Dwa zimowe weekendy beskidzkie…

W czasie 2 marcowych weekendów powędrowałem sobie ze znajomymi po Beskidach.

Pierwszy weekend: Wyjazd w Beskid Mały. Planowo jednodniowy. Dojeżdżam autobusem do Gliwic. Tam znajomy mający mnie zabrać samochodem mówi, wtedy słowa (wtedy trudne do zrozumienia dla mnie).

Ale się tobie udało spakować do takiego małego plecaka… Ja mam chyba dwa razy większy.

Potem oczekując na znajomą w Rybniku zadaje drugie także trudne do zrozumienia przeze mnie pytanie:

A czy ty masz śpiwór?

Moja odpowiedź:

No… w domu mam….

I tym sposobem dowiedziałem się, że wyjazd miał być dwudniowy. Dojeżdża znajoma, która była tak samo poinformowana jak ja… Chwila zastanowienia:

Pojedziemy do Ciebie, pożyczę Tobie śpiwór, ręcznik itp…


No i w ten oto sposób z wyjazdu jednodniowego zrobił się wyjazd dwudniowy. Dojeżdżamy do Rzyk w okolicy Andrychowa i stamtąd na Groń Jana Pawła II, Leskowiec i przez Łamaną Skałę na chatkę na Potrójnej. Widoki piękne się trafiły no i śniegu troszkę było.

Na chacie Chatar i pies Chatara. Z czego Chatar jest osobą, że się tak wyrażę „anarchistyczną”.

Jakby mi ktoś kazał podpisać umowę na opiekowanie się chatkę to bym stąd od razu znikał.

Troszkę dyskusji było WATach w czajniku, telewizorze z olimpiadą (Monika ambitnie słuchała radia – zdobywanie medalu przez Kowalczyk na olimpiadzie… – telewizora jej nie udostępnił – bo to jego 😀 ) Ogólnie sympatyczny człowiek 🙂 Ale wygadany i nie dający się przegadać. Rano na szczyt Potrójnej. Znowu widoki i powolutku do samochodów.

Dwa tygodnie później odbył się wyjazd w okolice Wielkiej Raczy. Tym razem mieliśmy szukać bacówki na Bryzgałkach. Czyli z Rycerki kolonii idziemy na Raczę. Stamtąd granicą w stronę Przegibka. Brniemy czasami po pas w śniegu a czasami nie. Troszkę to już upierdliwe bo już wiosna tuż tuż i śnieg mokry i ciężki.

Bryzgałki mają byc troszkę na południe od szlaku po stronie słowackiej. To w opdowiednim momencie skręcamy. Ale, że zbliża się wieczór to nie za wiele widzimy. I tym samym po zrobieniu kilku kółek w lesie decydujemy się na Przegibek.

Tam w schronisku ładnie otrzymujemy nocleg na glebie (no bo 20zł różnicy piechota nie chodzi) a wcześniej oglądamy slajdy z Chile. Też ciekawie… Rano jeszcze na Bendoszkę Wielką, potem ponownie po pas w śniegu w stronę pojazdów.

I to tyle 🙂 Zdjęcia w dwóch galeriach na Picasie: Beskid Mały oraz okolice Wielkiej Raczy.

7 myśli do „Dwa zimowe weekendy beskidzkie…”

    • Tęż fajne, choć to z wiatrakami było by fajniejsze gdyby ten średni wiatrak był ciutkę bardziej w lewo 🙂
      Rasowales zdjecia jakims gimposhopem czy oryginalne parametry?
  1. Zdjęcia są zazwyczaj nie podrasowywane. A już nigdy w Gimposhopie 😉 Co najwyżej przycinane i lekko poprawiane w Picasie 😉 Ale akurat te z wiatrakami samo tak wyszło 😉 (no może lekko wyjaskrawione).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *