Elektrociepłownia zabytkowa

Liczniki ciśnienia w Elektrociepłowni

„Zabytkowa” Elektrociepłownia w Bytomiu Miechowicach na zdjęciach zrobionych przeze mnie. Interesuje to kogoś? 😉 Żałuję, że na Szombierkach nie miałem aparatu. Tam to dopiero pięknie jest…

Możliwe, że zdjęcia są czasami poruszone, nieostre, z ziarnem. Ale tak już będzie jak się ma do dyspozycji aparat z ISO 400 i nie mając do dyspozycji statywu. A opieranie o cokolwiek może się skończyć ubabraniem totalnym (pył jest wszędzie).

Nawet nie sądziłem, że potrafię zrobić z ręki zdjecie przy nastawie czasu naświetlania 1/15s 🙂

Ala ma kota… na plecach

Kot na plecach

Wsiadła do autobusu Ala z kotem na plecach.
Nikt jej nie poratuje, nikt jej nic nie powie.
Tylko każdy kota głaszcze.
A kot miauczy….

Zdjęcie zrobione na dworcu autobusowym w Bytomiu. Dziewczyna następnie wsiadła do autobusu linii 830 i dojechała do Chorzowa. Kot był przez większą część jazdy na jej plecach (takiego lekkiego garba na swojej pani wymuszał). I był spokojny gdy co chwile ktoś go głaskał 🙂

Coma w spoconym Wiatraku

Wczoraj w Wiatraku w Zabrzu był koncert Comy. Byłem 🙂 Gardło mnie boli od krzyczenia (śpiewać nie potrafię) – chociaż już mi lepiej (z gardłem, nie ze śpiewem). Coma grała przez ponad 2 godziny.

Wszystko co miało być było. Chociaż nie… brakowało mi „Ostrości na nieskończoność” i „Zaprzepaszczonych sił…”. Zaczęli o równej 20 i do 21:40 grali cały czas. Potem sie schowali – sala chciała bisa. Zanim się znowu pojawili minęło parę minut (ja już nadzieję traciłem). Podobnie parę minut po 22 się schowali – znowu prośby i krzyki o bis… Ale nic to nie dało… Szkoda…

A Wiatrak jest dziwnym miejscem. Wiatraka żadnego w nim/na nim nie ma (albo nie widziałem). A w sali było strasznie duszno… Bardzo strasznie. Tak strasznie, że po kilkudzięsiaciu minutach byłem cały mokry. I to mokry nie od wody, którą lali ludzie ze sceny ludzi pod sceną (z takich 5 litrowych baniaczków).
Ta woda do mnie nie doleciała – może tylko jakieś kropelki. Zresztą nie tylko ja. Zamiast piwa (które było po 5 zł…) wolałem kranów z ubikacji… Znaczy z umywalki 😉 Niech założą w tym wiatraku jakieś wiatraki, bo te 4 okienka to za mało.

Koszulkę później wykręciłem na przystanku tramwajowym pod Wiatrakiem – a było tak nam tam ciepło, że chcieliśmy wejść na teren pobliskiej elektrociepłowni i podgrzewać parę wychodzącą z kotła. Entalpia tej pary przed wpuszczeniem do turbiny by wzrosła. Sprawność także. Ehh.. zboczenie to chyba jest już…

Zostawiłem plecak w szatni. Dostałem papierowe kółeczko z numerem 117 i logiem tyskiego. Schowałem to do kieszeni. No i po koncercie wyciągnęłem – cyferki znikły, papierem się troszkę zmoczył. A pani nie chciała mi plecaka oddać… Ehh… Papierowe numerki są do… niczego… Musiałem czekać i opowiadać co w plecaku jest…

Silesian Satan Square

Straszne rzeczy się dzieją na Placu Krakowskim w Gliwicach. Normalnie straszne… A ja się tam jutro muszę pojawić… Że też sataniści musieli jakieś znaki na śniegu po sobie zostawiać. Biorą przykład z UFO?

Żródło: mercom

p.s. jeżeli podaję za kimś to zwykle piszę Żródło: jakiś tam serwis/blog. No ale jeżeli jest to osoba nieolinkowana (tak jak teraz) to głupio to wygląda. Grabuń piszę Via, gdzie indziej widzę Za czy Dzięki. Ale to mi się nie podoba – nawet to Źródło. Da się jakoś inaczej?

Będzie śląska Wikipedia + zgłoś błąd na Wikipedii

Powstała śląska Wikipedia → przeczytaj więcej

Tak, możliwe, że śląska wersja językowa powstanie. Nie wiem jaki tam schemat pisowni przyjmą (bo takiego nie ma), ale może się parę rzeczy dowiem. Bo nawet potrofia trocha godać po naszymu 😉 Pisać chyba już nie…

Kaszubska wersja istnieje od dawna. Nie ma za wielu artykułów (ponad 700) ale może się przydaje. Śląska będzie chyba miała większy zasięg. Śląski jest chyba łatwiejszy (bardziej zbliżony do polskiego), więc może też więcej osób się nią zainteresuje. No i przy okazji może uda się jakoś język/gwarę usystematyzować.

Na razie prowadzone jest głosowanie. Jest kilkanaście osób za, kilka przeciw. No ale jest też problem z tym czy da się połączyć w jedno Śląski Cieszyński i Górnośląski. Ale liczę, że się uda.

A co drugiej części tytułu posta – w zeszłym roku zrobiłem małą rewolucję w polskiej Wikipedii. Dodałem po prostu mały link Zgłoś błąd do głównego menu (na każdej stronie Wikipedii). Prowadzi on do dodawania wpisu o błędach. Jest to przyjaźniejsze dla zwykłych czytających – wygląda jak zwykły formularz kontaktowy. Dzięki temu osoby będą miały mniejsze opory przed zgłoszeniem błędu niż edycją dyskusji czy też samodzielnym poprawianiem. Chyba się przyjęło – było już kilkaset edycji tej strony w ciągu kilku dni. Wiele błędów się udało wychwycić.

Z rowerka zrobiła mi się hulajnoga

Dzisiaj mój rower został naprawiony (przednia przekładnia została wyprostowana – no może nie do końca). I gdy go składałem to nie chciało mi się dokładnie przykręcać śrubki przy jednym pedale (nie znalazłem odpowiedniego klucza) i została ona przykręcona tak na słowo honoru (no ale się trzymała).

No i po odjechaniu od domu ponad 5 kilometrów pedał zaczął się ruszać, aż zleciał. Na szczeście siedziałem tyłkiem na siodełku, bo bym miał więcej przygód. No i śrubka się zgubiła – nie było jej w okolicy 200 metrów od miejsca zdarzenia. No i te 5 kilometrów trzeba było jakoś pokonać. Pedałować się nie dało, więc na części trasy przemianowałem rower na dwunożną hulajnogę. Ale tylko gdy było lekko z górki (a nie było często). Reszta piechotą…

Pamiętajcie! Przykręcajcie dokładnie śrubki w rowerach. 🙂

Drzwi na Śląsku i w Polsce

Dzisiaj dowiedziałem się dziwnej rzeczy. Mianowicie tego, że na Śląsku drzwi do domu otwiera się do wewnątrz. A w reszcie kraju na zewnątrz… Chyba coś w tym jest…

Pierwsze drzwi (w Polsce oczywiście ;), które mi się przed oczami pojawiły to drzwi do mieszkania niejakich Państwa Lubicz zamieszkałych w Warszawie… 😉 No i się na zewnątrz otwierają. Dziwne, ale wcześniej nie zwracałen na to uwagi… a teraz… I czy mogę mieć pytanie? Czy ta teza ma jeszcze potwierdzenie? Bo mnie to nawet ciekawi…

P.s. dotyczy chyba w większości starego budownictwa. W nowym to w większości do wewnątrz.

Na Śląsku nic nie żyje…

Jadę sobie dzisiaj autobusem 112 do Gliwic i jakieś 3 kilometry przed Gliwicami z okien tego pojazdu dojrzałem stado około 30 saren. Znajdowały się jakieś 200 – 300 metrów od drogi i się przemieszczały stadnie ;). Sarbny wcześniej widziałem, nieraz przed nimi hamowałem samochodem. Ale nigdy takiego stada nie widziałem.

A po jakichś 3 minutach jazdy obok autobusu zaczął lecieć ptak. Przez jakieś 10 sekund. Nie był to ani wróbel ani gołąb… tylko cos drapieżnego. Jakiś myszołów lub Sokół.

A wszytko to parę kilometrów od takiego wielkiego miasta na Śląsku. A podobno na Śląsku oprócz górników i hutników nic nie żyje 😉