Europejska Rywalizacja Rowerowa 2017 (ECC 2017) w Bydgoszczy

Europejska Rywalizacja Rowerowa (ECC – European Cycling Challenge) będzie trwała przez cały maj tego roku. W zeszłym roku Bydgoszczy udało się wykręcić szóste miejsce. W tym roku mamy konkurencję w postaci m.in. Rzymu, Barcelony, Gdańska, Warszawy oraz Torunia 🙂
Warto już powoli przyzwyczajać się do korzystania z aplikacji służącej do zapisywania tras w ECC.
Informacja o nagrodach w dalszej części wpisu – są nagrody gwarantowane 😀
W tym roku zmieniono aplikację z nagrywania śladów GPS – będzie to Naviki (do pobrania na Androida, iOS oraz Windows Phone).

 Jak się zapisać?

By się zapisać do rywalizacji ECC należy:

Czytaj dalej Europejska Rywalizacja Rowerowa 2017 (ECC 2017) w Bydgoszczy

Locus – mapa na rower w telefonie (+ciekawe dodatki)

Jeżdżąc na rowerze czy też wędrując pieszo warto mieć telefon z dobrą mapą. A np. po to by sprawdzić  jaka jest odległość do domu i którędy najlepiej wracać (bo po co tą samą drogą, co nie?). Do tego celu bardzo dobrze nadaje się aplikacja Locus z mapami offline i Heatmapą Strava oraz aplikacja  Brouter do nawigowania offline.

Locus

Locus jest rozbudowaną aplikacją do prezentowania map (dostępny dla Androida oraz iOS). Bardzo przydatna aplikacja posiada dwie wersje: darmową oraz płatną. Mi się udało zakupić płatną w jakiejś promocji (teraz wersja PRO to 7,5 Euro). Trochę różnic jest, ale wersja free też daje radę (przez dłuższy czas z niej korzystałem).

  

Można korzystać z map online czy offline. Można kupić też mapy ‚papierowe’ np. polskiego wydawnictwa Compass. Mapy online mają różny wygląd: cześć korzysta z danych OpenStreetMap.org, ale z różnymi stylami wyglądu. Są też mapy satelitarne/lotnicze (np. można korzystać z polskiego Geoportalu). Można pobrać również mapę offline np. z serwisu Openandromaps – co około miesiąc pojawia się tam nowa wersja mapa wszystkich europejskich krajów. Wystarczy pobrać i jesteśmy uniezależnieni od internetu w trasie.

Czytaj dalej Locus – mapa na rower w telefonie (+ciekawe dodatki)

Przykładanie karty ŚKUP KZK GOP klauzulą niedozwoloną wg CP UOKiK

Wraz z obowiązkiem korzystania z karty ŚKUP przez większość pasażerów komunikacji miejskiej KZK GOP (Górny Śląsk oraz Zagłębie) pojawił się problem dot. kasowania biletów okresowych przy wejściu do autobusu. O kasowaniu przy wejściu pisałem już w 2011 roku. To kasowanie jest uciążliwe (szczególnie w godzinach szczytu).

Teraz wygląda to tak:

  • bilet jednorazowy – może być na karcie, ale może też być papierowy – czyli kasujemy na wejściu
  • bilet okresowy (24h, 30 dni, 90 dni itp.) z limitem przejazdów – kasujemy na wejściu do pojazdu
  • bilet okresowy (24h, 30 dni, 90 dni itp.) bez limitu przejazdów – również musimy kasować na wejściu

No i teraz sytuacja – wsiada do do autobusu trójka osób i nie przyłożyła karty do kasownika.

  • 1 osoba – na karcie ma bilet jednorazowy – czyli mandat.
  • Druga osoba ma bilet z limitem – mandat.
  • A trzecia osoba ma bilet bez limitu – również dostanie mandat.

I teraz na chłopski rozum: który pasażer jechał na gapę? Przy jednorazowym oraz przy bilecie z limitem nie ma wątpliwości. Ale przy bilecie bez limitu? A cała trójka dostałaby taki sam mandat za brak biletu. Czyli zgodnie z cennikiem – 160 zł, a płatna do 7 dni – 125 zł. Supercena 🙂

Najśmieszniejsze jest jeszcze to, że jeżeli te osoby, nie okazałyby karty do kontroli („kartę zostawiłem w domu”) to mają szansę na anulowanie mandatu (a przynajmniej ta osoba z biletem bez limitu). (opłata manipulacyjna za anulowanie opłaty dodatkowej w trybie § 10 „Taryfy przewozu …” – 15 zł). Coś tu nie gra chyba.

Czytaj dalej Przykładanie karty ŚKUP KZK GOP klauzulą niedozwoloną wg CP UOKiK

Rower miejski w Bydgoszczy – różne narzędzie do wykorzystania

Bydgoski Rower Aglomeracyjny działa ponownie od marca. Bardzo przydaje się w codziennym przemieszczaniu się po Bydgoszczy. Przedstawię kilka narzędzi, które mogą się przydać użytkownikom tego roweru oraz osobom zainteresowanym jego rozwojem.

Strona oraz aplikacja mobilna BRA

BRA ma swoją strone i panel logowania pod adresem – www.bra.org.pl. Można tam zobaczyć mapę rozmieszczenia stacji wraz ilością przypiętych rowerów. Logowanie odbywa się tam przez stronę www.bra.org.pl/zaloguj-sie.html – można tam zmienić swój PIN (tak, można go zmienić). Można też przejrzeć informację dotyczące wypożyczanych rowerów, zobaczyć kody do linki itp. Niestety na stronie jest dużo komunikatów tłumaczonych Google Translatorem (np. „Bieżące wakacyjny – zewnętrzny kod blokady – Nie masz bieżących wynajem„.

Czytaj dalej Rower miejski w Bydgoszczy – różne narzędzie do wykorzystania

Bydgoszcz w Europejskiej Rywalizacji Rowerowej

Bydgoszcz dołączyła do konkursu pod nazwą Europejska Rywalizacja Rowerowa (European Cycling Challenge), który będzie odbywał się przez cały maj 2016. Bierze w nim udział kilkadziesiat miast z całej Europy m.in. Bolonia, Dublin, Rzym czy też polskie miasta: Warszawa, Gdańsk czy Wrocław. Poniżej opis ze strony konkursu:

ECC2016 jest rywalizacją między zespołami miast złożonymi z rowerzystów, która się odbywa w dniach 1-31 maja 2016 r.
Jest to wyzwanie między europejskimi miastami: miasto, którego zespół “wyjeździ” największą liczbę kilometrów wygrywa!

Rywalizacja jest otwarta dla każdego mieszkańca uczestniczących miast oraz osób dojeżdżających do niego do pracy/szkoły/na uczelnię lub w innym celu. Liczą się podróże, w których rower może zastąpić inny środek transportu (np. samochód, motorower) w trakcie dojazdów np. do/z pracy, szkoły, kina, sklepu itd. (aby uzyskać więcej informacji przejdź do Zasady). Przejazdy rowerem w celach sportowych nie liczą się w rywalizacji.

Udział jest darmowy i wiele miast (w tym Warszawa, Gdańsk, Gdynia, Łódź i Wrocław) losuje nagrody wśród uczestników. Aby wziąć udział w ECC2016, dołącz do zespołu swojego miasta na stronie, zainstaluj aplikację Cycling365 w swoim smartfonie i rejestruj podróże rowerowe.

Konkurs jest fajną promocją jazdy na rowerze w miastach. Można dodatkowo utworzyć drużyny – dla szkół czy firm – to może być też fajna sprawa rywalizacja wśród mniejszych grup osób 🙂 Ciekawe czy Urząd Miasta zdecyduje się ufundować nagrody dla najlepszych drużyn czy rowerzystów z naszego miasta.

Strona konkursu: cyclingchallenge.eu/pl

Aplikacja na Androida dostępna w sklepie Play – dostępne też są aplikacje w AppStore oraz Windows Phone Store.

Szaleńczo szeroka droga rowerowa w Dąbrowie Chełmińskiej (Ostromecko-Wałdowo Królewskie Dolne)

W okolicy Bydgoszcz, na drodze pomiędzy Ostromeckiem a Wałdowem Królewskim Dolnym zaobserwować można ciekawą trasę rowerową. Jest to droga oznaczona znakami drogi dla rowerów – nie będziecie w stanie stwierdzić, gdzie się miejsca na jazde na rowerze znajduję. Dlaczego?

Rzut oka:

View post on imgur.com

View post on imgur.com

Ktoś jest w stanie zrozumieć o co biega? Droga rowerowa zgodnie z zamiarem Gminy Dąbrowa Chełmińska miała przebiegać po tym poboczu z jednej strony drogi. Tak… Tym zarośniętym 😉 Jako rowerzyści skorzystalibyście z tego pobocza? Ja bym w sumie nie wpadł na to, że jest to droga rowerowa – prędzej bym sie dziwił: „…ale szeroka ścieżka rowerowa…”. A te znaki przejazdów dla rowerzystów przez drogi leśne… Cud, miód i orzeszki 🙂 Piękne, co nie?:)


Wyświetl większą mapę

Polecam przejazd droga rowerową na Google Street View. Jest szaleńczo ciekawa 🙂

Bonus: na tej drodze można też znaleźć takie miejsca:

Uwaga techniczna: nie jechałem jeszcze tą drogą – ale mam taki zamiar. Z informacji uzyskanych na skyscrapercity.com to takie znaki tam nadal istnieją. Może się zdarzyć, że to poprawiono – ale szczerze: wątpię…

Bilety na rower w PKP Intercity przez Internet

Rower w pociągu PKP Intercity? Da się 🙂 A od 4 lutego 2016 można taki bilet kupić przez internet! Jest to chyba jedna z lepszych informacji dla rowerzystów przemieszczających się rowerami od początku roku. Można sobie w miarę sensownie zaplanować wyjazd rowerowy z dojazdem pociągiem. Niestety z miejscem w pociągach na rowery nie jest może bardzo dobrze, ale dla chcącego nic trudnego. Chociaż będzie teraz walka: „kto pierwszy ten lepszy przez internet”. Ważne, że nie trzeba do kasy się ruszać 🙂

Chyba, że mamy do zakupu bilet z przesiadką… Tego system E-IC jeszcze nie ogarnął niestety…

View post on imgur.com

A w ramach ciekawostki: we wrześniu 2015 r. ze znajomymi wracałem z Gdyni z wyjazdu promem do Szwecji. 4 osoby z dwoma rowerami wracały Pendolino do Katowic. A ja wraz z jedną znajomą z 4-rema rowerami do Bydgoszczy – wykorzystaliśmy do tego celu Przewozy Regionalne. Ale zgodnie regulaminem ilość rowerów, które można przewieźć w pociagu przez jedną osobę to… jeden rower. A my mieliśmy po dwa.

Co wtedy należy zrobić? Należy rower zamienić w bagaż. Tj. zdekompletować 😉 My odkręciliśmy przednie koła, przekręciliśmy kierownicę i wszystko owinęliśmy folią spożywczą. Przeszło 🙂 Chociaż po fakcie stwierdziliśmy, że dałoby radę przejechać bez owijania rowerów (a byłoby wygodniej przy przesiadce, którą mieliśmy w Laskowicach Pomorskich).

Bilet na rower kosztuje, na większy bagaż również. 🙂 W IC to 9zł (rower), w Przewozach Regionalnych widzę, że 7 zł (bagaż i rower – we wrześniu chyba było jeszcze jakoś taniej… ale nie pamiętam). W Arrivie ostatnio 5,5 płaciłem.

Bielawy vs Bartodzieje – dlaczego bydgoski przystanek kolejowy ma złą nazwę…

W Bydgoszczy stacji i przystanków kolejowych jest kilka. Najważniejszym dworcem jest Bydgoszcz Główna. Kolejne dwa ważne to: Leśna i Wschód. Wszystkie w ostatnim roku wyremontowane. Istnieje też m.in. przystanek Bielawy – niedawno w ramach projektu BiT City został on również wyremontowany (znaczy na razie perony, bez otoczenia). Wszystko jest z nim dobrze tylko, że nie jest położony na Bielawach, a na Bartodziejach. A na to wskazuje nazwa.


Wyświetl większą mapę

Bielawy i Bartodzieje to dwie sąsiadujące dzielnice/osiedla Bydgoszczy. W dawnych czasach obszar Bielaw sięgał w pobliże obecnego przystanku kolejowego (możliwe, że nawet znajdował się on w trochę innym miejscu). Po dużej rozbudowie osiedla Bartodzieje w czasach PRL stacja znalazła się na jego skraju (i jest obecnie traktowana jak przystanek Bielawy na Bartodziejach).

Sprawę komplikuje jeszcze istniejacą (obecnie w przebudowie) pętla tramwajowa Bielawy. Znajduje się ona na Bielawach – około kilometra od przystanku kolejowego. Za to od połowy stycznia wraz ze zmianami w komunikacji miejskiej przystanek autobusowy przy stacji kolejowej nazwano Dworzec Bielawy. Czyli mamy teraz pętlę Bielawy oraz Dworzec Bielawy oddalone od siebie o około 1,5 km (zobacz mapę). W sam raz dla turystów na przesiadkę 😉

Przesłałem od UM Bydgoszcz wniosek o rozpatrzenie zmiany nazwy – wysłałem ją we wrześniu – trwały wtedy jeszcze prace budowlane na stacji. Niestety odpowiedź dostałem w grudniu – tuż po zamontowaniu tablic z nazwą „Bydgoszcz Bielawy”. Odpowiedź była negatywna – tj. powoduje to koszty…

Pismo z UM Bydgoszcz

W kolejnej odpowiedzi był już inny argument przeciw – wg regulaminu PKP PLK S.A. nazwy przystanków powinny mieć maksymalnie 17 znaków (ze spacjami). Czyli nie można, bo za długa nazwa. A w jaki sposób nazwano w Warszawie przystanki „Warszawa Ursus Niedźwiadek” czy też „Warszawa Aleje Jerozolimskie”? Te nazwy nie są już za długie?

Na razie zmiany pewnie nie będzie. Ale może się uda w przyszłości.

Bilety rodzinne w Bydgoszczy na komunikację miejską

W Bydgoszczy istnieje bilet rodzinny na komunikację publiczną (autobusy i tramwaje). Bilet ten kosztuje 13,5zł i upoważnia do przejazdu w ciągu jednego dnia „obojga lub jednego rodzica z co najmniej jednym dzieckiem w wieku od 4 do 16 lat.”

Wszystko fajnie… Jest jednak kilka niedogodności.

Bilet rodzinny jest jednodniowy – dlaczego nie 24h? Osobt, które skasują bilet w godzinach popołudniowych mają tylko pół dnia na wykorzystanie go. W Bydgoszczy istnieje już bilet 24h dla jednego pasażero.

Bilet jest obowiązuje dla rodzica. Szkoda, że z takiego biletu nie mogą skorzystać osoby opiekujące się dziećmi – czy to dziadkowie, wujkowie, dorosłe rodzeństwo… Dlaczego miasto uznaje, że z dziećmi chcą podróżować tylko rodzice. Teraz nie skorzystają pewnie z komunikacji, bo będzie to dla nich za drogie (i mniej wygodne niż samochód). Na szczęście miasto zezwala na przejazd dziecka pod opieką rownież opiekuna (tylko czemu nie ma tego w regulaminie?).

Zapytałem miasto o to jak sprawdzają czy ktoś jest rodzicem (lub opiekunem):

„W celu uproszczenia procedury korzystania z biletu, jak te uwzględniając intencję jego wprowadzenia, nie nałożono obowiązku dokumentowania w trakcie podróży statusu rodzica czy opiekuna dziecka.

Istnieje jednak zawsze możliwość weryfikacji w trybie przepisów reklamacyjnych uprawnień, w razie zakwestionowania przez kontrolera prawa do korzystania z biletu rodzinnego.”

Czyli nie sprawdzają – ewentualnie kontroler jak będzie miał zły dzień to mandat może dać (a my się potem odwołać). Bez sensu wprowadzać jakieś ograniczenie, którego nie da się wyezekwować.

Bilet obowiązuje dla dzieci od 4 lat. A co jak ktoś ma niemowlę? Wtedy niemowlę jedzie gratis, ale rodzice już muszą skorzystać z biletu normalnego (np. 24h za 12zł – przy dwójce rodziców już 24zł). W sumie można udawać, że „panie kontrolerze… nasz niemowlak ma 4 lata, a nie rok” i jechać na rodzinnym – patrz brak możliwości sprawdzenia przez kontrolera danych dzieci. Miasto powinno usunąć dolny limit wieku (bo po co on?).

Co należałoby zmienić?

  • Bilet powinien być 24h (lub nawet dodatkowo weekendowy)
  • Bilet powinien obowiązywać dla dzieci i rodziców lub/i opiekunów. Tutaj by trzeba było wprowadzić maksymalną ilość osób. Np. maks. 5 osób – w tym maks. 2 osoby dorosłe (wtedy np. rodziny z 4 dzieci pojadą – z jednym opiekunem/rodzicem).
  • Bilet nie powinien mieć dolnego ograniczenia wieku.

Miasto jedynie zgodziło się na razie z wydłużeniem czasu obowiazywania biletu (ciekawe kiedy tą zmianę wprowadzą).

A ile z tego biletu korzysta osób obecnie? Zgodnie z danymi z UM Bydgoszcz ilość sprzedanych biletów w całym 2015 roku wyniosła – 2095 szt. (przypominam – Bydgoszcz ma jakieś 360 tys. mieszkańców). Dużo czy mało? Może warto ten bilet bardziej uatrakcyjnić dla mieszkańców i turystów?

Co można zyskać? Mniejsze korki np. w wakacje do Myślęcinka, więcej rodzin z dziećmi w centrum miasta, więcej osób korzystających z atrakcji kulturalnych miasta itp.

Berlin – w poszukiwaniu kebabów na kopule Reichstagu

W weekend ze Świętem Niepodległości postanowiliśmy pojechać zatknąć flagę polską za granicą 🙂 Padło na stolicę Niemiec – Berlin. Trasa z Bydgoszczy do Berlina to około 5 godzin (pociągiem da się w podobnym czasie dojechać – Gdynia-Berlin-Express nawet w cztery). My ruszamy w pięć osób jednym samochodem. Początek w deszczu ale im bliżej Niemiec tym bardziej słonecznie. Na granicy w Świecku obserwujemy korek wjeżdżających do Polski – to sprawdzanie dokumentów na czas szczytu klimatycznego w Warszawie. Trochę ludzie musieli stać.

Berlin

Berlin

W Berlinie znajdujemy nasz nocleg u pana Chińczyka – nocleg znaleziony przez airbnb.com (niedawno o tym serwisie pisałem). Zostawiamy samochód i kupujemy bilet grupowy za 16,2 Euro (szczegóły na stronie bvg.de). Ważny będzie dla naszej piątki do godziny 3 rano. Wsiadamy w tramwaj i po 15 minutach wysiadamy na Alexanderplatz (ciekawostka: nazwa na część cara Rosji). Na tym placu znajduje się Wieża Telewizyjna – chyba druga najwyższa budowla w Europie (po wieży w Moskwie) – wieżę można obserwować

Berlin

Pod wieżą znajduje się Kościół Mariacki – widać tu duży kontrast – Plac Aleksandra jest zabudowany głównie budynkami „peerelowskimi” (że się tak wyrażę).

Berlin

Przemieszczamy się na Wyspę Muzeów i zauważamy bydgoską Łuczniczkę (tzn. jej kopię/reprodukcję). Na wyspie wchodzimy (nie było to planowane wczesnej) do Muzeum Pergamońskiego. W środku m.in. Ołtarz Zeusa, Brama Isztar z Babilonu i wiele innych rekonstrukcji czy też zabytków ze starożytnej Grecji, Azji czy też zabytków islamskich. Niestety bardzo mało tekstów po angielsku – chociaż chyba były urządzonka z lektorem (nawet po polsku) ale jakoś nam one umknęły przy wejściu. Miejsce fajne, ale dużo za dużo tego tam jest – po 3 godzinach był przesyt. Muzeum będzie remontowane przez najbliższe kilka lat – więc pewnie zostanie zrobione w nowocześniejszy sposób (i będzie tam jakaś lepiej działająca klima).

Berlin

Wychodzimy z muzeum i podążamy ulicą Pod Lipami (Unter den Linden) do Bramy Brandeburskiej. Niestety na całej długości tej ulicy były prowadzone prace związane z budową metra (Dworzec Główny-Brama Brandenburska-Alexanderplatz). W związku z tym lipy i ulica były obudowane dużą ilością różnych „technicznych elementów”. Spod bramy ruszamy w poszukiwaniu kebabu (bo to podobno miasto tego rodzaju posiłków). Niestety (albo stety) kebaba nie ma od dłuższego czasu. Trafiamy jednak na Plac Poczdamski gdzie posilamy się wusztem w sznicie – (bratwusrt?) 😀 Na placu odbywa się jarmark świąteczny – ciekawa sprawa. Następnie chwila na kawę w pobliskim Sony Center (to są ciekawe budynki – z zadaszeniem placu wewnątrz nich).

Berlin

Następnie wsiadamy do linii chyba 200 w kierunku dworca Zoo. Ta linia oraz 100 to linie autobusowe, którymi warto się zainteresować – można pozwiedzać Berlin z okien piętrowego autobusu miejskiego. Trasa tych linii przebiega obok wielu interesujących miejsc. Wystarczy bilet autobusowy – a autobusy kursują co parę minut. Jeżeli coś cie zainteresuje – wysiadasz, wsiadasz w kolejny kurs.

Berlin

Co dalej: przy dworcu znajduje się Kościół Pamięci – zbombardowany i zostawiony w nieodbudowanej postaci. Niestety trafiliśmy na remont” – wieża w rusztowaniach. No cóż. Następnie kierunek na KaDeWe – czyli jeden z większych domów towarowych. Wchodzimy i po 10 minutach wychodzimy. Zamykają.

No to na autobus w kierunku Zoo, potem S-bahn na Alexanderplatz i tramwaj do Chińczyka w celu snu. W spożywczaku trafiamy jeszcze na Huba Bubbę – kiedyś znaną gumę balonową – nadal ma niezły smak… tylko przez pierwszą minutę 😉

Następnego dnia wracamy tą samą trasą, ale tym razem wchodzimy do ogrodu – jest to największy ogród zoologiczny w Europie (czy też z największą liczbą zwierząt). Uwaga logistyczna – są zniżki na Euro26 (albo przynajmniej kasjerka takie uznała). Co się w zoo rzuca w oczy? To, że te wszystkie zwierzęta są prawie na wyciągnięcie ręki. Naprawdę! Czasami się człowiek zastanawia np. czy te wilki nie doskoczą i nie skonsumują kogoś. Zwierząt masa w tym coś czego w Polsce nie widziałem: sale z nietoperzami, zwierzętami nocnymi, pingwinami. Pamiętam jak zwiedzając zoo w Chorzowie było mi wstyd w jakich warunkach niektóre zwierzęta są trzymane. Tutaj wszystko było chyba ok 🙂 Tylko zwiedzanie trwa i trwa. Ale warto.

Berlin

Następnie przechodzimy ponownie obok Kościoła Pamięci i wsiadamy do autobus – kierunek Mehringdamm. To podobno zagłębie kebabów. Poszukiwania utknęły na jednym („a czy będzie tam Turek?” 😉 ). Dopiero po konsumpcji znalazły się kolejne – niepotrzebne już. Przy wejściu do stacji Metra Mehringdamm jest też ten najbardziej znany – znany chyba z tego, że czeka się w długiej kolejce. Nie wiem czy warto.

Berlin

Metrem jedziemy w stronę Centrum. Niestety po dwóch przystankach zatrzymujemy się. Ludzie wysiadają. Puste wagony jadą dalej. Eee… Przyjeżdża kolejne metro – to samo. Jako, że niemiecki to nie nasza specjalność obmyślamy trasę alternatywną – trzeba się przesiąść na linię x, następnie na linię y i będziemy na poczdamskim.

Berlin

Stamtąd ruszamy pieszo do Reichstagu – czyli siedziby parlamentu. Plan wejść – na kopułę. By się tam dostać trzeba było się za zarejestrować na stronach Reichstagu. Następnie podaje się dane osób i wybiega godzinę na która się chce wejść. Co potem? Potem kontrola jak na lotnisku i wjeżdżamy windą pod kopułę. Zwiedzanie odbywa się indywidualnie – dostaje się słuchawki z komentarzem po polsku. I komentarz sam się zmienia w zależności od miejsca gdzie jesteśmy. Kopuła jest fajnym pomysłem – nie dość, że atrakcja i niezły punkt widokowy to jeszcze doświetla sale obrad 🙂 Ekologia i te sprawy.

Berlin

Pod zwiedzaniu wchodzimy do metra pod Bundestagiem i jedziemy najkrótszą linią metra w Europie pod Bramę Brandenburską. Następnie spacer i na nocleg.

Berlin

Następny dzień (11 listopada) przebiegł na staniu w korkach w samochodzie, zakupach i poszukiwaniu… kebaba 😉 Oraz na spacerze wzdłuż Sprewy i kawałka Muru Berlińskiego. Chodzi o tzw. East Side Gallery – czyli mur z graffiti (to niższy mur niż ten główny). W okolicy mostu Warszawskiego zjedliśmy obiadowego kebaba (mi się udało zjeść falafela) z duża ilością frytek i pożegnaliśmy się z Berlinem.

Berlin

Miasto fajne – ale dużo zostało do zobaczenia jeszcze 🙂 Polski Bus będzie miał tam za niedługo kursy również z południa Polski – można skorzystać 🙂

Chcesz więcej zdjęć? Zajrzyj do galerii.