Opera i wtyczki linuksowe – uaktualnienie :)

Nowa weekly Opery dostarcza nam poprawioną obsługę wtyczek pod Linuksem. Podobno działa też Flash 9 RC. Czyli użytkownicy Opery pod Linuksem się ucieszą. M.in. ja też. Chociaż nie wiem co dokładnie znaczy: we have added support for windowless plugins. Jak ktoś wie to może wytłumaczy w komentarzach 😉

A z innych zmian to już tematy z polskimi znakami się nie rozwalają. A obecne błędy to wywalanie się Opery przy korzystaniu z widżetów, oraz przy zamykaniu karty z jeszcze nie otwartym flashem (pod linuksem). Tak na szybko informuję o tym, bo za chwilkę znikam 😉

Więcej informacji: My Opera Desktop Team oraz polskie forum Opery

Październikowe Pilsko

Wpis jest lekko opóźniony. Lekko = miesięcznie. Pozdrawiam osoby, który strzelały focha z powodu mojej niepłodności pisarskiej. Dziś postanowiłem się poprawić i spisać to co się działo ponad miesiąc temu w Beskidzie Żywieckim. Z jakim skutkiem – oceńcie sami.

My+Pilsko

Wszystko zaczęło się w czwartek imprezą w Gliwicach. Znaczy pewnie tylko 2 osoby były na tej imprezie i potem na chatce – nieważne 😉 Rano jedna musiała iść na zajęcia a ja ładnie się dopakowałem i autobusem 33 dostałem się do tych Tychów. Tam z Karolem czekamy chwilę na dworcu: obserwujemy przemykający z dala od peronów pociąg osobowy, oraz przejeżdżający obok peronów pociąg InterCity (zapowiedziany jako osobówka).

W naszej osobówce czeka Paweł i takim stanem osobowym dojeżdżamy do Żywca. Tam miał się pojawić jeszcze przedstawiciel krakowskiej braci studenckiej. Ale się nie pojawił – obiecał, że dojedzie wieczorem (nie napiszę co go męczyło). 😉 No we 3 kierujemy się na zamek w Żywcu, po drodze mijając Sołę, pomnik grunwaldzki (w Żywcu??), kościół z krzyżem pokutnym obok, katedrę.

Kościół w Żywcu

Na Zamku (zostawiamy plecaki i udajemy się zwiedzać wnętrza. A we wnętrzach stroje kobiet Habsburgów, rzeźby jakiegoś warszawiaka także rękodzieło okolicznych górali. A na dole 2 izby z narzędziami tortur. Jedna historia mi tam zapadła w pamięć – sposób na tortury na statkach. Wywlekanie jelit – nacinało się torturowanego na brzuchy, przybijało kawałek jelita do masztu i… kazano biegać dookoła masztu. Przepraszam za takie drastyczne szczegóły ekspozycji… Bilet wstępu do Muzeum na zamku w Żywcu kosztował nas chyba 6 zł. Złożyliśmy się też na jednego fotografa – zdjęcia z muzeum przedstawił Paweł u siebie.

Po zamku zmierzaliśmy do sklepu (ostatnie zakupy), potem na szybki obiad. Zastawialiśmy się po zamówieniu czy zdążymy zjeść przed autobusem. Były plany brania placków czy schabowego na wynos do autobusu. Na szczęście zdążyliśmy. Na przystanku tłum, autobusy poopóźniane, a nasz na dodatek przyjechał mały. Upchaliśmy mieszkańców naszymi plecakami, od kierowcy dostaliśmy zniżkę (bagaże gratis) za warunki ;). W autobusie poznaliśmy subkulturę pijanych górali, przytulaliśmy się do góralek jak ktoś wysiadał i szukaliśmy chociaż litr czystego, świeżego powietrza.

W Sopotni poczekaliśmy na znajomych „burżujów” przyjeżdżających samochodem 😉 Zanim spakowali wszystkie rzeczy wrzucone do bagażnika minęła dłuższa chwila (nie liczę ile razy im się to wszystko rozsypało 😉 Urok ładowania wszystkie do bagażnika.

