Opera Launcher + ciekawostki szybkiego wybierania

Opera Launcher to drobny programik uruchamiający Operę pod Windows. Przy okazji uruchamiania może robić kilka interesujących rzeczy. Wymienię je w podpunktach:

Opera Launcher

  • tworzenie kopii zapasowej zakładek, notatek oraz sesji.
  • usuwanie wyszukiwanych słów
  • usuwanie tymczasowo pobranych plików (czyli PDF-ów, ZIP-ów itp…)
  • wyłączanie paska tytułu
  • losowe zmienianie tła szybkiego wybierania (grafiki z dowolnego folderu)
  • można wskazać skrót klawiaturowy, który ma zostać użyty po uruchomieniu Opery (np. F11 – pełny ekran)

  • można dodać komendę do polecenia uruchamiania np. /notrayicon (usuwającą ikonę Opery z zasobnika systemowego).

Programik jest stworzony przez Tamila przy użyciu AutoHotkey. Jak go uruchomić? Ściągnąć należy plik OperaLauncher.zip, rozpakować do folderu Opery i uruchomić. Wybrać opcje i kliknąć OK. Teraz wystarczy kliknąć w OperaLauncher.exe i otwiera nam się Opera z użyciem podanych wcześniej opcji. Można sobie utworzyć skrót do tego np. na pulpicie.

Aby zmienić ustawienia należy kliknąć w OperaLauncher.lnk (czyli skrót utworzony automatycznie w folderze Opery). Proste? Proste 🙂

Zmiana tła Szybkiego wybierania

Dzięki Opera Launcher możemy automatycznie zmieniać tło szybkiego wybierania co kilka dni. Aby tego dokonać należy wybrać folder, do którego będzie się wrzucać grafiki służące za tło.

Jeżeli nie masz pomysłu jakich grafik użyć polecam zajrzenie na strony my.opera.com – tam jest przygotowanych killkanaście grafik. Jeżeli znajdziesz jakieś zdjęcie w internecie: kliknij na nie prawym klawiszem myszy i „Ustaw jako grafikę szybkiego wybierania”.

Jeżeli masz chwilę czasu to możesz samodzielnie przygotować miniaturki do szybkiego wybierania. Polega to na stworzeniu grafiki w PNG, zapisaniu jej w folderze Thumbnails (w folderze profilu Opery). Należy też we właściwościach plik wybrać opcję: Tylko do odczytu.

Dokładny opis zamieszcza Tamil (zobacz też kilka przykładowych schematów miniaturek).

Ps. Wiem, że to informacje sprzed „hoho” i jeszcze dłużej 😉

O… Opera 10.01 + poprawki w skryptach Sombrii

Tak tylko informacyjnie: wersja z taką niewielką zmianą numerka sygnalizuje poprawę błędów bezpieczeństwa. I tak też jest w rzeczywistości. Poprawiono 3 takie błędy.

Oprócz tego poprawiono kilka błędów w poczcie, przy synchronizacji więcej niż 9 stron szybkiego wybierania. I inne drobne. Linki: lista zmian oraz możliwość pobrania.

A żeby nie był to taki krótki wpis to poinformuje, że Sombria jakiś czas temu uaktualniła 2 skrypty użytkownika. Ja się najbardziej ucieszyłem z SMS Książka telefoniczna. Poprawiła też swój skrypt Google Images.

A może ktoś ma jakieś swoje ostatnie odkrycie skryptowe i zechce się nim podzielić? 😉

Portugalskie toalety

Zdjęcia przedstawiające toalety. 3 pierwsze to wystrój toalet w jednym z barów w miejscowości nad Oceanem Atlantyckim (w okolicy Aveiro). Aż chce się korzystać 😉 Gdybym jeszcze wiedział cóż tam za wierszyki były na kafelkach wypisane… Pewnie „wychwalające” przeciwną płeć (odpowiednio w damskiej i męskiej).

Bar jakiś super nie był – nawet jedzenie jakieś takie „nie super”. Wrażenie robiła tylko toaleta. Pierwszy raz wróciłem do toalety po skorzystaniu. I to na dodatek z aparatem.

O ile pamiętam to na drzwiach toalety wisiał obrazek (odpowiednio) Johnego Deepa oraz Marylin Monroe.

A na na ostatnim jest… publiczny pisuar w Lizbonie. Przy chodniku. Można legalnie „lać na mur”. Wyobrażacie to sobie? 😉 I na dodatek jest przygotowany „parawanik”. Problemem może być tylko brak damskiej wersji…

[fotozagadka] Czerwony mostek nad rzeczką

Na zdjęciu widać mostek. A może nawet most. W miarę duży most. I w związku z nim zagadka (oczywiście bez nagród). Gdzie mostek się znajduje oraz czy ma brata prawie bliźniaka. Jeżeli tak to gdzie?

Aha… Niech nie podpowiadają te osoby, które w czasie robienia tego zdjęcia się pałętały obok 😉

Edycja: Zagadka pozostała nie rozwiązana. Albo rozwiązana w połowie. Jest to most w Lizbonie (Most 25 kwietnia). Ale jego bratem nie jest Golden Gate w San Francisco, a Oakland Bay Bridge (też w San Francisco). Golden Gate jest podobny, ale nie jest taki sam 😉 Przypatrzcie się np. filarom. Most w Lizbonie jak i Oakland Bay zostały zbudowane przez tą samą firmę. A Golden Gate przez inną 🙂 To było podchwytliwe pytanie, wiem 😉

Opera 10.10 z junitem i snapszot z nowym łidżetem

Opera 10.10 beta 1 została wydana przedwczoraj. W wielu serwisach internetowych można było o tym przeczytać (zobacz na planecie Opery). Główną „nowością” jest obsługa Unite (dostępna w wersjach testowych od dłuższego czasu). Cóż to za ustrojstwo?

Tak w skrócie: Opera Unite to środowisko do uruchamia usług/aplikacji robiących z przeglądarki internetowej coś na wzór i podobieństwo serwera www. Jeżeli to nie rozjaśnia to opisze co już teraz można z Unitem zrobić. Opisze parę (moim zdaniem) najbardziej przydatnych usług.

Photo Sharing – jeżeli masz na dysku dużo zdjęć, a chcesz je pokazać znajomemu (a nie chce ci się ich przesyłać mejlem czy gdziekolwiek). W Operze Unite uruchamiasz tą usługę wskazujesz folder, zatwierdzasz i… przesyłasz link do znajomego. Wtedy on przegląda zdjęcia umieszczone na twoim komputerze. Będzie w miarę szybko – chociaż dużo zależy od szybkości sieci oraz od szybkości komputera.

Music Player: dodajesz folder z muzyką i słucha tego każdy komu linka podeślesz. Można przewijać do dowolnego momentu piosenki, jest tryb losowy… Przydatne jak chcesz się z kimś podzielić muzyką na odległość (albo posłuchać w pracy swoich płyt 😉 )

Możesz udostępniać też foldery/pliki do ściągania (File Sharing) lub… umożliwić przesyłanie plików do wybranego folderu na twoim komputerze. Osoby, którym zezwolisz mogą przesyłać ci cokolwiek. 😉

Niby brzmi to jak „przeglądarka która służy do przeglądania internetu i na odwrót” ale jest to czasami przydatne. I do przeglądania/słuchania/oglądania nie jest potrzebna Opera – wystarcza każda przeglądarka. Opera jest potrzebna tylko do uruchomienia usługi… Wadą jest potrzeba działania Opery cały czas (jeżeli coś udostępniamy).

W jaki sposób uruchomić? Domyślnie na pasku stanu (dolny pasek) jest przycisk Unite (takie 3 łezki). Należy włączyć (potrzebne jest konto na my.opera.com).

Więcej informacji o Unite na stronach Opery. Na tej stronie znajdują się dodatkowe usługi do pobrania (kilka jest standardowo dołączanych do Opery).

Zmiany w widżetach

Wczoraj też pojawiła się kolejna wersja Opery – tym razem ze zmienioną obsługą widżetów. Generalnie chodzi o możliwość uruchamiania widżetów bez konieczności uruchamiania Opery. Kierunek dobry, chociaż jeszcze nie działa to tak jak powinno (tak mi się wydaje, że powinno inaczej).

Przy instalacji możemy wybrać miejsce instalacji widżetu, dodanie skrótu na pulpit i do szybkiego uruchamiania. Uruchomienie spowoduje uruchomienie widżetu. Czego brakuje? Menadżera widżetów oraz prostego dodawania do autostartu. No i może skrótu klawiaturowego pokazującego/ukrywającego widżety. Dobrym pomysłem by było też umieszczanie wszystkich widżetów w jakimś jednym folderze… (dotyczy to menu programów oraz dysku)

Mi więcej do szczęścia nie potrzeba. No może jeszcze jakichś sensownych widżetów 😉 (obecnie korzystam z 2 – ale przez Google Desktop – GMaila i GReadera).

