Dalsze marudzenie na dworzec – stojaki, trawniki i dach

Na stojaki na dworcu autobusowym w Tarnowskich Górach narzekałem mocno. Udało się je częściowo poprawić firmie Deel. Poniżej sposób w jaki to wykonano. Naciągnięto przy okazji rury w taki sposób, że mieści się też szerszy widelec (więc nie muszę nowego roweru kupować ;). Przynajmniej tyle.

Image Hosted by ImageShack.us

Niestety w trakcie ich użytkowania zauważyłem kolejny problem – mimo, że miejsc teoretycznie jest chyba z 50 to realnie jest ich coś koło 25-30. Dlaczego?

Image Hosted by ImageShack.us

Pojedyncze stojaki są poustawiane za blisko siebie – może się zdarzyć tak (i mi się zdarzyło), że nie da się roweru wyciągnąć ze stojaka, bo obok stał inny rower, który blokował kierownicą wyjazd mojego. Co się nagimnastykowałem przy wyciąganiu to moje. Ale w przyszłości jak jakiś inżynier czy urzędnik będzie stawiał to niech bierze przykład z Lidla (niestety na razie tego na Stroszku – w Lasowicach niestety jest źle). Wprowadzono na Stroszku prawidłowe, ładne stojaki. Podobnie przed rzeszowskim Tesco – też ładne i dobre. Takie przykłady zdjęciowe 😉

Kolejne sprawy dotyczące dworca – wszystko pięknie – nie korzystałem z poczekalni, więc się o niej nie wypowiem. Ale o dachu – ostatnio było dużo dni z opadami i niestety dach nie spełnia swoich funkcji – wieje wiatr i deszcz leci po wszystkich pasażerach czekających na peronie. Więc mimo dachu i tak się stoi pod parasolem. Więc po co dach 😉

Co jeszcze – zdarza się, że dwa autobusy odjeżdżają z tego samego peronu o tej samej godzinie (lub podobnej). Przykład: 80 i 112 do Gliwic o 6:30. Obserwowałem jak pasażerowie autobusu drugiego byli straszeni przez kierowcę autobusu wjeżdżającego na peron obok (specjalnie jechał tak by ludzi straszyć – „bo co mi tu będą chodzić po płycie dworca”). A co mieli zrobić jak 112 czy 80 stanęła na płycie i czeka z otwartymi dzwiami?

Czyja wina? Chyba MZKP – odjazdy powinny się odbywać w jakichś sensownych odstępach – Odstęp pół godziny a potem 2 autobusy jeden za drugim to zły odstęp. Ale cóż… Lepiej niech jedzie linia 78 z Lasowic Osiedle na dworzec gdy o tej samej godzinie jedzie już tam linia 179 (5:28 z Lasowic). Albo Dworzec – Świerklaniec – godzina 22:58 – linia 192, godzina 23:00 linia 5. Kolejny kurs o 4 rano. Co z tego, że po 23 na dworzec przyjeżdża kilka (chyba z pięć) autobusów z kilku miast (Zabrze, Bytom, Katowice, Krupski Młyn i chyba jeszcze coś). Nie można się przesiąść np. na Świerklaniec czy też Miasteczko Śląskie.

Teraz zieleń – trawniki w okolicy dworca – ktoś się nimi zajmuję/zajmie? Bo obecnie to są chwastniki. W kilku miejscach nawet chwasty nie chcą za bardzo rosnąć. Poniżej zdjęcia.

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us

Rozumiem, że chwasty się mogą pojawić. Ale ktoś by go musiał wyrwać, co nie? Już trochę od otwarcia minęło… Zdjęcia sprzed paru dni, więc w sumie może coś poprawiono – sprawdzę dziś po południu 😉

Budowa kanalizacji w Nowym Chechle oraz remont torów z Nakła do Radzionkowa

Robiąc sobie kółko rowerowe wyciągnąłem komórkę ze słabym aparatem. Cyknąłem parę zdjęć i poszła na stronę tg.net.pl informacja o kilku inwestycjach okolicznych 😉 Przedstawiam więc obecny stan prac przy budowie kanalizacji w Nowych Chechle – na razie prace wykonywane są na łuku drogi (tym w stronę Świerklańca) oraz w dwóch miejscach w Nowym Chechle. Dodatkowo widać, że chodniki zostały częściowo zdemontowane (pewnie jakieś wykopy pod nimi też były prowadzone – nie widziałem – nie wiem).