W drodze na Halę Miziową

Na chatkę w Sopotni zostało 10 minut pod górę. Jak wygląda chata także przedstawił Paweł. Na niej czekał na nas właściciel – oprowadził nas właściciel, pokazał gdzie teraz się śpi (góra chatki w remoncie) i sobie poszedł. Za parę godzin miała się pojawić jego córka. My w tym czasie zdążyliśmy się rozgościć, zrobić obiadokolację. Rozpaliliśmy piec w kuchni przy użyciu żaru z kominka (zadymiając przy okazji całą chatę). Zapałek nie było nigdzie, więc trzeba było sobie jakoś radzić. Dojechał też przyszywany krakus z Koszęcina. Czyli stan osobowy wynosił 8 osób. Pojawiła się też córka właściciela ze znajomymi (o ile dobrze pamiętam – nurkami z jakiegoś koła?). Siedzieliśmy do późna 😉

Skałki za Buczynką

Rano… Cóż znaczy w górach rano… Tak gdzieś po pierwszej ruszyliśmy na Pilsko. Najpierw bez szlaku, potem szlakiem zielonym na Halę Miziową. Po drodze połaziliśmy po skałkach – znaleźliśmy tam nawet linę wspinaczkową. W schronisku na Miziowej zjedliśmy co mieliśmy zjeść, wypiliśmy co mieliśmy wypić i ruszyliśmy na szczyt Pilska. Po drodze pogoda była znośna – dopiero od schroniska zaczęło siąpić deszczem i średnio przyjemnie się szło. Ale np. Babią było widać czy to z hali czy ze szczytu. Na Pilsku „zmusiłem” grupę do biegania/podskakiwania itp. W celach fotograficznych 😉 Trochę cieplej im się chyba zrobiło. Ale i tak marudzili – a mówią, że ja marudzę… Ehh… 😉

Podskakują i się rozmnażają

Przy schodzeniu ze szczytu postanowiliśmy się rozdzielić – I część miała schodzić bezpośrednio do chaty a reszta zaatakować jeszcze Rysiankę. Pierwsza grupa (3-osobowa) dotarła do chatki wraz ze zmrokiem gubiąc się najpierw kilkadziesiąt metrów od celu. Reszta Rysianki nie zaatakowała – zaczynało się ściemniać – szliśmy wolniej niż planowaliśmy i mieliśmy tylko 2 latarki (na 5 osób). Zeszliśmy z okolicy Palenicy do Sopotni. Zaraz po zejściu ze szlaku napotkaliśmy na bacówkę, albo nawet bacówę. W środku stały ogórki w słoikach, resztki jedzenia, 2-3 materace, stół i stołki. Jak coś to mamy awaryjny nocleg 😉 Po drodze (w ciemnej deszczowej mgle) w jednym miejscu skorzystaliśmy z kompasu. Musieliśmy się 3 minuty cofnąć i skręcić w drugą stronę. Po za tym bez problemów zeszliśmy.

Potem drogą – świeciliśmy kierowcom latarkami co by nas widzieli, że idziemy. Doszliśmy tak do jakiegoś budynku wyglądającego na nową stadninę z wybiegiem. Kawałek dalej świeciło się całe wzgórze – czyjaś rezydencja z ogromnym oświetlonym ogrodem. Podeszliśmy kawałek pod bramę, ustawiłem aparat na statywie i starałem się cyknąć dobrą fotkę 😉 Nie wyszło mi, a nas na szczęście psami nie poszczuli – chociaż bym się nie zdziwił. Ochroniarze pewnie dziwili się nam – musieli nas na jakichś ekranach widzieć – wszędzie wielki brat. Ale nieważne….

