Chorzowski rynek – czyli jak wyrzucić komunikację miejską „na pole”

W Chorzowie stoi „cudo„. Tj. estakada przebiegająca przez centrum miasta (2 pasy ruchu w każdą stronę). bardzo duża ilość samochodów codziennie przez nią przejeżdża. Chyba każdy kto przejechał przez Chorzów był kilkanaście metrów nad rynkiem.

Od jakiegoś pojawiają się pomysły aby się tego molocha z centrum pozbyć. Ale nie idzie coś rządzącym to łatwo… Po wyborach samorządowych jakoś ruszyło i dawny zastępca prezydenta, Pan Joachim Otte przygotował koncepcję zmian (wcześniej nie mógł? 😉 ).

Zmiana moim zdaniem (i nie tylko moim) jest „lekko” marna. A dlaczego? Bo ruch nadal będzie przez rynek przebiegał… Tylko, że dołem. Czyli pobyt na rynku nadal nie będzie przyjemny (bo co to za frajda gdy obok przejeżdżają tysiące samochodów/tirów itp.). Przy okazji już widzę jak się to proponowane rondo korkuje, i te stłuczki przy zmianach pasów ruchu (za krótkie proste odcinki – przynajmniej tak mi się wydaje).

W swoim wpisie blogowym, autor tej koncepcji, Pan Otte napisał:

Bardzo dużym walorem rozwiązania jest wydzielenie linii tramwajowych na tory nie przeszkadzające ruchowi samochodów.

Przepraszam… A mi się zawsze wydało, że torowisko wydzielone jest po to aby samochody nie przeszkadzały w szybszej jeździe tramwajów… A nie po to aby samochodom było lepiej (a przynajmniej nie tylko). Dodatkowo koncepcja przedstawiona przez Pana Otte zakłada oddalenie przystanków tramwajowych (oraz autobusowych) od centrum miasta. Hura!

I dodatkowo pasażerowie bedą musieli przekroczyć (w jakiś sposób) główną drogę… Hura! Czyli zamiast ułatwiać komunikację publiczną Pan Otte jeszcze proponuje ją usuwać na bok (najlepiej na okoliczne pola). A wszyscy dojedziemy na ten rynek samochodami… I wcale nie spowodujemy korka…

Plan stworzenia obwodnicy Chorzowa też jest odległy, bo ktoś wpadł na genialny pomysł budowy takiej drogi o standardzie prawie autostradowym. A to kosztuje, a pieniądze nie za bardzo widać… Pewnie gdyby ten projekt okroić i budować odcinkami dałoby radę mniejszym kosztem zbudować drogę udrażniającą centrum. Przy okazji budowy takich autostradowych dróg pojawia się później problem ich utrzymywania  – na DTŚ-ce chyba kiedyś jakieś miasto wyłączało światło, bo budżet nie dawał rady… (albo to jakaś inna dwupasmowa droga była?).

A może by tak miasta jakoś zechciały uatrakcyjnić komunikację publiczną – wtedy byłyby mniejsze potrzeby dot. budowy nowych, szerokich dróg. Dałoby się?

2 myśli do „Chorzowski rynek – czyli jak wyrzucić komunikację miejską „na pole””

  1. W Chorzowie stoi „cudo”.

    o_O

    Zmiana moim zdaniem (i nie tylko moim) jest „lekko” marna. A dlaczego? Bo ruch nadal będzie przez rynek przebiegał…

    Ta, aż mi się przypomniała sytuacja w Wadowicach, gdzie…

    http://tinyurl.com/625ywzc
    http://tinyurl.com/67x37ps

    Mimo, że jak tam byłem, rozwiązania organizacji ruchu w mieście i użyte środki jego uspokojenia wskazywały raczej na to, że chcą tam ograniczać ruch w centrum… Może im się władza zmieniła przez ten czas?

    Swoją drogą, zdaje się że w Polsce w bardzo wielu miejscach barbarzyńsko poprzecinano drogami publiczne place [1] tylko po to, żeby blachosmrodzarze se mogli tam setką przejechać… Aż czasami (jak np. w Kalwiarii Zebrzydowskiej) dopiero po dłuższym przyjrzeniu się przestrzeni publicznej można zdać sobie sprawę, że tak, tam był kiedyś rynek…

    [1] Nawet w najbliższym do mnie mieście tak jest, chociaż nie aż tak chamsko: http://img535.imageshack.us/img535/1361/ryneck.png (na zielono zaznaczony obszar jednego z dawnych rynków).

    Dodatkowo koncepcja przedstawiona przez Pana Otte zakłada oddalenie przystanków tramwajowych (oraz autobusowych) od centrum miasta.

    No właśnie, co za debil zrobił dla tramwajów takie odgięcie…? W przeciwieństwie do samochodów, to właśnie one powinny przebiegać jak najbliżej przestrzeni publicznych, i nie ma przeciwwskazań, żeby biegły one nawet po ciągach stricte pieszych.

    Jeszcze pewnie niedługo, a i u was zaczną likwidować ten najwygodniejszy środek komunikacji… ;/

    Plan stworzenia obwodnicy Chorzowa też jest odległy, bo ktoś wpadł na genialny pomysł budowy takiej drogi o standardzie prawie autostradowym.

    No niestety, ostatnio w Polsce mamy tendencję do tworzenia wszędzie megalomańskich projektów, które nie rozwiązują żadnych problemów – np. drogi ekspresowe muszą mieć wszędzie po trzy pasy w jedną stronę, mimo że przy obecnym natężeniu ruchu w wielu miejscach starczyłby tylko jeden, w Warszawie się buduje całkowicie niepotrzebną II linię metra, „bo wszyscy majom metro!!!!1111”, mimo że starczyłaby tylko gruntowna modernizacja sieci kolejowej (wraz z budową paru łącznic + paru stacji) oraz dobudowa kilku odcinków linii tramwajowych, łączących zurbanizowane obszary dzielnic ze stacjami SKM (jak np. w tej propozycji ZM z 2001 roku: http://tinypic.com/dnbjuv.jpg).

    (że też nie wspomnę o elektrowni jajecznej, ale może lepiej nie wspominać, bo będzie flejm…)

    Dałoby się?

    Nie, bo wtedy nasi politycy by nie mogli swobodnie se jeździć po mieście stodwudziestką w swoich służbowych samochodach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *