Kabhi Gorce, khabhie deszcz

Czasami fajnie jest wrócić w miejsca w których się już było. Najlepiej jeszcze w innych okolicznościach przyrody. Czyli czasem śnieg, czasem deszcz. Te parę zdjęć to porównanie 2 wyjazdów w Gorce.


Pierwszy raz w tą zimę: z Lubomierza na chatkę Hawiarska Koliba. W śniegu po pas. Czas mapowy 3-4 h. Czas nasz: około 9 h. Szukanie szlaku pod śniegiem. Przedzieranie się przez polany zasypane śniegiem. Duża ilość kryzysów. A potem niewychodzenie z chatki przez kolejne kilkadziesiąt godzin… i gotowanie, gotowanie, pieczenie, smażenie… 😉

W zeszły weekend w podobnej grupie przeszliśmy się z Lubomierza-Rzek na Turbacz. I z powrotem. Pogoda nie sprzyjała zbytnio – połowę drogi lało. Część szlaku pamiętaliśmy z zimowego przejścia – czasami mieliśmy braki (hmm… ze zmęczenia?). Znajdowaliśmy teraz znaki których nie było widać zimą (na kamieniach).



Co jeszcze? A to, że można jechać na stopa z GOPR-em, można ponownie wsłuchiwać się głos na dworcu autobusowym w Krakowie („…odjedzie z dolnej płyty dworcaaaa”). Można w pociągu śpiewać Myslovitz po śląsku (…ulicom pójda w dół, zicna na ławce…) smarować kromki dżemem lub pasztetem, jeść batony na spółę w ilościach niezdrowych. I ogólnie robić siarę 😉 A co… Nie często się jedzie pospiesznym 😀

Więcej zdjęć z Gorców pragniesz ujrzeć? Jesienią oraz zimą.

4 myśli do „Kabhi Gorce, khabhie deszcz”

  1. Pomyślmy, czego nam jeszcze brakuje dla pełnego obrazu zjawisk naturalnych w polskich górach – upału, tornada, pożaru, powodzi, ataku komarów, lawiny błotnej… Trochę jeszcze zostało. To kiedy znowu jedziemy w Gorce? 😉

  2. atak komarów już przeżyłam – polecam udać się w chaszcze koło stacji benzynowej, około 10 km od Wenecji 😉
    tornado – niezawodne New Richmond w amerykańskich polach kukurydzy 😉
    i co z tego, że to nie polskie góry 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *