Ruda Śląska i Bytom – śladem familoków

W niedzielę zrobiłem na rowerze około 60 km. Ale nie bez celu. Celem była Ruda Ślaska oraz Bytom i obiekty znajdujące się na Szlaku Zabytków Techniki.

No więc co takiego jest w tych miastach? A familoki 🙂 I to fajne. Na pierwszy rzut poszła Kolonia Zgorzelec. Tam mi było trochę głupio bo tu ktoś z okien patrzył, tam ktoś siedział na schodach, a to dzieci biegały… Jedna kobieta leżąc na kocu na trawie trochę ironicznie proponowała „niech jeszcze tej antenie zrobi zdjęcie” 😉 Oczywiście posłuchałem…

Osiedle składa się z kilkudziesięciu budynków – część jest jednak w stanie przed zrobieniem BUM. Ale w większej części ludzie mieszkają.

Kolejnym miejscem odwiedzonym przeze mnie był Dworzec w Chebziu… To już Ruda Śląska. Dworzec ma ciekawy wygląd. A do tego nitowane zadaszenie na peronie (lubię takie bardzo 🙂 ). Ale ma też wadę. Jest trochę na za… znaczy uboczu. I znajdują sobie tam „zabawę” jakieś de…. znaczy wandale (udający, że lubią Ruch Chorzów).



Na dworcu nie ma nic – kasy, poczekalni, sklepiku. Jest za ogólnie rozumiany bałagan oraz kilka łózek…. No i dworzec jest na Szlaku Zabytków Techniki (chociaż ostatnio coś tam marudzą na to, że straszy turystów… chociaż sam budynek jest interesujący).

Następnie pojechałem na Wirek – tam znajduje się Kolonia Ficinus. Jedne z nieliczny kamiennych familoków na Śląsku tam stoją. Zostały niedawno odnowione i prezentują się świetnie. I chyba w każdym jest jakaś knajpa 🙂 Kilka budynków (chyba 3) stały nie zagospodarowane – albo w takim stanie, że nie dało reanimować, albo jeszcze nie wykonali remontu (może w przyszłości?).

Potem rowerem obok Huty Pokój na osiedle Kaufhaus. Tam jest duże wrażenie robi budynek Domu Towarowego (czyli ten kaufhaus 🙂 ). Na tym osiedlu zauważyłem też trochę futryn okiennych pomalowanych na zielono.


Potem jazda na Szombierki tam… Szyb Krystyna i Ewa. Wieża Krystyny (takie wielkieeee Te) ma zostać zaadaptowana na jakieś sensowne cele. Obecnie jest pusto (nie licząc psa + ochroniarza w okolicy szybu). Przechodząc bliżej pies zaczął szczekać, a ochroniarz wyszedł ze swej norki. Jako, że byłem jeszcze kawałek to sobie odszedłem.

No i to by było na tyle ze zdjęć 🙂 Więcej można obejrzeć na mojej Picasie (do czego serdecznie zachęcam)

Pan z ‚wuzykiem’ o kulturze – ESK Katowice 2016

ESK Katowice 2016

Siedziałem sobie pewnego słonecznego dnia na ławce, na ulicy Mariackiej w Katowicach. Na ulicy grał jakiś katowicki, młody zespół. Najpierw przysiadł się do mnie jeden lokalny pijaczek (z ‚wuzykiem’ złomu i innego ‚hasia’).

Potem przysiadł się drugi – jego kolega. Równie pijaczkowaty. Potem trzeci – a jakże by inaczej… Nie rozumiem dlaczego nie siedli naprzeciwko (na ławce gdzie siedziała siedziała jedna osoba – może dlatego, że tyłem do sceny?)

Następnie w okolicę ławki przyszedł kolejny koleś, zabrał dwóch na „drinka”. Zostałem ja + pierwszy pijaczek. Potem przyszedł sąsiad pijaczka mieszkający gdzieś w okolicy Mariackiej:

Ja się w domu nie umia skupić. Codziennie mi tu łupią jakąś muzyką… Własnych myśli nie słysza…

Na co ten z wuzykiem:

Powinieneś się cieszyć. Zamiast siedzieć w domu możesz wyjść, posłuchać muzyki, zobaczyć jakieś przedstawienie, jak dzieci tańczą itp… I to wszystko jeszcze za darmo…

Na to koleś:

A pierniczysz głupoty… Człowiek zmęczony po pracy a tu jakieś szarpidruty. Ja już ida stąd…

I poszedł. I wtedy Pan z wuzykiem zwraca się do mnie:

Czasami jest ciężko, bo nie ma nawet z kim pogadać o kulturze czy muzyce…

I westchnął…

Katowice (chociaż lepiej jakby się włączyły też okoliczne miasta) walczą o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Czy wyjdzie? Nie wiem. W każdym razie jakiś postęp jest, gdy jakaś cześć panów z wuzykami zaczyna się kulturą interesować… Chociaż nie wiem czy to nie naciągane z mojej strony. 😉 Zobacz stronę www.2016katowice.eu oraz stronę na fejsbuku.

Ps. Cytaty nie są wierne – ale sens mniej więcej oddają. Panów – lokalnych pijaczków czy też z wuzykami na Mariackiej można spotkać dużo… Czasami pewnie przeszkadzają (zapachem alkoholu, dogadywaniem).

Nikiszowiec – spacer dzielnicą czerwonych futryn

Dzień po industriadzie w Zabrzu pojawiłem się na Nikiszowcu, dzielnicy Katowic. Jest to jeden z obiektów Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.

Dojazd z Zabrza pociągiem na przystanek Katowice Szopienice Południowe (po drodze od konduktora okrzycz dostałem za wstawienie roweru do pierwszego przedziału „dla podróżnych z większym bagażem” – „na tyle jest przedział!”). Wysiadamy na tym przystanku, a tu… jak w Czarnobylu. Stacja opuszczona, pomazana, brudna, okolice zarośnięte roślinnością (nie koszoną od wielu lat). Obok pierwsze familoki oraz… nowoczesna, szklana siedziba Tauronu. Część okien w familokach to plastiki – ale tylko część pomyślała aby te nowe okna były podobne do poprzednich („krzyż”- podział na 4 części – małe górne, duże dolne). Ale przynajmniej futryny okien czerwone 🙂

No ale w taki sposób jest najszybciej tam się dostać komunikacją. Następnie przejście na przystanek na Wilhelminie (niezła nazwa 😀 ). Gdy Andzia wsiada w autobus ja ruszam rowerem przed autobusem. No i na Nikiszowcu byłem przed nim 😀

Przystanek pod Lodowiskiem – obok zaczynają się zabudowania Nikiszowca. Przydałoby się napisać co to Nikiszowiec – to osiedle robotnicze zaprojektowane przez kuzynów Zillmanów (oni też odpowiadają m. in. za wygląd Elektrociepłowni Szombierki).

Co jeszcze? Chyba najsensowniej będzie jak tekst z Wikipedii zacytuję 🙂

W osiedlu na powierzchni 200 000 m² wybudowano około 1000 mieszkań, ponadto park ludowy, który zajmował 44 000 m², budynek administracyjny, cechownię, łaźnię dla całej załogi kopalni „Giesche” z kotłownią, dom noclegowy z 504 łóżkami i duży kościół, następnie gospodę, placówkę policji, sklepy, pralnię i szkołę z mieszkaniami dla nauczycieli[31]. Budynek mieszkalny składał się ze 165 mieszkań; razem z podwórzem i ulicą zajmował przeciętnie 1300 m². Typowe mieszkanie w Nikiszowcu składało się z 2 pokoi z kuchnią i miało powierzchnię około 63 m².