Tak spaliśmy

Doszliśmy w końcu na chatkę a tam… Zapachy… Mmmmm…. Przepyszne… To 2 kolejne osoby dojechały – i zaczęły robić nam obiad. Jak już się pojawiliśmy to zaczęliśmy pomagać/podjadać. A co było? 2 różne sosy – jeden domowej roboty, piersi z kurczaka, do tego jakieś warzywa. A jak jeszcze zaczęły krążyć 3 kubki z grzańcem galicyjskim to zapachy w kuchni spowodowały, że niczego nam więcej nie trzeba było… 🙂 Zjedliśmy ze smakiem obiad. Potem siedzieliśmy, graliśmy w Totem w 15 osób na dwóch wielkich stołach (przy okazji wpisu z Tatr opisałem tę grę). Do tego jeszcze inne były gry, ktoś przyniósł taki napój, ktoś taki i tak nam zleciało do 4 😉 I whisky jest niedobra… Bo też ktoś takie coś miał…

Rano… Już pisałem co znaczy „rano” kilka akapitów wyżej… Czyli rano część osób ruszyła samochodem do domu, jeden o wiele wcześniej zaatakował tę Rysiankę a pozostała piątka poszła na autobus do Korbielowa. Wspinając się na grzbiet usłyszeliśmy zbliżającego się jeepa. Nieśmiało wyciągnąłem rękę i… zostaliśmy podwiezieni na grzbiet. Nie za daleko ale zawsze coś. Chociaż, że nie miałem przyjemności jazdy na jabłkach i żołędziach jak reszta 🙁

Po zejściu do Korbielowa przyczepiła się do nas jakaś góralka, która stwierdziła, że mi źle z oczu patrzy. I opowiadała nam różne miłe, niemiłe historię. Ale była upierdliwa – nie można się było energicznie ruszyć bo od razu ci źle z oczu patrzyło… Śmiałeś – w złym momencie się śmiałeś 😉

Co potem? Busik do Żywca tam pizza, kościół i pociąg. W pociągu Totem w przedziale – jest nawet film. Och straszny film. W każdym razie tę partię wygrałem.

Grupowe fotografie

Zdjęcia robiło 8 osób – na 10 będących na wyjeździe 😉 Z tego powodu nie miałem motywacji do robienia ich i mam niewielką ilość. Reszta u Pawła i Darii. Czy coś jeszcze? A chyba nic… Najwyżej focha ktoś strzeli… Kolejnym miejscem górskim będzie Istebna w sylwestra – do zobaczenia 🙂

Spotkanie wikipedystów w Chorzowie

15 i 16 grudnia w Chorzowie odbędzie się spotkanie wikipedystów. Jest to takie tradycyjne zimowo-świąteczne spotkanie edytorów tej encyklopedii na Śląsku. Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie na stronach Wikipedii. Na tej stronie możecie dowiedzieć się o noclegu, dojeździe, można też zapowiedzieć swój przyjazd… Spotkanie (jak pisze WarX) będzie miało charakter towarzyski. W drugi dzień mają się odbyć warsztaty (rysowania SVG oraz wspólne edytowanie Wikipedii). Na spotkanie są zapraszani nie tylko wikipedyści – chcesz poznać tych co piszą → przyjedź. Odbędzie się też wybór nowych władz stowarzyszenia Wikimedia Polska.

Rok temu odbyło się podobne spotkanie – przeczytaj informacje o tamtym spotkaniu i obejrzyj zdjęcia.

Prośba do Pyr czy też Poznaniaków ;)

W czwartek wraz z grupą studencką wybieram się do Poznania na Targi POLEKO. A, że nie samymi targami żyje człowiek, to mamy zamiar jeszcze połazić po mieście. I czy jakiś mieszkaniec opisze takie miejsca, w które warto się w Poznaniu wybrać? Tak w sam raz na około 24 godziny pobytu (wracamy w piątek wieczorem). Będę wdzięczny 🙂 Tak, wiem… Koziołki, stare miasto… itp. Ale z tego co widać w np. Wikipedii jest tego dużo. I pewnie nie wszystko się uda. I to jeszcze w godzinach, w których my będziemy mieli możliwość to są godziny wieczorne w czwartek i niby cały piatek.

