Kopalnia a przeglądarki

A taka ciekawostka. Przetarg na pewną kopalnię Kompanii Węglowej. A w niej zapis (dotyczący aukcji elektronicznej na stronie aukcje.uzp.gov.pl :

Wymagania techniczne urządzeń informatycznych.

  • a. komputer klasy PC,
  • b. system operacyjny: Windows lub Linux,
  • c. sprawne łącze internetowe,
  • d. przeglądarka internetowa: ze względu na brak kompatybilności przeglądarki Internet
    Explorer ze standardami przyjętymi w systemie aukcyjnym oraz pojawiające się problemy
    związane z bezpieczeństwem, należy podczas użytkowania Portalu Aukcji korzystać z nw.
    rozwiązań (darmowych):
    1. Mozilla Firefox – http://www.mozilla-europe.org/pl/firefox/
    2. Opera – http://www.opera.com/download/
    3. Google Chrome – http://www.google.pl/chrome
  • e. urządzenie techniczne służące do obsługi podpisu elektronicznego,
  • f. bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany ważnym kwalifikowanym certyfikatem.
  • Urząd Zamówień Publicznych zastrzega, że nie zostały przeprowadzone testy na zgodność
    z innymi przeglądarkami i nie gwarantuje prawidłowej pracy systemu aukcyjnego
    z wykorzystaniem przeglądarek internetowych innych niż wyżej wskazane.

Niemożliwe… rządowa instytucja (UZP) poleca coś innego niż IE? I to jeszcze wskazuję Operę jako zamiennik. Zdziwiony jestem. Nawet bardzo. Swoją drogą przetargi na kopalnie są czasami zabójcze – kilkadziesiąt stron papieru, a kwota około 1000 zł…

Otwierasz google.com aby coś znaleźć?

Otwierasz stronę główną, google.com aby wpisać frazę do wyszukiwania? Ja ostatnio zauważam, że robi tak wiele osób (młodych, starych…). Mimo, że korzystają z Firefoksa, Opery… I jest w tych przeglądarkach widoczne pole tekstowe z literką „gie”. Nawet spotkałem się już z wpisywaniem w to pole „google.com” (to było po mojej podpowiedzi: „tu możesz wpisać to co chcesz znaleźć”).

Macie jakieś sensowne wytłumaczenie tego fenomenu? Ja mam jedno (lekko głupawe 😉 ). Otóż tok myślenia wyglądać może następująco:

  • Myślę: „cośbym wyszukał w internecie”
  • (wpisuję adres google.com)
  • w tym samym czasie myślę „co mogę wpisać w pole wyszukiwania?”
  • Otwiera się strona główna google i mogę wymyśloną frazę wpisać…

Macie jakieś inne pomysły? Może chęć zobaczenia loga google (zmienionego z powodu różnych wydarzeń)?

ps. zauważyłem, że są ludzie którzy korzystają z pola wyszukiwania w interfejsie przeglądarki, ale tylko wtedy gdy jest zainstalowany google toolbar. 😀

Komunikacja miejska w Dublinie

Przebywając parę dni w Dublinie korzystałem z tamtejszej komunikacji autobusowej. I jest w niej parę rzeczy, których w Polsce nie znajdziecie. 😉

Raz, że jeżdżą autobusy piętrowe – ale to akurat nie jest jakieś dziwne. Najdziwniejsze są przystanki. Rozmieszczone są co około 200-300m. Tak. Jeżeli ucieknie ci z jednego przystanku to biegnąc jesteś w stanie wsiąść na następnym 😉 Przystanki są na żądanie (chyba wszystkie). Przystanki są chyba tak rozmieszczone z powodu „lenistwa”?

Do tego na przystankach rozkład jest albo nie ma (zawsze możesz przejść na następny przystanek). Ale jeżeli już ten rozkład znajdziesz to będą tam podane godziny odjazdu z przystanka… początkowego danej linii. A pasażer samodzielnie musi określić, o której autobus przyjedzie. Ciekawe, co nie? Jeżeli autobusy jeżdżą w miarę często to pół biedy, ale jeżeli nie…

A jak wygląda kupowanie biletu u kierowcy? Wrzucasz do „lejka” drobniaki, podajesz kierowcy miejsce docelowe i zabierasz bilet. Kierowca nie wydaje reszty. Jeżeli nie miałeś drobnych to na bilecie masz kwotę o reszcie, którą możesz otrzymać w jakimś punkcie obsługi. Kupowanie biletu przebiega szybciej niż u nas 😉

No i oczywiście można sobie kupić bilety elektroniczne, jednodniowe, 3-dniowe, siedmiodniowe, wspólne z tramwajami LUAS, wspólne z kolejką podmiejską DART itp. Jak ja bym chciał wspólny bilet z koleją w GOP-ie

Więcej o autobusach w Dublinie: www.dublinbus.ie/

Rozwiązanie konkursu eSKY.pl

Parę dni temu ogłosiłem konkurs na najdłuższą trasę lotniczą. Pragnę poinformować, że chyba za trudny konkurs to był, bo nie było za wiele zgłoszeń. Wygrał Jędrzej proponując trasę:

  • Warszawa (wylot 16.11.09 o gogz, 11.05) przez Wieden – Londyn – Nowy
    Jork Honolulu – Tokio – Szanghaj -Sydney – Melbourne – Singapur – Nowe
    Delhi – Pekin – Moskwa – Dubaj – Paryż – Warszawa (20.11.09 0 godz. 9.40).
  • Długość trasy to 62 031 km. Czyli 1,5 okrążenia Ziemi w 4 dni…

Ze zwycięzcą już się skontaktowałem. Nagrodą jest 5 bonów po 50zł na zakupy na stronie eSKY.pl.

Ps Jakby znalazł się jakiś sponsor chcący mi zafundować jakiś lot to przyjmę z otwartymi ramionami 😉 Najlepiej jakby to był jakiś miesiąc w jakichś kilku krajach (może Ameryka Południowa? 😉 ) He?

Lecimy! (będzie konkurs ;) )

Była we wrześniu Portugalia lotniczo (relacja się piszę – co z tego, że długo 😀 ). W czwartek będzie Dublin, też lotniczo. Jako, że tanie latanie jest fajną sprawą, to ucieszyłem z możliwości zorganizowania konkursu, w którym nagrodami będą kupony na zniżki przy zakupie lotów (ale nie tylko lotów). Kwota będzie w miarę fajna (dla 5 osób 5 x 50zł), więc jak ktoś ma chęć (chęć, bo nie będzie za prosto) to można będzie wygrać 🙂

Wydaje mi się, że zadanie, które zaproponuje będzie w miarę fajne. Będzie się można „pościgać”. Sądzę, że znam co najmniej jedną osobę, której zadanie sprawi wielką radość 😉

Konkurs rozpocznie się w czwartek. Sponsorem jest firma eSKY.pl. Na górze strony (po lewej) jest mały obrazeczek odsyłający na stronę jeszcze innego konkursu związanego z eSKY. 😉

Ps Tak, wiem… zaś wpis nie o Operze 😀 😉 😛

Portugalskie toalety

Zdjęcia przedstawiające toalety. 3 pierwsze to wystrój toalet w jednym z barów w miejscowości nad Oceanem Atlantyckim (w okolicy Aveiro). Aż chce się korzystać 😉 Gdybym jeszcze wiedział cóż tam za wierszyki były na kafelkach wypisane… Pewnie „wychwalające” przeciwną płeć (odpowiednio w damskiej i męskiej).

Bar jakiś super nie był – nawet jedzenie jakieś takie „nie super”. Wrażenie robiła tylko toaleta. Pierwszy raz wróciłem do toalety po skorzystaniu. I to na dodatek z aparatem.

O ile pamiętam to na drzwiach toalety wisiał obrazek (odpowiednio) Johnego Deepa oraz Marylin Monroe.

A na na ostatnim jest… publiczny pisuar w Lizbonie. Przy chodniku. Można legalnie „lać na mur”. Wyobrażacie to sobie? 😉 I na dodatek jest przygotowany „parawanik”. Problemem może być tylko brak damskiej wersji…

Gdzie spać… Na szczycie, w tirze czy pod mostem?

Na zdjęciu: najwyżej położony sen jaki było mi dane obserwować. Krywań w słowackich Tatrach Wysokich – 2495 m n. p. m. (chociaż to miejsce – zaraz przy przepaści – było położone 2-3 m pod szczytem.

Sen tej pary trwał co najmniej pół godziny (czyli tyle ile przebywałem na szczycie). Pewnie spali tam od jakiejś dłuższej już chwili…

Sam nocowałem w kilku dziwnych miejscach: dworce w Krakowie, Przemyślu i Barcelonie. Lotnisko w Londynie. Kaplice pod kościołem Wszystkich Świętych w Warszawie (na dodatek tam mnie zakonnica tak zamknęła, że od 10 rano do 16 nie mogłem wyjść – mimo, że chciałem – samotnie przechadzałem się podziemiach kościoła 😉 ). W przypałacowym parku w Liwadii na Ukrainie.

Także zdarzyło mi się nocować w naczepie tira oraz na plaży we Włoszech oraz na Ukrainie. Przemoczonych namiotów z widokiem (a raczej brakiem) na Bielsko czy miejsca pod mostem w Czechach nie wliczam 😉

Ma ktoś jakieś podobnie dziwne miejsca na nocleg? Może ktoś ma marzenia? (ja chce się kiedyś na Babiej Górze obudzić na wschód słońca).

Zaskoczenie – Office 2007 + OpenDocument

Dziś zostałem zaskoczony przez Office 2007 (wstążka jest fajna, więc ona nie zaskakuje 😉 ). Firmowy komputer (wolny strasznie), WinXP, Office 2007. Przychodzi mejl z plikiem *.ODT. Hmm… Mam tu OO instalować? Chyba mi wtedy już całkiem zawiśnie… Ale, ej… Ten plik w Operowym M2 ma ikonkę Office… Czyżby…

Kliknięcie spowodowało otwarcie pliku. Wiedziałem, że istnieje wtyczka do Office dodająca obsługę OpenDocument, ale jej tu nie instalowałem. Czyżby MS w automatycznych aktualizacjach mi ją jakoś zaaplikował? No no… Ale ta wtyczka była od Sun-a. Czyli albo wtyczka od Sun-a albo MS sam dodał obsługę tego formatu.

Chwila zabawy z Google i na Wikipedii informacja:

Inne programy obsługujące standard to m.in. AbiWord, TextMaker, IBM Workplace, eZ publish, Knomos, Scribus, Visioo Writer, Writely, Lotus Notes R8 (Beta), Microsoft Office 2007 z dodatkiem Service Pack 2.

Ten Service Pack 2 jest dostępny od kwietnia. Jak to fajnie zostać pozytywnie zaskoczonym 😉 (tak, wiem… powinienem o tym wiedzieć…)

Ale żeby nie było za fajnie: w pliku ODT był zagnieżdżony arkusz kalkulacyjny. Jego już Word nie wyświetlił (a tam była najważniejsza rzecz z całego pliku 😀 ). Dopiero dwuklik na przekreślonym prostokącie wyświetlił komórki, ale tak jakoś mało ładnie…

Katarynowanie…

Ostatnio śledzę troszkę sprawę Kataryny. Ci co wiedzą to wiedzą, reszty pewnie to nie interesuje. W całym tym dziwnym zamieszaniu najbardziej rzuca mi się w oczy pomieszanie z poplątaniem. „Dziennik” wrzucił do jednego wora blogerów oraz osoby komentujące wpisy na portalach(przeczytaj list otwarty do obrońców Kataryny).

Czy dziennikarze popisali się jakimś wyczuciem czy też taktem przy ujawnieniu tożsamości blogerki? Śmiem wątpić. Ale o tym już pełno tekstu napisano.

Cała akcja wyglądała najpierw na jakąś próbę sprawienia, aby jedna blogerka pisała „ciszej”. A potem jakimś zręcznym ruchem postarano się do grupy blogerów dorzucić wszystkich komentatorów z forów, dyskusji portalowych itp. No i napisano jacy ci wszyscy niedobrzy, brutalni, nierozgarnięci, chamscy itp. Co do komentarzy pod wpisami portalowymi – racja. Ale przy okazji dostało się blogerom. A w tej grupie takiego chamstwa już jest nie ma przecież.

I w pewnym sensie anonimowości (o której też dyskutowano) nie ma. Jeżeli ktoś wyrobi sobie markę (nawet nie podając nazwiska) to się go czyta. Jeżeli ktoś będzie pisał źle, będzie niewiarygodny – to się go nie czyta. Proste? Patrząc na dziennikarzy – chyba niekoniecznie.

Więc podawanie argumentu, że ujawnienie danych blogerki miałoby zmniejszyć liczbę marnych jakościowo „komentarzy no onecie” jest … Nie wiem czym jest. Słów mi brak.

Przepraszam za taki wpis na blogu, ale musiałem to gdzieś napisać…