Berlin – w poszukiwaniu kebabów na kopule Reichstagu

W weekend ze Świętem Niepodległości postanowiliśmy pojechać zatknąć flagę polską za granicą 🙂 Padło na stolicę Niemiec – Berlin. Trasa z Bydgoszczy do Berlina to około 5 godzin (pociągiem da się w podobnym czasie dojechać – Gdynia-Berlin-Express nawet w cztery). My ruszamy w pięć osób jednym samochodem. Początek w deszczu ale im bliżej Niemiec tym bardziej słonecznie. Na granicy w Świecku obserwujemy korek wjeżdżających do Polski – to sprawdzanie dokumentów na czas szczytu klimatycznego w Warszawie. Trochę ludzie musieli stać.

Berlin

Berlin

W Berlinie znajdujemy nasz nocleg u pana Chińczyka – nocleg znaleziony przez airbnb.com (niedawno o tym serwisie pisałem). Zostawiamy samochód i kupujemy bilet grupowy za 16,2 Euro (szczegóły na stronie bvg.de). Ważny będzie dla naszej piątki do godziny 3 rano. Wsiadamy w tramwaj i po 15 minutach wysiadamy na Alexanderplatz (ciekawostka: nazwa na część cara Rosji). Na tym placu znajduje się Wieża Telewizyjna – chyba druga najwyższa budowla w Europie (po wieży w Moskwie) – wieżę można obserwować

Berlin

Pod wieżą znajduje się Kościół Mariacki – widać tu duży kontrast – Plac Aleksandra jest zabudowany głównie budynkami „peerelowskimi” (że się tak wyrażę).

Berlin

Przemieszczamy się na Wyspę Muzeów i zauważamy bydgoską Łuczniczkę (tzn. jej kopię/reprodukcję). Na wyspie wchodzimy (nie było to planowane wczesnej) do Muzeum Pergamońskiego. W środku m.in. Ołtarz Zeusa, Brama Isztar z Babilonu i wiele innych rekonstrukcji czy też zabytków ze starożytnej Grecji, Azji czy też zabytków islamskich. Niestety bardzo mało tekstów po angielsku – chociaż chyba były urządzonka z lektorem (nawet po polsku) ale jakoś nam one umknęły przy wejściu. Miejsce fajne, ale dużo za dużo tego tam jest – po 3 godzinach był przesyt. Muzeum będzie remontowane przez najbliższe kilka lat – więc pewnie zostanie zrobione w nowocześniejszy sposób (i będzie tam jakaś lepiej działająca klima).

Berlin

Wychodzimy z muzeum i podążamy ulicą Pod Lipami (Unter den Linden) do Bramy Brandeburskiej. Niestety na całej długości tej ulicy były prowadzone prace związane z budową metra (Dworzec Główny-Brama Brandenburska-Alexanderplatz). W związku z tym lipy i ulica były obudowane dużą ilością różnych „technicznych elementów”. Spod bramy ruszamy w poszukiwaniu kebabu (bo to podobno miasto tego rodzaju posiłków). Niestety (albo stety) kebaba nie ma od dłuższego czasu. Trafiamy jednak na Plac Poczdamski gdzie posilamy się wusztem w sznicie – (bratwusrt?) 😀 Na placu odbywa się jarmark świąteczny – ciekawa sprawa. Następnie chwila na kawę w pobliskim Sony Center (to są ciekawe budynki – z zadaszeniem placu wewnątrz nich).

Berlin

Następnie wsiadamy do linii chyba 200 w kierunku dworca Zoo. Ta linia oraz 100 to linie autobusowe, którymi warto się zainteresować – można pozwiedzać Berlin z okien piętrowego autobusu miejskiego. Trasa tych linii przebiega obok wielu interesujących miejsc. Wystarczy bilet autobusowy – a autobusy kursują co parę minut. Jeżeli coś cie zainteresuje – wysiadasz, wsiadasz w kolejny kurs.

Berlin

Co dalej: przy dworcu znajduje się Kościół Pamięci – zbombardowany i zostawiony w nieodbudowanej postaci. Niestety trafiliśmy na remont” – wieża w rusztowaniach. No cóż. Następnie kierunek na KaDeWe – czyli jeden z większych domów towarowych. Wchodzimy i po 10 minutach wychodzimy. Zamykają.

No to na autobus w kierunku Zoo, potem S-bahn na Alexanderplatz i tramwaj do Chińczyka w celu snu. W spożywczaku trafiamy jeszcze na Huba Bubbę – kiedyś znaną gumę balonową – nadal ma niezły smak… tylko przez pierwszą minutę 😉

Następnego dnia wracamy tą samą trasą, ale tym razem wchodzimy do ogrodu – jest to największy ogród zoologiczny w Europie (czy też z największą liczbą zwierząt). Uwaga logistyczna – są zniżki na Euro26 (albo przynajmniej kasjerka takie uznała). Co się w zoo rzuca w oczy? To, że te wszystkie zwierzęta są prawie na wyciągnięcie ręki. Naprawdę! Czasami się człowiek zastanawia np. czy te wilki nie doskoczą i nie skonsumują kogoś. Zwierząt masa w tym coś czego w Polsce nie widziałem: sale z nietoperzami, zwierzętami nocnymi, pingwinami. Pamiętam jak zwiedzając zoo w Chorzowie było mi wstyd w jakich warunkach niektóre zwierzęta są trzymane. Tutaj wszystko było chyba ok 🙂 Tylko zwiedzanie trwa i trwa. Ale warto.

Berlin

Następnie przechodzimy ponownie obok Kościoła Pamięci i wsiadamy do autobus – kierunek Mehringdamm. To podobno zagłębie kebabów. Poszukiwania utknęły na jednym („a czy będzie tam Turek?” 😉 ). Dopiero po konsumpcji znalazły się kolejne – niepotrzebne już. Przy wejściu do stacji Metra Mehringdamm jest też ten najbardziej znany – znany chyba z tego, że czeka się w długiej kolejce. Nie wiem czy warto.

Berlin

Metrem jedziemy w stronę Centrum. Niestety po dwóch przystankach zatrzymujemy się. Ludzie wysiadają. Puste wagony jadą dalej. Eee… Przyjeżdża kolejne metro – to samo. Jako, że niemiecki to nie nasza specjalność obmyślamy trasę alternatywną – trzeba się przesiąść na linię x, następnie na linię y i będziemy na poczdamskim.

Berlin

Stamtąd ruszamy pieszo do Reichstagu – czyli siedziby parlamentu. Plan wejść – na kopułę. By się tam dostać trzeba było się za zarejestrować na stronach Reichstagu. Następnie podaje się dane osób i wybiega godzinę na która się chce wejść. Co potem? Potem kontrola jak na lotnisku i wjeżdżamy windą pod kopułę. Zwiedzanie odbywa się indywidualnie – dostaje się słuchawki z komentarzem po polsku. I komentarz sam się zmienia w zależności od miejsca gdzie jesteśmy. Kopuła jest fajnym pomysłem – nie dość, że atrakcja i niezły punkt widokowy to jeszcze doświetla sale obrad 🙂 Ekologia i te sprawy.

Berlin

Pod zwiedzaniu wchodzimy do metra pod Bundestagiem i jedziemy najkrótszą linią metra w Europie pod Bramę Brandenburską. Następnie spacer i na nocleg.

Berlin

Następny dzień (11 listopada) przebiegł na staniu w korkach w samochodzie, zakupach i poszukiwaniu… kebaba 😉 Oraz na spacerze wzdłuż Sprewy i kawałka Muru Berlińskiego. Chodzi o tzw. East Side Gallery – czyli mur z graffiti (to niższy mur niż ten główny). W okolicy mostu Warszawskiego zjedliśmy obiadowego kebaba (mi się udało zjeść falafela) z duża ilością frytek i pożegnaliśmy się z Berlinem.

Berlin

Miasto fajne – ale dużo zostało do zobaczenia jeszcze 🙂 Polski Bus będzie miał tam za niedługo kursy również z południa Polski – można skorzystać 🙂

Chcesz więcej zdjęć? Zajrzyj do galerii.