No i może ktoś zna jeszcze jakieś sprawdzone miejsce z jedzeniem (niekoniecznie drogim). Mogą serwować pyry… Ale musiała by tam istnieć możliwość wystawienia faktury VAT. No i może jakaś knajpka w okolicy dworca (tam mamy nocleg – znaczy nie na dworcu śpimy 😉 Czy można na czytelników bloga/joggera liczyć?

Opera weekly w 16 listopada

Opera weekly z 16 listopada – w tej wersji dodano obsługę MathML (wyświetlania wzorów matematycznych). O tym pisałem parę tygodni temu. Można sobie przykłady potestować też. Dodano obsługę XSLT document(), nową ikonkę przy mejlach, których treść nie została jeszcze pobrana (tylko czemu ja jej nie widzę?). Do tego poprawiono pare błędów, dodano nowe itp. 😉

Więcej informacji: Blog Opera Desktop Team

Proces przeciwko edytorowi Wikipedii (Buzdygan vs. polska Wikipedia)

Od jakiegoś czasu wiadomo, że przeciw jednemu użytkownikowi Wikipedii (dokładnie to członkowi zarządu stowarzyszenia Wikimedia Polska) oraz stowarzyszeniu Wikimedia Polska złożono pozew dotyczący ochrony dób osobistych. Pozew złożył Arnold Buzdygan a dotyczy on właśnie edycji dotyczących artykułu w Wikipedii o nim. Najpierw proszę zapoznać się z tym artykułem w Wikipedii. Można też przejrzeć (ale niekoniecznie, bo tego strasznie dużo tego jest) dyskusję nad tym artykułem (u góry linki do archiwum dyskusji się znajdują).

Poniższy tekst został wysłany na listę stowarzyszenie Wikimedia Polska:

Zarząd Stowarzyszenia Wikimedia Polska informuje wszystkich członków, że w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu toczy się sprawa cywilna z powództwa osoby fizycznej przeciwko Stowarzyszeniu o naruszenie dóbr osobistych w związku z artykułami biograficznymi znajdującymi się w Wikipedii – zarówno polsko jak i angielskojęzycznej. Osoba poszkodowana domaga się w szczególności zmiany treści artykułów oraz wypłaty odszkodowania.

Na czas procesu (który odbywa się we Wrocławiu) Arnold Buzdygan chce, aby artykuł o jego osobie w Wikipedii został usunięty. W przeciwnym razie chce wyłączenia domeny wikipedia.pl. Pamiętajcie, że domena wikipedia.pl jest przekierowująca na pl.wikipedia.org. Jakiś czas temu niemiecki sąd zamknął domenę wikipedia.de – wtedy chodziło o dane osobowe pewnego zmarłego hakera (zobacz artykuł w Wikipedii).

  • Usunięcia hasła nie uda mu się spowodować – stowarzyszenie Wikimedia Polska (a także jeden pozwany) nie mają samodzielnego wpływu na treść artykułów w Wikipedii. Nawet jak sąd nakaże im to hasło usunąć to oni tego nie mogą zrobić – serwis Wikipedia nie zależy od polskiego stowarzyszenia a od fundacji Wikimedia (z siedziba w USA). Pozwany użytkownik mógłby teoretycznie to hasło usunąć, ale i tak cała reszta adminów może to przywrócić. Błędne koło.
  • Gorzej może być z domeną – ale stowarzyszenie nie ma nic do gadania przy edycji treści artykułów, więc czemu ma odpowiadać za nie?

Przytoczę jeszcze jeden cytat (z Vagli) dotyczący samego procesu czyli adwokatów obu stron:

Stowarzyszenie i jeden z członków zarządu stowarzyszenia reprezentowane jest przez prawników z dwóch kancelarii adwokackich, przy czym kancelarie te – co zasługuje na uwagę – prowadzą te sprawy pro bono. Trzeba też powiedzieć, że sam powód reprezentowany jest przez profesjonalnego pełnomocnika.