W osiedlu Nikiszowiec poszczególne domy mieszkalne (trzykondygnacyjne o 12 mieszkaniach) łączone są w zamknięte pierścieniowo bloki. Każdy z tych trzykondygnacyjnych czteroboków został połączony z blokiem sąsiadującym nadwieszką (zadaszony mostek) przerzuconą nad ulicą. W podwórzach znajdowały się pomieszczenia gospodarcze: chlewiki, komórki i piec do wypieku chleba. Budynek administracyjny, cechownie i dom noclegowy ustawione zostały też w taki blok. Jednostką jest tu budynek z czerwonej cegły. Z tych bloków i wolno stojących obiektów publicznych, jak kościół, szkoła, szpital, uformowane jest w zaplanowanym z góry układzie całe osiedle. Taki układ umożliwił osiedlenie ponad 8 tys. ludzi na obszarze niecałych 8 ha.

Osiedle widziane z lotu ptaka przypomina kształtem widownię amfiteatralną ze sceną w samym centrum, którym jest plac Wyzwolenia. W skład całego kompleksu wchodzi 9 połączonych ze sobą ceglanych budynków oraz neobarokowy kościół św. Anny.

Zabudowa z surowej czerwonej cegły stanowi architektoniczną całość. Celem uniknięcia monotonii Zillmannowie starali się nadać familokom indywidualny charakter i silnie zaakcentowali elementy konstrukcji architektonicznych, np. łuki nad otworami okiennymi i drzwiowymi. Budynki wyróżniają się wieloma detalami: wykuszami o różnej wysokości, głębokości i kształcie, a także portalami wejściowymi.

Wrażenie robi niesamowite. I nie jest tam jakoś smętnie, szaro… Jest przyjemnie. Przynajmniej było tak przez te parę godzin tam spędzone. Gdy odwiedzałem Nikisz to trwał tam remont nawierzchni dróg – czyli troszkę kijowo. Troszkę szkoda, że zniknie stara kostka. Zastąpi ją nowa – na szczęście nie będzie betonowa a kamienna.

Głównym miejscem jest Plac Wyzwolenia – jest tam poczta, kościół parę sklepów, przystanki autobusowe (gdy nie ma remontu). Budynek poczty sam w sobie jest ciekawy – jako chyba jedyny ma malunek na ścianie – kwiaty. Znajdują się tu też podcienia. Wszystkie budynki są podobne, ale różnią sie detalami – można stanąć na skrzyżowaniu: ten róg jest okrągły, ten z takim daszkiem, ten wysunięty… Bramy na podwórko – ciemno/jasno… Futryny na czerwono pomalowane. W oknach kuchennych dodatkowe gardiny w połowie okna. 😉

Co jeszcze? Troszkę narzekania: brakowało nam jakiejś knajpki z lodami/parasolem… Chyba, że była ino nie zauważyliśmy. Brak większej tablicy z mapą (oprócz jednej koło lodowiska oraz na jednym oknie chyba sklepu).

Po zwiedzeniu Nikisza przenieśliśmy się jeszcze w stronę Kopalni Wieczorek (niezła) oraz Giszowca (słabe wrażenie – albo nie znaleźliśmy większej liczby tych zabytkowych willi).


Zobacz zdjęcia z Nikisza na Picasie.

Tarnogóskie Dni Kultury Ulicznej 2010

plakat dku

W najbliższą sobotę (19 czerwca 2010 r.) w Tarnowskich Górach odbędzie się Dzień Kultury Ulicznej. Cóż to? A taki dzień z koncertami, prezentacjami, happeningami, wystawami itp… Organizatorzy piszą o tym wydarzenie, że jest to jedno z największych wydarzenie kulturalnych w północnej części konurbacji górnośląśkiej. O poprzednich edycjach wiedziałem, że były i pamiętam, że raz mnie ktoś zapraszał, a raz bardzo żałowałem, że nie byłem na koncercie zespołu Biff (to ten zespół, którego piosenki wykorzystałem w chyba 3 filmach promujących woj. śląskie ostatnio). Ale żałowałem po fakcie… bo najpierw mi nazwa nic nie mówiła. W tym roku się wybiorę 🙂

A teraz cytat:

Łącznie ponad 30 różnych interakcji z przestrzenią miejską, artyści z Polski i za granicy, happeningi uliczne, performance, teatry, wystawy, koncerty, m.in. gwiazdy czeskiej sceny electro – zespołu Midi Lidi. DKU, czyli skrzyżowanie sztuk na ulicy, w najbliższy weekend pokaże, jak można zmienić przestrzeń miejską.

