzeum i podążamy ulicą Pod Lipami (Unter den Linden) do Bramy Brandeburskiej. Niestety na całej długości tej ulicy były prowadzone prace związane z budową metra (Dworzec Główny-Brama Brandenburska-Alexanderplatz). W związku z tym lipy i ulica były obudowane dużą ilością różnych „technicznych elementów”. Spod bramy ruszamy w poszukiwaniu kebabu (bo to podobno miasto tego rodzaju posiłków). Niestety (albo stety) kebaba nie ma od dłuższego czasu. Trafiamy jednak na Plac Poczdamski gdzie posilamy się wusztem w sznicie – (bratwusrt?) 😀 Na placu odbywa się jarmark świąteczny – ciekawa sprawa. Następnie chwila na kawę w pobliskim Sony Center (to są ciekawe budynki – z zadaszeniem placu wewnątrz nich).

Berlin

Następnie wsiadamy do linii chyba 200 w kierunku dworca Zoo. Ta linia oraz 100 to linie autobusowe, którymi warto się zainteresować – można pozwiedzać Berlin z okien piętrowego autobusu miejskiego. Trasa tych linii przebiega obok wielu interesujących miejsc. Wystarczy bilet autobusowy – a autobusy kursują co parę minut. Jeżeli coś cie zainteresuje – wysiadasz, wsiadasz w kolejny kurs.

Berlin

Co dalej: przy dworcu znajduje się Kościół Pamięci – zbombardowany i zostawiony w nieodbudowanej postaci. Niestety trafiliśmy na remont” – wieża w rusztowaniach. No cóż. Następnie kierunek na KaDeWe – czyli jeden z większych domów towarowych. Wchodzimy i po 10 minutach wychodzimy. Zamykają.

No to na autobus w kierunku Zoo, potem S-bahn na Alexanderplatz i tramwaj do Chińczyka w celu snu. W spożywczaku trafiamy jeszcze na Huba Bubbę – kiedyś znaną gumę balonową – nadal ma niezły smak… tylko przez pierwszą minutę 😉

Następnego dnia wracamy tą samą trasą, ale tym razem wchodzimy do ogrodu – jest to największy ogród zoologiczny w Europie (czy też z największą liczbą zwierząt). Uwaga logistyczna – są zniżki na Euro26 (albo przynajmniej kasjerka takie uznała). Co się w zoo rzuca w oczy? To, że te wszystkie zwierzęta są prawie na wyciągnięcie ręki. Naprawdę! Czasami się człowiek zastanawia np. czy te wilki nie doskoczą i nie skonsumują kogoś. Zwierząt masa w tym coś czego w Polsce nie widziałem: sale z nietoperzami, zwierzętami nocnymi, pingwinami. Pamiętam jak zwiedzając zoo w Chorzowie było mi wstyd w jakich warunkach niektóre zwierzęta są trzymane. Tutaj wszystko było chyba ok 🙂 Tylko zwiedzanie trwa i trwa. Ale warto.

Berlin

Następnie przechodzimy ponownie obok Kościoła Pamięci i wsiadamy do autobus – kierunek Mehringdamm. To podobno zagłębie kebabów. Poszukiwania utknęły na jednym („a czy będzie tam Turek?” 😉 ). Dopiero po konsumpcji znalazły się kolejne – niepotrzebne już. Przy wejściu do stacji Metra Mehringdamm jest też ten najbardziej znany – znany chyba z tego, że czeka się w długiej kolejce. Nie wiem czy warto.

Berlin

Metrem jedziemy w stronę Centrum. Niestety po dwóch przystankach zatrzymujemy się. Ludzie wysiadają. Puste wagony jadą dalej. Eee… Przyjeżdża kolejne metro – to samo. Jako, że niemiecki to nie nasza specjalność obmyślamy trasę alternatywną – trzeba się przesiąść na linię x, następnie na linię y i będziemy na poczdamskim.

Berlin

Stamtąd ruszamy pieszo do Reichstagu – czyli siedziby parlamentu. Plan wejść – na kopułę. By się tam dostać trzeba było się za zarejestrować na stronach Reichstagu. Następnie podaje się dane osób i wybiega godzinę na która się chce wejść. Co potem? Potem kontrola jak na lotnisku i wjeżdżamy windą pod kopułę. Zwiedzanie odbywa się indywidualnie – dostaje się słuchawki z komentarzem po polsku. I komentarz sam się zmienia w zależności od miejsca gdzie jesteśmy. Kopuła jest fajnym pomysłem – nie dość, że atrakcja i niezły punkt widokowy to jeszcze doświetla sale obrad 🙂 Ekologia i te sprawy.

Berlin

Pod zwiedzaniu wchodzimy do metra pod Bundestagiem i jedziemy najkrótszą linią metra w Europie pod Bramę Brandenburską. Następnie spacer i na nocleg.

Berlin

Następny dzień (11 listopada) przebiegł na staniu w korkach w samochodzie, zakupach i poszukiwaniu… kebaba 😉 Oraz na spacerze wzdłuż Sprewy i kawałka Muru Berlińskiego. Chodzi o tzw. East Side Gallery – czyli mur z graffiti (to niższy mur niż ten główny). W okolicy mostu Warszawskiego zjedliśmy obiadowego kebaba (mi się udało zjeść falafela) z duża ilością frytek i pożegnaliśmy się z Berlinem.

Berlin

Miasto fajne – ale dużo zostało do zobaczenia jeszcze 🙂 Polski Bus będzie miał tam za niedługo kursy również z południa Polski – można skorzystać 🙂

Chcesz więcej zdjęć? Zajrzyj do galerii.

Gdzie szukać noclegów (airbnb + booking) + zniżka w serwisie airbnb.com

Heh… parę miesięcy przerwy i trzy wpisy w odstępach kilku godzin 😀 No to kolejny – tym razem o noclegach w trakcie podróży po Polsce czy też zagranicy. Chciałem polecić dwa miejsca, z których ostatnio korzystam przy poszukiwaniach noclegów (w innych też szukam, ale ostatnio (około roku) tylko w dwóch znalazłem odpowiednie miejsca).

Airbnb.com – pokoje i mieszkania

Serwis, w którym można wynająć pokój czy też mieszkanie od zazwyczaj zwykłych ludzi. Czy to będą Boliwijczycy mieszkający w Barcelonie, czy też Irlandczyk w Maladze. Można trafić też Chińczyka w Berlinie 😀

Pokój w czyimś mieszkaniu to pokój w czyimś mieszkaniu – czyli dzielisz z kimś kuchnię i łazienkę. I jesz wspólnie kolację (chociaż nikt nie zmusza). Trafić może się dzieciak, który będzie w ciebie strzelał z zabawkowego łuku, albo przyjdzie znajomy właścicieli na kawę. A mieszkanie to mieszkanie – dostajesz klucze i mieszkasz 🙂 To taki trochę couchsurfing za pieniądze.

Czy się opłaca? Moim zdaniem tak – w Barcelonie miałem nocleg za około 30-40zł od osoby. W Berlinie trafiło się mieszkanie za ok. 50 zł od osoby (a było miejsc na 10 osób – jak by nas było więcej to by było taniej). Rezerwacja noclegu polega najpierw na kontakcie z właścicielem i pytaniem o to czy jest miejsce w danym terminie. Następnie po akceptacji wpisujemy dane karty i mamy nocleg. Wiadomości przychodzą również na komórkę, więc nie trzeba czekać przed kompem by się dowiedzieć czy jest akceptacja. A dla osób poszujących ciekawych miejsc dostępne są np. domki na drzewie czy też przyczepy.

Chcesz dostać zniżkę około 80zł na pierwszy nocleg w Airbnb.com? Skorzystaj z mojego linka 😀 Ja też przy okazji zyskam, ale ty też – więc chyba dobry układ. 🙂 Zdarza się też czasami, że właściciel zaproponuje ci nocleg z pomienięciem pośrednictwa serwisu (czyli taniej).

Można zrezygnować z noclegu, ale traci się na tym kilkadziesiąt złotych opłaty manipulacyjnej (tej dla serwisu airbnb.com). Ale się da 🙂 W przypadku niepewnych planów lepszy jest drugi serwis.

Booking.com – hostele i hotele

Tego serwisu pewnie nie trzeba przedstawiać. Czy są tam tanie noclegi? I tak i nie – w każdym razie jest duży wybór i można w miarę sensowne noclegi znaleźć. Czasami nawet tańsze (czy też w lepszych miejscach) niż w Airbnb.com. Kilka razy zdarzyło mi się z ich strony nocować – i jakiś czas temu przyznano mi tam nawet jakąś zniżkę za – program Genius (za chyba 5 noclegów w ciągu roku).

Warto też wykorzystywać rezerwacje „z możliwością bezpłatnej rezygnacji”. Można dzięki temu mieć pewność, że „mam nocleg” ale a nuż się uda znaleźć coś lepszego później. Pamiętać trzeba o tym do kiedy można ten nocleg rezerwować.

Serwisy z noclegami są fajne, bo można decydując się na wyjazd za trzy dni szybko połapać miejsca noclegowe (no już nie do końca promocyjnie to będzie). Ale się da. Można też znaleźć recenzje pisaną przez swoich znajomych – tak znalazłem nocleg w Mediolanie: czytam recenzję i jedna mnie zastanowiła: imię znam, miasto się zgadza – zagadam. Miałem recenzję noclegu z pierwszej ręki 😀

Co jeszcze?

Czasami zaglądam na stronę hotel4free.pl oraz na www.taniehotele.be. Przydadzą sie komuś te informacje? Jak tak to miło. Jak nie to trudno 😉 A może ktoś doradzi gdzie jeszcze można czegoś sensownego szukać?

Inowrocław – szkody górnicze, sól i pitna woda…

Inowrocław – miasto… górnicze. Tak, do lat osiemdziesiątych pod miastem wydobywano sól. Następnie z powodu zbyt dużych szkód górniczych (hehe… szkody są nie tylko na Śląsku 😉 ) kopalnię zamknięto i zalano. Obecnie w centrum miasta otwarto nie za duże Muzeum Górnictwa Soli.

Inowrocław

Warto je zwiedzić – wstęp był chyba gratis. Można się dowiedzieć w jaki sposób sól była wydobywana (w sumie to nie wiedziałem w jaki sposób się to robi). Film jest z lat osiemdziesiątych, więc super montażu w nim nie ujrzymy – ale za to ciekawe informacje przekazuje. Dodatkowo zdjęcia szkód górniczych można przejrzeć.

Inowrocław

Samo centrum nie robi może za dużego wrażenia, ale jest tu kilka interesujących obiektów. Np. kościół NMP w stylu romańskim (jeden z najstarszych na Kujawach), na ścianach którego można zauważyć twarze jakichś zwierząt/potworów. Kolejny to kościół Zwiastowania, którego zdjęcia po zawaleniu części można znaleźć w muzeum.


Inowrocław

Na rynku stoi tramwaj (kiedyś po mieście jeździły), pomnik Królowej Jadwigi oraz figurka na chodniku (nie pamiętam co to…) 😉 (w komentarzach piszą, że to skrzaty)

Inowrocław

Parę kilometrów od centrum miasta znajduję się Uzdrowisko z pijalnią wód zdrojowych oraz jedne z trzech w kraju tężnie (pozostałe są w Ciechocinku oraz w Grudziądzu). Co to jest tężnia – polecam artykuł w Wikipedii.

Inowrocław

W skrócie – siedzisz na ławeczce i wdychasz powietrze nawilżone solanką. 🙂 Na tężnie można oczywiście wejść by podziwiać okoliczny park, staw itp. No i w sumie tyle 🙂 Na półdniową wycieczkę w sam raz 🙂

Inowrocław

Chełmno, Starogród – miasto i dawne miasto

Starogród

Mam obecnie bliżej do innych miast niż jeszcze kilka miesięcy temu. Więc co jakiś czas zwiedzam inne miasta – niedawno padło na Chełmno. Chełmno przez pewien czas było stolicą Państwa Krzyżackiego. Po bitwie pod Grunwaldem znalazło się pod władaniem polskim – trochę zabytków w tym mieście można spotkać (czy też natknąć się co chwilę). Więcej informacji można znaleźć np. w Wikipedii

Chełmno

Rynek, Ratusz i fontanna

Oprócz tego jest miastem… zakochanych. Z powodu relikwii Św. Walentego przechowywanych w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (dawna Fara).

Czym miasto zachwyca? Mnie zachwyciło rynkiem z Ratuszem (piękny!), dużą liczbą starych zabudowań – kościołów czy też murów. Oraz parkiem w fosie – akurat trafiliśmy na jesienne kolory 🙂 Nawet fontanna na rynku jest fajna – mimo, że bardzo nowoczesna – może robić za ramkę do zdjęcia ratusza. Miasto jest otoczone murami – chyba bez przerw dookoła. Miejscami jest zaniedbane, ale to dodaję mu klimatu.

Ciekawostka: na ratuszu jest umieszczony pręt chełmiński – wzorzec dawniej używanej miary długości.

Pręt Chełmiński

Można wejść na wieżę fary i dzięki temu zajrzeć z góry w podwórka kamienic, spojrzeć na płynącą pod miastem Wisłę – i kolejne zabytkowe miasto nad Wisłą – Świecie.

Chełmno

W drodze do Chełmna z Bydgoszczy przejeżdżą się m.in. przez Ostromecko – o tym pałacu z parkiem będzie osobny wpis 🙂 A kilka kilometrów przed Chełmnem widać wysokie wzgórze (coś koło 50 m) z napisem Starogród – prawie jak w Hollywood 🙂 Na szczycie wzgórza znajduję się kościół św. Barbary oraz dawne grodzisko. Z grodziska roztacza się piękny widok na dolinę Wisły. W tych okolicach miasto Chełmno było ulokowane wcześnie. Potem przeniesiono je kilka kilometrów dalej.

Widok ze Starogrodu

Do zobaczenia pozostały mi jeszcze w tej okolicy: Wzgórze Świętego Wojciecha (kolejne grodzisko z widokiem) oraz rezerwat Ostrów Panieński – bardzo ostre górki (jak na tutejsze niziny). 🙂 Droga z Dolnego do Górnego Starogrodu to taki wycinek serpentyn na Salmopol 😉 Mały bo mały, ale jest… 🙂 Jak na te okolice to nawet jest to niespodziewane.

Więcej zdjęć w galerii.

Pochwała dla Wizz Air – zmiana błędnie wpisanego nazwiska

Chciałem pochwalić wszem i wobec linie lotnicze Wizz Air 🙂 Ha. Za pozytywne rozpatrzenie problemu, który mi się zdarzył (z mojej winy). Może mój przykład się przyda na przyszłość komuś.

A było to tak:

Kupowałem bilety lotnicze z miejscowości A do miejscowości X – dla kilku osób. Wpisałem nazwiska, wybrałem bagaż (a dokładniej brak 😉 – bo to lot na kawę – jednodniowy). No i zaklikałem ok, zapłaciłem kartą. I po przyjściu mejla z potwierdzeniem zakupu: osz… Złe nazwisko jednej osoby:

Miało być:

Zygmunt Kowalski
Genowefa Kowalska

A było:

Zygmunt Kowalski
Genowefa Zygmunt

Nosz… O nie… Wrr…

Zmiana nazwiska przez internet to 189,00 zł, przez telecentrum 270,00 zł (i trzeba to liczyć razy dwa – tam i powrót). Taniej było kupić bilet dla tej osoby. Ale spróbuję zadzwonić do tego telecentrum – może zrozumieją (gdzieś na forach znalazłem info, że do 2h robią to gratis).

Czytaj dalej Pochwała dla Wizz Air – zmiana błędnie wpisanego nazwiska

Arka Steva Jobsa w Genui

Chodzimy sobie po porcie w Genui, a tam… arka. Znaczy jacht, któremu nadaliśmy nazwę „Arka”. Cudo. Oczywiście w zależności jakie kto ma gusta 🙂 Jacht to Venus.