Przy tej zmianie w widżetach majstrowali Polacy 🙂 Widżety pobierzesz ze strony: widgets.opera.com/. A szczegóły techniczne na dev.opera.com.

Kabhi Gorce, khabhie deszcz

Czasami fajnie jest wrócić w miejsca w których się już było. Najlepiej jeszcze w innych okolicznościach przyrody. Czyli czasem śnieg, czasem deszcz. Te parę zdjęć to porównanie 2 wyjazdów w Gorce.


Pierwszy raz w tą zimę: z Lubomierza na chatkę Hawiarska Koliba. W śniegu po pas. Czas mapowy 3-4 h. Czas nasz: około 9 h. Szukanie szlaku pod śniegiem. Przedzieranie się przez polany zasypane śniegiem. Duża ilość kryzysów. A potem niewychodzenie z chatki przez kolejne kilkadziesiąt godzin… i gotowanie, gotowanie, pieczenie, smażenie… 😉

W zeszły weekend w podobnej grupie przeszliśmy się z Lubomierza-Rzek na Turbacz. I z powrotem. Pogoda nie sprzyjała zbytnio – połowę drogi lało. Część szlaku pamiętaliśmy z zimowego przejścia – czasami mieliśmy braki (hmm… ze zmęczenia?). Znajdowaliśmy teraz znaki których nie było widać zimą (na kamieniach).



Co jeszcze? A to, że można jechać na stopa z GOPR-em, można ponownie wsłuchiwać się głos na dworcu autobusowym w Krakowie („…odjedzie z dolnej płyty dworcaaaa”). Można w pociągu śpiewać Myslovitz po śląsku (…ulicom pójda w dół, zicna na ławce…) smarować kromki dżemem lub pasztetem, jeść batony na spółę w ilościach niezdrowych. I ogólnie robić siarę 😉 A co… Nie często się jedzie pospiesznym 😀

Więcej zdjęć z Gorców pragniesz ujrzeć? Jesienią oraz zimą.

Gdzie spać… Na szczycie, w tirze czy pod mostem?

Na zdjęciu: najwyżej położony sen jaki było mi dane obserwować. Krywań w słowackich Tatrach Wysokich – 2495 m n. p. m. (chociaż to miejsce – zaraz przy przepaści – było położone 2-3 m pod szczytem.

Sen tej pary trwał co najmniej pół godziny (czyli tyle ile przebywałem na szczycie). Pewnie spali tam od jakiejś dłuższej już chwili…

Sam nocowałem w kilku dziwnych miejscach: dworce w Krakowie, Przemyślu i Barcelonie. Lotnisko w Londynie. Kaplice pod kościołem Wszystkich Świętych w Warszawie (na dodatek tam mnie zakonnica tak zamknęła, że od 10 rano do 16 nie mogłem wyjść – mimo, że chciałem – samotnie przechadzałem się podziemiach kościoła 😉 ). W przypałacowym parku w Liwadii na Ukrainie.

Także zdarzyło mi się nocować w naczepie tira oraz na plaży we Włoszech oraz na Ukrainie. Przemoczonych namiotów z widokiem (a raczej brakiem) na Bielsko czy miejsca pod mostem w Czechach nie wliczam 😉

Ma ktoś jakieś podobnie dziwne miejsca na nocleg? Może ktoś ma marzenia? (ja chce się kiedyś na Babiej Górze obudzić na wschód słońca).

Nie musi pan nocować na ziemi w akademiku…

Poniedziałek po pracy. Wyprzedzam na schodach projektanta z firmy (lat dużo ma za sobą).

  • Panie Adamie, jak było w górach?
  • /Adaś myśli/
  • Eee… W jakich górach?
  • /pomyślał/
  • Aa… W ten weekend nie byłem w górach.
  • A to gdzie pan był?
  • W akademiku. I karimatę oraz śpiwór miałem w celu zanocowania tam. W ten weekend w górach nie byłem…
  • /Olśniło mnie, że pewnie mnie widział w piątek z plecakiem i przyczepioną karimatą kierującego się na imprezę w akademiku./
  • Ale przecież pan ma gdzie spać, ma pan mieszkanie… Nie musi pan nocować na ziemi w akademiku…

😉

Taka drobnostka. Szkoda, że teraz nocować w akademiku mogę jako nie-student… Ale cóż… życie.