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us

Kolejną inwestycją jest remont torów kolejowych z Nakła do Radzionkowa.

Image Hosted by ImageShack.us

Remontowany jest jeden tor. W dalszej części będzie jeszcze remontowany tor do Bytomia Północnego z Radzionkowa oraz do Tarnowskich Gór z Nakła. Ale ciągle jeden i ten sam tor (ten dla pociągów jadących w stronę Katowic).

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us

Częściowo wykorzystują na trasie stary tłuczeń (z tego co zaobserwowałem). Obecnie na odcinku od Nakła do przejazdu kolejowego w Radzionkowie tory są już przymocowane do pokładów i zasypane tłuczniem. Dalej są na razie ułożone podkłady (gdzieś za stację w Radzionkowie).



Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us


Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.usImage Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Dodatkowo zdjęcie remontu stacji w Radzionkowie, która zostanie przeznaczona (z tego co pamiętam) na jakieś cele samorządowe (muzeum czy coś takiego).

Image Hosted by ImageShack.us

Dodatkowo informacja: zauważyłem, że w Orzechu (okolice przystanku Orzech Szkoła) budują się korty do Squasha 🙂

Ps. Przepraszam za jakość zdjęć.

Dortmund na stojakach

Dortmund - stojak rowerowy w centrum miasta

Z lotniska w Pyrzowicach można dolecieć w wiele miejsc Europy. W ten weekend odwiedziłem Dortmund (niezbyt ciekawe miasto do zwiedzania – no ale cóż). Ale miasto poleciłbym osobom odpowiedzialnym za stojaki rowerowe przy tarnogórskich dworcu. Jako, że nie każdy będzie miał okazję się tam przelecieć to zrobiłem kilka zdjęć.

Image Hosted by ImageShack.us

Stojaki są albo nierdzewne (pod urzędem miasta chyba tylko) albo stalowe (w pozostałych miejscach). Jest ich dużo i w centrum są co kawałek. Mają tam bardzo fajny model (chyba jakiś miejski standard) – można do niego przypiąć ramę+koło i ładnie oprzeć rower 🙂 Nic tylko się wzorować 🙂 Bo to dobry wzór.

Czy były tam „złe” stojaki? A kilka było… ale to nie znaczy, że mamy brać złych przykładów 🙂

Parking - rowerowy przy Borussii Dortmund

A to jest parking rowerowy pod stadionem Borussii Dortmund – wygląda to tak „nie-niemiecko” ale jest funkcjonalne 😉

Jakby ktoś z MZKP chciał polecieć i zobaczyć to na własne oczy, to służę pomocą przy kupnie tanich biletów Wizzaira. Ten lot kosztował mnie 48zł – można się nawet w dniówce zmieścić (wylot o 6 rano, powrót o 15 lub 19). No i można się dostać na to lotnisko Pyrzowice szeroką gamą linii MZKP 😉

„Chyba musi pan rower zmienić” – ponownie dworcowe stojaki MZKP i firmy Deel

Dalszy ciąg sprawy stojaków na tarnogórskim dworcu. Dodzwoniłem się ponownie do Pana z firmy Deel z Bielska Białej. Trochę mnie zasmucił kilkoma sprawami.

Twierdzi, że stojaki są źle zamontowane, ale ich nie obrócą, bo nie ma kto za to zapłacić.
Stojaki są podobno zamontowane wg projektu (czyli, że błędny projekt). Ale projektanci twierdzą, że projekt dobry tylko wykonawca zawalił. No i komu wierzyć? He? Generalnie to inwestor (czyli MZKP) powinien wymusić na wykonawcy prawidłowe ustawienie stojaków – a wykonawca niech dochodzi z projektantem kto zawinił.

Rower mieści się pomiędzy stojakami - brakuje tylko blaszki by można było go bezpiecznie przypiąć. Ale blaszka powinna być odpowiednim miejscu.

Trzecie zasmucającego słowa przedstawiciela firmy Deel: „dla mnie najważniejszy jest projekt – więc nawet jeżeli mam wątpliwości to i tak robię wg projektu”. Szczerze? Bardzo mi się to nie podoba. Bo wtedy powiela się błędy projektowe. Działanie wtedy powinno polegać na znalezieniu rozwiązania przed montażem (tak by było dobrze – niekoniecznie wg projektu).

Ktoś mi podrzucił filmik z youtuba – naprawdę to tak wygląda jak w Alternatywach 4. 😀

Proponowany sposób (błędny) poprawy stojaków

Kolejną informacją, którą mnie Pan zasmucił informacją był sposób w jaki zamierzają stojaki poprawić. Jest plan przyspawania blaszek pomiędzy rurami. Tylko nie tak jak powinno być to zrobione – blaszkę planują umieścić niestety pomiędzy stojakami. Czyli tak jak na rysunku.


Dworzec w Tarnowskich górach - złe stojaki

To nie do końca będzie dobre – widelec mojego roweru (stary góral) nie mieści się w stojaku. Miałem plan, że będę stawiał rower „pomiędzy stojakami” (pierwsze zdjęcie ze wpisu). W rozmowie z osobą z firmy Deel zasugerowałem, że mi się rower nie zmieści przy takim umieszczeniu blaszki jak planuje wykonawca – dostałem cudowną odpowiedź:

„No to chyba musi Pan rower zmienić”

Dworzec w Tarnowskich Górach - złe stojaki

No to poszedłem za radą Pana (a nuż ma rację, w końcu stojaki „zgodnie z projektem” zamontował) i zmieniłem rower. Tym razem na Unibike Viper – rower crossowy, z amortyzatorami – ma z 3 lata, więc nie jest to całkiem nówka, ale powinien pasować. Podjechałem i… Nic. Nadal się nie mieści. Widocznie muszę poprosić o radę jaki rower kupić. Mam nadzieję, że na stronie MZKP czy też dworca będzie instrukcja „rowery obsługiwane przez stojak przy dworcu„.

Pytałem się jakie rowery były testowane – „składak i jakiś góral”. No cóż.

Dworzec w Tarnowskich górach - użytkownik przypiął rower tak do stojaka, że można go łatwo wysunąć i ukraść

A teraz ciekawostka – około godziny 18 na dworcu znajdował się też jeszcze jeden rower. Nie mój. Ktoś przypiął ten rower do naszego aluminiowego, święcącego się stojaka. I… jakbym chciał to bym ten rower już byłby mój (czy jakiegokolwiek przechodnia). Dlaczego? Proszę spojrzeć na zdjęcie – rowerzysta przypiął ramę do stojaka. Tylko nie zauważył, że wystarczy ten rower ze stojaka wysunąć – zapinka niczego nie przypinała.

Swoją drogą osoba ta postawiła ten rower też „pomiędzy stojakami”. Prawdopodobnie dlatego, że ma widelec za szeroki (tak jak ja). To już 3 rower który się nie mieści. Jakieś niewymiarowe mamy te rowery 😉

Uwaga: Jak są jacyś wykopowcy to polecam poprzedni wpis do wykopania 🙂 Nie wiem jaki jest teraz wykop efekt, ale takie problemy to warto propagować w świecie – a nuż ktoś przed zamontowanie sprawdzi stojaki.

Tarnogórskie stojaki rowerowe – takie ładniusie, świecące

No to pierwszy wpis od dłuższego czasu – na pierwszy rzut stojaki rowerowe na budowanym dworcu autobusowym w Tarnowskich Górach. Coś z nimi nie tak? Przecież takie fajne, nierdzewne i ładniutnie – aż się świeca. No dużo nie tak.

Rower na dworcu

Ale od początku – jakieś kilka tygodni temu w 3 miejscach dworca (jeszcze nie oddanego do użytku zamontowano około stojaków rowerowych. Super! Ktoś pomyślał o rowerzystach. Myślę sobie, że wreszcie nie będę musiał przypinać roweru do znaków, drzew itp. No to pewnego dnia podjechałem pod stojak i myślę: „ej… ale jak się ten rower przypina”. Wstawiłem go i próbuję sięgnąć, by zapiąć chociaż koło (mimo, że przypinanie koła to złoooo…). Musiałem się na stojaku prawie położyć – „nieee… chyba nie powinno to polegać na leżeniu na stojaku (to w końcu stojak nie leżak). Następnie stanąłem z drugiej strony (czyli na trawniku) i wstawiam rower i… voilà. Rower da się przypiąć.