Venus yacht
Venus yacht

Obok stał drugi jacht – równie wielki – z tym, że już mniej pasujący w nasze gusty 🙂

Attesa yacht

A „arka” po sprawdzeniu okazała się jachtem zbudowanym na zlecenie Steva Jobsa (ha!). Wydano na jego budowę 100 mln Euro. Niestety zleceniodawca nie doczekał końca budowy.

Genuę bardzo polecam tym, którzy nie byli. Bardzo fajne miasto 🙂

Genua i Bigo :)

Dortmund na stojakach

Dortmund - stojak rowerowy w centrum miasta

Z lotniska w Pyrzowicach można dolecieć w wiele miejsc Europy. W ten weekend odwiedziłem Dortmund (niezbyt ciekawe miasto do zwiedzania – no ale cóż). Ale miasto poleciłbym osobom odpowiedzialnym za stojaki rowerowe przy tarnogórskich dworcu. Jako, że nie każdy będzie miał okazję się tam przelecieć to zrobiłem kilka zdjęć.

Image Hosted by ImageShack.us

Stojaki są albo nierdzewne (pod urzędem miasta chyba tylko) albo stalowe (w pozostałych miejscach). Jest ich dużo i w centrum są co kawałek. Mają tam bardzo fajny model (chyba jakiś miejski standard) – można do niego przypiąć ramę+koło i ładnie oprzeć rower 🙂 Nic tylko się wzorować 🙂 Bo to dobry wzór.

Czy były tam „złe” stojaki? A kilka było… ale to nie znaczy, że mamy brać złych przykładów 🙂

Parking - rowerowy przy Borussii Dortmund

A to jest parking rowerowy pod stadionem Borussii Dortmund – wygląda to tak „nie-niemiecko” ale jest funkcjonalne 😉

Jakby ktoś z MZKP chciał polecieć i zobaczyć to na własne oczy, to służę pomocą przy kupnie tanich biletów Wizzaira. Ten lot kosztował mnie 48zł – można się nawet w dniówce zmieścić (wylot o 6 rano, powrót o 15 lub 19). No i można się dostać na to lotnisko Pyrzowice szeroką gamą linii MZKP 😉

„Chyba musi pan rower zmienić” – ponownie dworcowe stojaki MZKP i firmy Deel

Dalszy ciąg sprawy stojaków na tarnogórskim dworcu. Dodzwoniłem się ponownie do Pana z firmy Deel z Bielska Białej. Trochę mnie zasmucił kilkoma sprawami.

Twierdzi, że stojaki są źle zamontowane, ale ich nie obrócą, bo nie ma kto za to zapłacić.
Stojaki są podobno zamontowane wg projektu (czyli, że błędny projekt). Ale projektanci twierdzą, że projekt dobry tylko wykonawca zawalił. No i komu wierzyć? He? Generalnie to inwestor (czyli MZKP) powinien wymusić na wykonawcy prawidłowe ustawienie stojaków – a wykonawca niech dochodzi z projektantem kto zawinił.

Rower mieści się pomiędzy stojakami - brakuje tylko blaszki by można było go bezpiecznie przypiąć. Ale blaszka powinna być odpowiednim miejscu.

Trzecie zasmucającego słowa przedstawiciela firmy Deel: „dla mnie najważniejszy jest projekt – więc nawet jeżeli mam wątpliwości to i tak robię wg projektu”. Szczerze? Bardzo mi się to nie podoba. Bo wtedy powiela się błędy projektowe. Działanie wtedy powinno polegać na znalezieniu rozwiązania przed montażem (tak by było dobrze – niekoniecznie wg projektu).

Ktoś mi podrzucił filmik z youtuba – naprawdę to tak wygląda jak w Alternatywach 4. 😀

Proponowany sposób (błędny) poprawy stojaków

Kolejną informacją, którą mnie Pan zasmucił informacją był sposób w jaki zamierzają stojaki poprawić. Jest plan przyspawania blaszek pomiędzy rurami. Tylko nie tak jak powinno być to zrobione – blaszkę planują umieścić niestety pomiędzy stojakami. Czyli tak jak na rysunku.


Dworzec w Tarnowskich górach - złe stojaki

To nie do końca będzie dobre – widelec mojego roweru (stary góral) nie mieści się w stojaku. Miałem plan, że będę stawiał rower „pomiędzy stojakami” (pierwsze zdjęcie ze wpisu). W rozmowie z osobą z firmy Deel zasugerowałem, że mi się rower nie zmieści przy takim umieszczeniu blaszki jak planuje wykonawca – dostałem cudowną odpowiedź:

„No to chyba musi Pan rower zmienić”

Dworzec w Tarnowskich Górach - złe stojaki

No to poszedłem za radą Pana (a nuż ma rację, w końcu stojaki „zgodnie z projektem” zamontował) i zmieniłem rower. Tym razem na Unibike Viper – rower crossowy, z amortyzatorami – ma z 3 lata, więc nie jest to całkiem nówka, ale powinien pasować. Podjechałem i… Nic. Nadal się nie mieści. Widocznie muszę poprosić o radę jaki rower kupić. Mam nadzieję, że na stronie MZKP czy też dworca będzie instrukcja „rowery obsługiwane przez stojak przy dworcu„.

Pytałem się jakie rowery były testowane – „składak i jakiś góral”. No cóż.

Dworzec w Tarnowskich górach - użytkownik przypiął rower tak do stojaka, że można go łatwo wysunąć i ukraść

A teraz ciekawostka – około godziny 18 na dworcu znajdował się też jeszcze jeden rower. Nie mój. Ktoś przypiął ten rower do naszego aluminiowego, święcącego się stojaka. I… jakbym chciał to bym ten rower już byłby mój (czy jakiegokolwiek przechodnia). Dlaczego? Proszę spojrzeć na zdjęcie – rowerzysta przypiął ramę do stojaka. Tylko nie zauważył, że wystarczy ten rower ze stojaka wysunąć – zapinka niczego nie przypinała.

Swoją drogą osoba ta postawiła ten rower też „pomiędzy stojakami”. Prawdopodobnie dlatego, że ma widelec za szeroki (tak jak ja). To już 3 rower który się nie mieści. Jakieś niewymiarowe mamy te rowery 😉

Uwaga: Jak są jacyś wykopowcy to polecam poprzedni wpis do wykopania 🙂 Nie wiem jaki jest teraz wykop efekt, ale takie problemy to warto propagować w świecie – a nuż ktoś przed zamontowanie sprawdzi stojaki.

Góry w marcu jeszcze śnieżne są – Rycerzowa

Góry w marcu jeszcze śnieżne są. W kwietniu pewnie też. W któryś z weekendów marcowych wybrałem się w Beskid Żywiecki. Po pracy w pociąg do Rajczy – w Rajczy spotkanie z lokalnym pijaczkiem:

„Chcecie iść na Danielkę teraz, nocą? Umrzecie! Ja wam to mmmmówię… A ja byłem we wszystkich górach… Jedynie w Himalajajajach nie… A tak to wszędzie byłem. I wiem, ze beze mnie byście zginęli.”

Dobrze, ze autobus przyjechał po 10 minutach 😀 Z Ujsoł mamy kawałek na chatkę w Danielce – ze znajomym byliśmy w piątkowy wieczór jedynymi mieszkańcami (nie liczę chatkowego). Chata zimna strasznie (dopiero rozpalaliśmy kominek i piec). Nie żałowałem, że wziąłem ciepły/duży śpiwór.

Rankiem wchodzimy w słońcu na grzebiet Urówek i czerwonym szlakiem na Mladą Horę. Po drodze widoki piękne 🙂 Jednak im bliżej celu tym bardziej się chmurzyło. Goniła nas znajoma idąca z Rycerki i i na Mladej Horze nas wreszcie dogoniła (dwóch fotografujących nigdy nie będzie szybszych od jednej mniej pstrykającej 😉 ).


Z Małej Rycerzowej widać Babią i Pilsko. Niestety Tatr nie. Schodzimy do schroniska i przy obiedzie pojawia się widok na Tatry Zachodnie 🙂

Planowo mamy zarezerwowany nocleg na Przegibku, ale po zobaczeniu plakatu o slajdowisku o Gruzińskich górach zmieniamy plany i zostajemy na Rycerzowej. 🙂 Bez plecaków robimy jeszcze spacer na Wielką Rycerzową, by się przed zachodem nacieszyć widokami na oświetlone Tatry 🙂 Trzy osoby, trzy aparaty 😀

Slajdowisko pozostawiło mi trochę niedosytu – brakowało mi zdjęć z Gruzji krajoznawczej – były głównie zdjęcie i relacja z wyprawy dolinami po jednym z mniej zamieszkałym paśmie górskim – nazwy nie pamiętam. Ale szałowe były zdjęcia mostków na rzekach 😀

Genialni byli ludzie, którzy przyjechali w Beskid na weekend z… Mińska Mazowieckiego. Szacun. 🙂

Następnego dnia pogoda była marna – śnieg padający. Brak widoku na dalej niż 100m. Dojście do Przegibka było troszkę urozmaicone lekkim błądzeniem 😉 Ale lekkim. Potem ominęliśmy Bendoszkę z lenistwa (chyba nawet mojego) i do samochodu. W dolinie Rycerki zauważyli do którego było widać kilkadziesiąt różnych tras zwierząt na śniegu – paśnik celem wędrówek całego lasu 🙂 No i to tyle.

Więcej zdjęć na Picasie.

Exploseum – bydgoskie muzeum w dawnej fabryce nitrogliceryny

W czasie II Wojny Światowej Niemcy zbudowali w Bydgoszczy wielką fabrykę materiałów wybuchowych DAG Fabrik Bromberg. Obecnie jedną część – strefę produkcji nitrogliceryny – udostępniono do zwiedzania. Jest to oddział Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy – tzw. Exploseum. Reszty się za bardzo nie da, bo to obecnie Zakłady Chemiczne Zachem.

Muzeum zostało otwarte w zeszłym roku – obejmuje kilka(naście) budynków, kilkaset metrów tuneli (część podziemnych, część naziemnych). Samo muzeum nie opisuje tylko samej funkcjonującej tu fabryki, ale też informacje o samej Firmie DAG (założonej przez Alfreda Nobla – Dynamit Nobel AG). Jako, że Nobel wynalazł dynamit to jest też ekspozycja o nim, o innych noblistach. Także trochę informacji o innych rodzajach broni (także jądrowej). Chociaż nie wszystkie ekspozycje jakoś mnie przekonały do zagłębienia się. Hmm…

Muzeum jest wykonane w nowoczesny sposób – to jest oprócz eksponatów, informacji o sposobie produkcji są również wyświetlane filmy na ekranach (głównie historyczne). Całość wygląda ciekawie. Ale jest jedno ale… – zwiedzanie muzeum odbywa się z przewodnikiem. I nie do końca jest możliwość przyjrzenia się wszystkiemu – bo grupa czeka. A zostać nie można bo pomieszczenia są oddalone od siebie o kilkaset metrów, do których przechodzi się głównie tunelami. Uwaga: zimno!

Wstęp do muzeum kosztuje 15 zł/12 zł (na kartę euro26 dają zniżkę chociaż nie końca są przekonani czy powinni 😉 ). Szkoda tylko, że muzeum jest czynne od środy do niedzieli oraz że w ciągu dnia może być tylko 5 tur (to powoduje, ze może być problem z rezerwacją miejsca). (Parę tygodni temu mieli otwarte tylko w weekendy, wiec i tak jest postęp).

Muzeum obejmuje teren jednej nitki produkcji nitrogliceryny – druga jest obecnie w trakcie przystosowywania do samodzielnego zwiedzania (przewodnik opowiada historię zbieracza złomu, który dzien przed wigilią wycinał tam rurę. I zawartość tej rury wybuchła mu w twarz. Przeżył, no ale.)

Poniżej polecam mapkę z miejscem gdzie proponuje się parkowanie samochodów. Stamtąd zwiedzających zabiera busik by po 5 minutach dojechać pod wejście do Exploseum. Pewnie dlatego, że dojazd moze być lekko skomplikowany.


Pokaż Z pętli na przystanek busika do Exploseum na większej mapie

Chcesz zobaczyć wiecej zdjęć? Zajrzyj na moją Picasę. Oraz przeczytaj historię fabryki na Wikipedii.