Dzień Kultury Ulicznej jest to o cykl działań, wydarzeń i interakcji z przestrzenią Tarnowskich Gór skupiających się na prezentacji oraz promocji szeroko pojętej kultury i sztuki związanej z ulicą, przestrzenią miejską, miejskością, tkanką społeczną miasta. Organizatorzy w ramach Dnia Kultury Ulicznej realizują to na rozmaite sposoby, których kolaż tworzący ostateczny efekt, miesza ze sobą zarówno tradycyjne, wywodzące się z przeszłości, formy prezentacji artystycznej, jak i najciekawsze osiągniecie oraz prezentacje sztuki współczesnej.

Zachęcam do udziału 🙂 Więcej informacji na stronie: kulturauliczna.blogspot.com (zobacz szczegółowy program)

Zabrzańska industriada – relacja z szybu Maciej, Królowej Luizy i koncertu…

W sobotę 12 czerwca 2010 odbyła się Industriada – impreza promująca szlak zabytków techniki województwa śląskiego. Wcześniej na blogu informowałem o imprezach w Zabrzu. Z dwójką znajomych rowerami wybraliśmy się do kilku zabytków w Zabrzu.

Na początek Szyb Maciej – czyli szyb używany obecnie do wypompowywania wody (m. in. kąpielisko Leśne w Maciejowie stamtąd wodę obiera). W maszynowni znajduje się działająca maszyna wyciągowa. W ramach Industriady została włączona (chyba w innym czasie też włączają). Na razie nie jest za często otwierany dla turystów. Ale już jest nieźle odnowiony.

Także budynek wieży wyciągowej jest remontowany. A z samej wieży widok ładny na Zabrze, Gliwice. Można było też dostrzec hałdy w Rydułtowach (okolice Rybnika). Poniżej filmik. Załapała się na nim nawet Pani prezydent Zabrza. Jak mi to powiedziała znajoma: „ona jest wszędzie… chyba nic innego od ‚bywania’ nie robi”. Poniżej filmik:

Później przejechaliśmy obok niedokończonego megaszpitala (stoi i czeka na jakieś zainteresowane od kilkunastu lat). Chwilkę poszukiwaliśmy wylotu sztolni, którą za parę lat będzie można pływać łódkami w Zabrzu (wylot gdzieś koło Ibisa w centrum miał być – nie znaleźliśmy).

Kawałek przez centrum miasta do Królowej Luizy. Tam znajduje się parowa maszyna wyciągowa. Jej działanie widać na filmie. I ona działa straszni cicho. Jedyne co słychać to jakieś „pfffff” pary… W budynku w którym jest maszyna jest cholernie gorąco. Współczuję osobom kiedyś pracującym przy niej po kilka godzin dziennie (z nas się lało). A skąd mają parę? Z pobliskiej Elektrociepłowni Zabrze. 2000 zł na miesiąc za nią płacą.

Przy skansenie była jeszcze wystawa zdjęć podziemnej trasy w budynku dawnej akumulatorowni (o ile dobrze pamiętam). W niej siedziała jakaś portierka czy sprzątaczka… I strasznie chciała do domu… Mówiła do ochroniarza: „to już chyba koniec, co nie? Już więcej osób nie przyjdzie… mogę to już zamykać?” – „Nie. Przecież jeszcze ludzie się zbieraja na uruchomienia maszyny”. – „Ale jest ich kilku… nie zbierze się dużo osób…” Tak się ich nazbierało, że do część stała na zewnątrz 😀

Potem trzeba się przejechać rowerkiem około kilometra do wejścia do podziemnej trasy. Tam niespodzianka: „Ostatnie wejście miało być o 17, ale było tyle ludzi, że wysłaliśmy więcej grup pod ziemię i nie mamy przewodnika na 17… Będzie na 17:30.” No to poszliśmy do knajpy (jakiejś takiej żulerni) w tym skansenie. Knajpa pod ziemią. Znaczy w przy chodniku kopalnianym. Dobrze, że były kraty, bo po pijaku to łatwo by można było pójśćna poszukiwania Skarbka 😉 Okolica wejścia na podziemną trasę robi mało przyjemne wrażenie – warto by było to przebudować/uporządkować… No i jakiegoś miejsca na przypięcie rowerów brakuje… Nie ma niczego….

Sama trasa podziemna jest fajna 🙂 I jest rozmowa ze Skarbkiem są różne rodzaje wyrobisk (stare, nowe), jest przejazd kolejką, kombajny: ścianowy i chodnikowy, troszkę tuneli… zachęcam. Na filmiku jest tego nie za dużo, bo kamera jakoś tak nie lubiła ciemności i nagrywała nie do końca prawidłowo.


Co jeszcze? Wieczorem udałem się jeszcze na koncert Kapeli ze wsi Warszawa. Zacnie grali 🙂 Ale troszkę krótko. Odbyło się to przy Kopalni Guido. Do niej też warto się wybrać – są dwie trasy płytsza i głębsza (ta druga na 320 m pod ziemią). I od soboty jest tam nowy pomysł na oprowadzanie. Jaki? Nie skorzystałem jeszcze.

Dodatkowo wieża szybu jest świetnie oświetlona nocą. Co widać również na zdjęciach (bo kamera odmówiła w kopalni wcześniej posłuszeństwa – bateria starczyła na około 30 minut nagrania. Marnie… :/ No i nawet przez chwilę grał Chopina koleś podwieszony na linach. Łatwo nie miał (szczególnie, że mu klawisze zalewał deszcz i mu przerwali po kilkunastu minutach).

Zdjęcia? Na adasiowej Picasie oraz Picasie Pawłowej. Więcej info na stronie industriada.pl. Ludzie chętnych do zwiedzania zabytków techniki było dużo 🙂 I to cieszy. Nie trzeba daleko jechać aby coś ciekawego zobaczyć. A np. taka działająca maszyna parowa pokazuje, że dawniej też technika była rozwinięta. Co z tego, że mamy komputery? One za 15 lat pewnie działać nie będą… A maszyna ma z setkę 😉

Na zakończenie: filmik z Osiedla Ballestrema w Zabrzu Rokitnicy.

Opera 10.60 z WebM, Web Workers, Geolocation i paroma innymi rzeczami (nadal testowa)

Opera wydała wersję z kilkoma nowościami głównie (na razie) dla twórców stron/serwisów/aplikacji internetowych. Na początek WebM (pisałem jakiś czas temu o tym) czyli możliwość otwarzania filmów wolnym kodekiem bez użycia flasha (rozwiązanie promowane przez Google). Demo.

Kolejne rzeczy dla takiego laika jak ja są średnio zrozumiałem na razie. A są to:

Ucieszeni wiedzący o co chodzi? 🙂 To na dokładkę: Zmieniono (na bing.com) wyszukiwarkę ze strony szybkiego wybierania. Opera 10.60 w wersji linuksowej wreszcie obsługuję javę (od poprzedniej testowej obsługuje… 🙂 Również w poprzedniej wersji testowej działa podpowiadanie haseł w wyszukiwarce (tej na prawo od paska adresu) gdy szukamy przy użyciu Wikipedii lub wyszukiwarki Yandex. Użytkownicy FF pewnie powiedzą „mamy to od dawna”. No cóż… 😉

Więcej informacji: blog Opera Desktop Team

Zobacz jak wygląd Gorol przez duże Gie

Gorol

Na zdjęciu przedstawiony został pojazd osobnika, zwanego Gorolem. Zdjęcie zostało wykonane na ulicy Jagielońskiej w Katowicach w dniu dzisiejszym (czyli 13 czerwca około godziny 14). A dlaczego osobnika chciałem przedstawić światu? A bo przez tegoż to Gorola z Sosnowca musiałem wystraszyć panią na chodniku ostrzejszym hamowaniem.