No to wysyłam mejla do MZKP (związek komunikacyjny, inwestor dworca), mejl do Deel-a (firma budująca dworzec), że chyba zaszła pomyłka i stojaki postawiono odwrotnie. MZKP schowało głowę w trawnik i nie odpisało. Za to Deel:

„Witam, osobiście tez się nad tym zastanawiałem.
Pomysłów miałem dużo , ale wszystkie kiepskie.
Mamy w firmie jednego cyklistę-amatora, poprosimy go o przeanalizowanie problemu.”


Rower na dworcu

No super. Czyli pomyślą – poczułem się jakoś lepiej. W między czasie dowiedziałem się, że stojaki wykonała firma: Inoplex na podstawie projektu nadesłanego przez firmę Deel.

Minęły dwa tygodnie – na dworcu nic się nie działo, nikt nie pisał. No dobra – to najpierw dzwonię do wykonawcy:

„No tak… projektanci zawsze udziwniają z tymi stojakimi, potem z tym największy problem, bo nie pasuje coś itp. Zastanawiamy sie co z tym zrobić, ale stojaki umieściliśmy zgodnie z projektem, więc tak muszą stać.”

No dobra – wiedzą, że coś jest nie tak… Dzwonimy do Pani koordynator budowy dworca w Tarnowskich Górach z ramienia MZKP.

„Pan chyba nie myśli sobie, że my teraz te stojaki będziemy obracać, przesuwać. Jest zrobione zgodnie z projektem i tak ma być. (…) Testowaliśmy te stojaki i da się przypiąć koło. Jeździłam po świecie i widziałam jak stojaki tam wyglądają. A wiem pan czym my się zajmujemy? Przewozem osób a nie budowaniem…”

Rower na dworcu

Nie wiem jak testowano te stojaki, ale by teraz przypiąć koło trzeba się albo położyć albo obejść stojak z drugiej strony – wygoda europejska. Generalnie Pani nie słuchała argumentów i się oburzała to, że mi się stojaki nie podobają. No cóż… A muszą? Powinny być po pierwsze wygodne. – Na zdjęcia pokazany jest sposób przypięcia roweru od „drugiej strony” – wtedy się da.

Dobra… Piszemy do projektanta, czyli do firmy Wasko Projekt z pytaniem co o tym myślą. Od pani projektant dostałem informację:

„prawdopodobnie stojak został niepoprawnie zamontowany.”

oraz linka do producenta tego stojaka – firmy Stilum (stojak Insisto). Stojak ten projektant umieścił w projekcie. Następnie firma Deel (po wygraniu przetargu) zamieniła projekt na swój i zleciła wykonanie firmie Inoplex. Co w związku z tym? A to, że stojakowi brakuje jednego elementu dzięki, któremu można by przypiąć rower! Ha! Co to za element? Zaznaczony jest na rysunku technicznym. Dzięki tej blaszce jesteśmy w stanie przypiąć rower z dowolnej strony stojaka – nawet ramę. Chociaż najwygodniej, by było gdyby te stojaki jednak odwrócono. Pomyłka jest przy projektowaniu stojaka – więc powinno się obciążyć projektanta.

Zobaczymy co dalej z tego wyjdzie. No i projektancie! Jak już projektujesz stojaki to projektuj takie, by nie było potem kłopotów z przypięciem rowerów. Najlepiej wyciągnij z piwnicy rower i spróbuj go przypiąć do tego stojaka.

Informacje dodatkowe:
Jakie stojaki sa prawidłowe – Zielone Mazowsze.

Żeby nie było – cytaty z rozmów są z pamięci – oddają napewno sens – nie były nagrywane, więc mogą się różnić.

Sztolnia Czarnego Pstrąga – dziura z wodą pod ziemią

Pod Tarnowskimi Górami dawni górnicy, wydobywając ołów i srebro, zbudowali wiele tuneli. A także wiele sztolni odwadniających (co by tuneli woda nie zalewała). Jedna z takich sztolni jest udostępniona do zwiedzania – to Sztolnia Czarnego Pstrąga. Ostatni raz byłem w niej gdzieś z 10 lat temu. W niedzielę udało mi się tam zejść ponownie – działa. Sztolnię – czyli tunel z wodą kilkadziesiąt metrów pod ziemią – zwiedza się na łodziach. Przewodnik odpycha się od ścian i tym sposobem płyniemy. W sumie, nie licząc przewodnika, to w ciszy. Fajnie tam jest, ale mam kilka „ale” – może jacyś ludzie ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej to odczytają:

  • Przewodnik ma wyuczony opis. I mówi trochę jak z płyty – w sumie fajniejsze, by było jakby to opowiadał bardziej swoimi słowami. Tak to wyszło trochę jak za dawnych lat – jestem nauczyciel, słuchajcie mnie, bo mam rację. No i przydałoby się troszkę ten tekst uwspółcześnić – wiele słów/zdań brzmiało tak lekko starodawnie.
  • Jak zadawałem drobne pytania w trakcie jego wywodu to się gubił lekko. Już na koniec, jak odpowiadał na pytania to był taki prawdziwszy. I wtedy wreszcie miał swój prawdziwy, lekko śląski akcent – a nie taki wymuszony-nakazany-polski.
  • Szkoda, ze z powodu roztopów wody było za dużo i pływało się do połowy trasy i z powrotem.
  • Ogólny wygląd otoczenia Szybu Sylwester (przy „Ewie” nie byłem tym razem) był tragiczny – nie dało się dojść do szybu czystą nogą. Błoto straszne – może jakiś kamienny kawałek chodnika by się przydał? Kartki wiszące wewnątrz szybu (stary papier A4 z wydrukowanymi informacjami w koszulkach też nie sprawia dobrego wrażenia).


Ale miejsce polecam – warto wyskoczyć tam na godzinkę i poczuć się chwilę „malutkim”. I podziwiać dawniejszych „inżynierów”, którzy takie coś potrafili zbudować (odpowiedni spadek wody, kierunek itp.) bez jakiegoś nowoczesnego sprzętu. Fajnie, że przewodnik zgodził się na przepłynięcie także tylko z dwoma osobami. Plus dla niego 🙂 Minus, że opłata przewodnicka jest dzielona na 2 osoby (a nie na przykład na 10 😉 ale trudno…).

Więcej informacji o Sztolni znajdziecie na stronie kopalniasrebra.pl.

Rowerem na dworzec codziennie? Czemu nie!

Od maja dojeżdżam rowerem codziennie rano 1-2 km (wow! co za odległość, co nie? 😉 ). A potem po pracy z powrotem. Rower zostawiam przyczepiony linką do płotku w okolicy dworca autobusowego w Tarnowskich Górach. Obok stoi zazwyczaj kilka innych rowerów (maksymalnie stało około 7-8). Motywację mi dał wpis na blogu Szymczaka.

Potem wchodzę do autobusu i jadę do pracy. Kierowca już mnie chyba kojarzy, bo jak jestem minutę po czasie odjazdu to jeszcze na mnie poczeka 😀 (stawiam go tak, że kierowca widzi czy już jestem czy nie – 100m odległości). Przez pewien czas brałem siodełko do plecaka „a nuż ktoś by chciał rower ukraść, to taki bez siodełko mniej go skusi”. Od chyba miesiąca siodełko olewam 😉

Pamiętam w maju rozmowę z jednym kolesiem przy tym płotku:

– A nie boisz się złodziei? Że ci rower ukradną?
– W sumie to rower ma z 10 lat. Jakby zniknął to nie będzie wielkiej szkody. No i dopiero 3 dzień tak jeżdżę.
– Ale rower to rower.
– No tak, ale biorę siodełko ze sobą – może to troszkę opóźni jego zniknięcie.
– No ja w sumie tez się zastanawiałem nad przyjeżdżaniem rowerem, bo nie chce mi się chodzić na autobus tych 10-15 minut.

Następnego dnia jak dojechałem, to koleś przyczepiał swojego górala. W sumie to nawet się cieszyłem – bo wtedy to jego miał najsensowniejszy wygląd 😀 Mój był drugi w subiektywnej kolejności „taki chciałbym mieć”. 😉 Od jakiegoś czasu nie ma tego pierwszego roweru – mam nadzieję, że nie zniknął w sposób zaboru mienia…

Co jeszcze z tego tematu? 🙂 A to, że rower w piatek urwał mi się błotnik (złamał się ten element metalowy trzymający – oby jutro nie padało – muszę do sklepu skoczyć). Nawet jak leje to rower zabieram – bo nie chce mi się iść (mam taką pomarańczową osłonkę na plecak, więc mnie nie oblewa z tyłu nic). No i opanowałem jazdę na rowerze z parasolem. Rower zdążył również kilka razy nocować na dworcu – zawsze następnego dnia był. Jeszcze do Lidla czy kościoła jeżdżę też na nim mimo, że to parę kroków. Zobaczymy ile wytrzymam – zależy od pogody.

Jak znajomym osobom mówiłem o tym, że rower mój stoi na dworcu to za każdym (może z nielicznymi wyjątkami) padało pytanie: „A nie boisz się, że ci go ukradną?”. Odpowiadam: „jak ukradną to trudno, ale moim głównym rowerem jest crossowy, a jego na dworcu nie zostawiam. A ten to 10-cio letni góral – kto by go chciał – 5 zł na złomie by dostał ;)”. W sumie to jakiejś wielkiej odległości nie mam… no ale zawsze jakiś odcinek jest 🙂

Teraz będzie walka: MZKP chce modernizować dworzec autobusowy – w sumie bardzo dobrze. Ale w koncepcji nie przewidzieli miejsca na zostawienie rowerów. Trzeba ich o to pomęczyć. Pomoże ktoś? 🙂

Tarnogóskie Dni Kultury Ulicznej 2010

plakat dku

W najbliższą sobotę (19 czerwca 2010 r.) w Tarnowskich Górach odbędzie się Dzień Kultury Ulicznej. Cóż to? A taki dzień z koncertami, prezentacjami, happeningami, wystawami itp… Organizatorzy piszą o tym wydarzenie, że jest to jedno z największych wydarzenie kulturalnych w północnej części konurbacji górnośląśkiej. O poprzednich edycjach wiedziałem, że były i pamiętam, że raz mnie ktoś zapraszał, a raz bardzo żałowałem, że nie byłem na koncercie zespołu Biff (to ten zespół, którego piosenki wykorzystałem w chyba 3 filmach promujących woj. śląskie ostatnio). Ale żałowałem po fakcie… bo najpierw mi nazwa nic nie mówiła. W tym roku się wybiorę 🙂

A teraz cytat:

Łącznie ponad 30 różnych interakcji z przestrzenią miejską, artyści z Polski i za granicy, happeningi uliczne, performance, teatry, wystawy, koncerty, m.in. gwiazdy czeskiej sceny electro – zespołu Midi Lidi. DKU, czyli skrzyżowanie sztuk na ulicy, w najbliższy weekend pokaże, jak można zmienić przestrzeń miejską.

Dzień Kultury Ulicznej jest to o cykl działań, wydarzeń i interakcji z przestrzenią Tarnowskich Gór skupiających się na prezentacji oraz promocji szeroko pojętej kultury i sztuki związanej z ulicą, przestrzenią miejską, miejskością, tkanką społeczną miasta. Organizatorzy w ramach Dnia Kultury Ulicznej realizują to na rozmaite sposoby, których kolaż tworzący ostateczny efekt, miesza ze sobą zarówno tradycyjne, wywodzące się z przeszłości, formy prezentacji artystycznej, jak i najciekawsze osiągniecie oraz prezentacje sztuki współczesnej.

Zachęcam do udziału 🙂 Więcej informacji na stronie: kulturauliczna.blogspot.com (zobacz szczegółowy program)

26 euro gwiazdek na poczcie

Poczta w Tarnowskich Górach. Pojawiam się tam celem odebrania poleconego listu. Po pobraniu numerka zauważam w portfelu brak dowodu osobistego… Źle… Chyba nie dostanę listu.

Ale podchodzę do okienka i… Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

Dzień dobry, Dzień dobry.

Chciałem odebrać polecony. Tylko jest problem… Nie wziąłem dowodu…
Uu… No ja nie mogę Panu wydać listu bez dokumentu ze zdjęciem. Prawo jazdy, dowód osobisty, paszport…

No rozumiem… ale mam kartę Śląskiej Kasy Chorych bez zdjęcia, Kartę Euro26 – tu jest zdjęcie…
A co to?

A takie zniżki i ubezpieczenie…
Hmm… Nie, nie mogę… Musi być dokument z godłem państwowym…

Ale tutaj są gwiazdki…

I w tym momencie Pani zrobiła przepiękny uśmiech (może nawet lekki wybuch śmiechu można było zaobserwować) i wydała mi z tym przepięknym uśmiechem list polecony. I rzuciła na odchodnym: „To za te gwiazdki”.