Taki przerywnik…

Dzisiaj chciałem sobie wpisać ocenę z laborek z pewnego przedmiotu. Było z tego przedmiotu kolokwium 5 zadaniowe. 3 zadania zdałem w czerwcu (5, 5, 3). 2 zadania teraz we wrześniu (5, 5). Zaliczenie tych zadań (oraz wszystkich sprawozdań) uprawnia do udziału w egzaminie. Wszystko pięknie. No nie do końca.

Oddałem indeks i cieszę się niezmiernie – chociaż ten egzamin w poniedziałek i tak nic by nie dał (nie umiem na niego ;). Wychodzi sobie pan doktor z indeksami no i oddaje je. I mówi do mnie:

Pan nie ma jeszcze zdanych wszystkich zadań, więc wpisu nie ma.

???

Okazało się, że poprawiłem sobie jedno zadanie 3 na 5 na drugim kolosie. A nie byłem aż taki ambitny – nie chciałem poprawiać. A jedno zadanie pominąłem. Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało. Chyba pop prostu zapomniałem co zdałem a co nie. Ale się jeszcze to zda. 🙂

Z rowerka zrobiła mi się hulajnoga

Dzisiaj mój rower został naprawiony (przednia przekładnia została wyprostowana – no może nie do końca). I gdy go składałem to nie chciało mi się dokładnie przykręcać śrubki przy jednym pedale (nie znalazłem odpowiedniego klucza) i została ona przykręcona tak na słowo honoru (no ale się trzymała).

No i po odjechaniu od domu ponad 5 kilometrów pedał zaczął się ruszać, aż zleciał. Na szczeście siedziałem tyłkiem na siodełku, bo bym miał więcej przygód. No i śrubka się zgubiła – nie było jej w okolicy 200 metrów od miejsca zdarzenia. No i te 5 kilometrów trzeba było jakoś pokonać. Pedałować się nie dało, więc na części trasy przemianowałem rower na dwunożną hulajnogę. Ale tylko gdy było lekko z górki (a nie było często). Reszta piechotą…

Pamiętajcie! Przykręcajcie dokładnie śrubki w rowerach. 🙂