Co z takim Gorolem zrobić? Niech kupi farbki i maluje ścieżki rowerowe. Chociaż z chęcią to ja bym ten gorolski pojazd pomalował w sposób przedstawiony na tym filmiku.

Ps. Prezydenta Uszoka (prezydenta Katowic) też bym w podobny sposób pomalował za takie zakrętasy na ścieżce na Jagielońskiej (i stawianie ławek w taki sposób, co by się rowerzyści na nich rozwalali). I za ilość (niewielką) tych ścieżek w Katowicach i ich połączenie (jeszcze mniejszą)…

Jak to KZK GOP chciałby kit wciskać…

Heh… Pojawił się artykuł, w którym prezes KZK GOP narzeka na to, że Przewozy Regionalne nie reklamują biletu metropolitarnego (tylko swoje strefowe).

Jesteśmy rozczarowani. Zamiast reklamować wspólny produkt, kolej woli zachwalać swoje bilety za 4 zł i zachęcać ludzi, by z autobusów przesiedli się na pociąg. Niestety, mam wrażenie, że koledzy z Przewozów Regionalnych mają lekką obsesję na naszym punkcie – uważa Roman Urbańczyk, szef KZK GOP.

Ciekawe? Co nie? Przepraszam szanownego Pana Romana Urbańczyka: a co mają Przewozy Regionalne reklamować? Bilet który jest droższy (w większości wypadków) i obejmujący mniejszy obszar niż dwa osobne bilety (strefowy PR i sieciowy KZK GOP)?

Chyba dobrze, że PR-y nie reklamują tego bo to się nie opłaca* (uwaga gwiazdka – opis na końcu). Nie rozumiem jak ktoś może oczekiwać, że będzie się promowało coś co jest nieatrakcyjne. Chociaż z drugiej strony – zdarza się „wciskanie kitu” klientom w reklamie. Wyszło na to, że Pan Roman Urbańczyk chciałby, aby taki kit wciskano pasażerom w GOP-ie… Nieźle… Dziękujemy za chęci, mamy w komórkach kalkulatory i rozkład mmpk 😛

Przy okazji cytat z komentarzy pod artykułem: „Ostatnio pani w kasie PR na pytanie: Ile kosztuje łączony bilet studencki Gliwice-Katowice powiedziała: nie opłaca się…. Czyli PR są świadome (a przynajmniej ich kasjerzy), że to nie jest żadna ulga dla klientów”. Mam też żal do dziennikarzy lokalnej prasy: w każdym z artykułów jest tekst: „Dzięki niemu pasażerowie nie muszą kupować osobnych biletów na komunikację KZK GOP i kolejową; zyskują przy okazji na cenie 20 procent.” Racja, Panie Tomaszu Głogowski z Gazety Wyborczej. Ale warto by było się też zainteresować, że istnieje coś takiego jak bilety strefowe. I wtedy ze zniżki, robi się podwyżka o kilka-kilkadziesiąt procent…

* Opłacać się może mieszkańcom dojeżdżającym z poza GOP-u.I jest to dla nich oferta. Ale tylko im – a całej rzeszy pasażerów (oraz potencjalnych pasażerów) w aglomeracji już nie… A więcej można zarobić na większym tłumie (patrz linia Gliwice-Katowice). A reklama metropolitarnego powinna objąć obszar poza GOP-em (czyli Bielsko, Pszczynę, Kędzierzyn, Rybnik oraz mniejsze miejscowości z których pasażerowie mogliby sensownie dojeżdżać koleją, a potem się przesiadać na KZK GOP itp… )

Przy okazji dwa filmiki reklamowe Przewozów Regionalnych z Katowic. Wyszło im ładnie… Serio… Nawet nadspodziewanie ładnie.

Industriada – niech to… szlak – zaproszenie do Zabrza

12 czerwca (czyli w najbliższą sobotę) w województwie śląskim odbędzie się
święto Szlaku Zabytków Techniki. Tych zabytków jest kilkadziesiąt, m. in.

O niektórych już wspominałem we wcześniejszych wpisach (np. o EC Szombierki czy też o Browarze Żywieckim – browar to naprawdę świetnie wykonane muzeum).

A tym razem zaproszę do Zabrza. W sobotę odbędzie się tam dużo imprez związanych ze Szlakiem Zabytków Techniki w ramach industriady. A zabytków techniki jest w Zabrzu 4:

  • Szyb „Maciej” – Dzień Otwarty Szybu – bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem budynku maszyny wyciągowej oraz ujęcia wody pitnej, możliwość podziwiania okolicy z wieży wyciągowej, zabawy dla dorosłych. Do tego malowanie mega rysunku oraz występu zespołów folklorystycznych.
  • Skansen Górniczy “Królowa Luiza” – Dzień Otwarty Muzeum – bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem, pokazy pracy maszyny parowej, wystawa fotografii – FOTO LUIZA.
  • Muzeum Górnictwa Węglowego – bezpłatne zwiedzanie, a w parku naprzeciwko występy orkiestr dętych, występy zespołów folklorystycznych (także tradycji śląskich).
  • A Kopalnia Guido będzie obchodzić swoje 3 urodziny, I z tej okazji będzie można zwiedzać poziom 320 w nowej formule (ja nie byłem jeszcze na tym poziomie, więc dla i tak to będzie nowość 🙂 ). A oprócz tego ponownie rysowanie Mega rysunku, wystawa plenerowa oraz: koncert Kapeli ze Wsi Warszawa z aranżacjami DJ oraz widowisko plenerowe „Carmina Burana”. Do późnej nocy… 🙂

Ja się najbardziej cieszę na Kapelę 🙂 Nie wiesz co to? Posłuchaj poniżej:

Więcej informacji o industriadzie znajdziecie na stronie industriada.pl. Tam wszystko opisane. W ten weekend warto się ruszyć i zobaczyć, że technika też jest super 🙂 Zachęcam też fejsbukowców do polubienia profilu województwa śląskiego. 🙂

Kopalnia a przeglądarki

A taka ciekawostka. Przetarg na pewną kopalnię Kompanii Węglowej. A w niej zapis (dotyczący aukcji elektronicznej na stronie aukcje.uzp.gov.pl :

Wymagania techniczne urządzeń informatycznych.

  • a. komputer klasy PC,
  • b. system operacyjny: Windows lub Linux,
  • c. sprawne łącze internetowe,
  • d. przeglądarka internetowa: ze względu na brak kompatybilności przeglądarki Internet
    Explorer ze standardami przyjętymi w systemie aukcyjnym oraz pojawiające się problemy
    związane z bezpieczeństwem, należy podczas użytkowania Portalu Aukcji korzystać z nw.
    rozwiązań (darmowych):
    1. Mozilla Firefox – http://www.mozilla-europe.org/pl/firefox/
    2. Opera – http://www.opera.com/download/
    3. Google Chrome – http://www.google.pl/chrome
  • e. urządzenie techniczne służące do obsługi podpisu elektronicznego,
  • f. bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany ważnym kwalifikowanym certyfikatem.
  • Urząd Zamówień Publicznych zastrzega, że nie zostały przeprowadzone testy na zgodność
    z innymi przeglądarkami i nie gwarantuje prawidłowej pracy systemu aukcyjnego
    z wykorzystaniem przeglądarek internetowych innych niż wyżej wskazane.

Niemożliwe… rządowa instytucja (UZP) poleca coś innego niż IE? I to jeszcze wskazuję Operę jako zamiennik. Zdziwiony jestem. Nawet bardzo. Swoją drogą przetargi na kopalnie są czasami zabójcze – kilkadziesiąt stron papieru, a kwota około 1000 zł…