Informacje o prawdopodobnym wytoczeniu procesu przez Buzdygana pojawiały się w artykule wcześniej (ale jako wandalizm zostały wycowywane):zobacz zmianą z treści z marca 2007 – takie lekkie groźby. Polecam też parę wpisów sprzed roku (wtedy media podały informacje o zatrzymaniu Arnolda). Kilku internautów opisało swoje przygody z rozmów z nim: m.in. A.J., Olgierd, Piotr Mikołajski (polecam też komentarze)

Dodam jeszcze, że od jakiegoś czasu prowadzona jest też sprawa karna (tak, karna) w podobnej sprawie. Też Buzdygan vs. użytkownik Wikipedii. Na temat tego nie mam jednak żadnych informacji. Edycja: już mam troszke informacji – sam pozwany opisał to na swoim blogu: olgierd.bblog.pl oraz w artykule w Przekroju.

O tym, że nie warto karmić potworka, przekonał się na własnej skórze Olgierd Rudak, prawnik z Wrocławia. Przez zaciekłego, wirtualnego szkodnika całkiem realnie stracił pracę.

– Trafiłem na niego przypadkiem na jednym z forów prawniczych – przyznaje Rudak. – Naraziłem mu się, bo miałem inne zdanie na temat licencji na oprogramowanie komputerowe. Zaczęło się od pogróżek w sieci, skończyło na telefonach do mojego szefa i pismach z żądaniami odszkodowania od mojej firmy za to, że śmiałem go w Internecie obrazić. Po pewnym czasie mój pracodawca miał dość, postanowił pozbyć się zarówno wariata, jak i jego ofiary.

Do tego jest tam też komentarz dotyczący sprawy cywilnej opisywanej w tym wpisie.

Weekly z 9 października oraz wersja z eksperymentalną obsługą video

Dziś dwie Opery testowe: kolejna weekly Opera 9.50 oraz wersja z eksperymentalną obsługą tagu

No to po kolei: Opera 9.50 weekly poprawia ostatnie błedy (małe pole wiadomości w Gmailu, nie łączenie z ircem) ale z nowymi (grafik na wydruku nie ma, kursor na przyciskami i labelami (dobrze odmieniene? 😉 nie jest prawidłowy. Testerów zapraszam 😉
Użytkownicy Opery linuksowej ucieszą się pewnie z tej linijki na liscie zmian:

Plugins on UNIX might be even more broken – big changes coming up

Czyżby za niegługo zrobią coś z wtyczkami i na przykład Flash będzie działał normalnie? Jak to to bardzo fajnie 🙂

Drugą wersję Opery jest wersja z obsługą tagu video z HTML5. Ta wersja obsługuje natywnie (bez wtyczek) pliki filmów w formacie OGG Theora. Na razie tylko dla Windows – ale podobno działa też pod Wine. Filmy mogą być umieszczane także w plikach SVG oraz w obiektach canvas. To druga taka wersja – wcześniejsza została wydana kilka miesięcy temu.

Więcej informacji: O Operze weekly oraz o wersji z obsługą video. Zaglądajcie też na planetę Opery oraz na polskie forum.

Opera Mini 4 wydana

Opera Mini 4 wydana dziś. To taka na szybko informacja – bez komentarza. Bo ja jestem mało nowatorski i moja komórka nie potrafi wysyłać MMS-ów, a co dopiero łączyć się z internetem. Czyli Opery Mini na żywo nigdy nie używałem. A to implikuje (nie wiem czy to słowo tu pasuje ;), że nie jestem w stanie opisać żadnych wrażeń o tej przeglądarce.

Zachęcam do przyjrzeniu się funkcjom tej wersji. Jest tam opisany sposób np. synchronizacji zakładek z wersją desktopową, widok całej strony na ekranie… Wrażeń oczekujcie na planecie Opery 🙂

Zapłacą za najlepsze grafiki dla Commons

Philip Greenspun ufundował 20 000$ dla osób, które wezmą udział w tworzeniu grafik na potrzeby Wikipedii. Fajnie, nie? Na razie to propozycja, ale za niedługo może będzie działająca.

Co jest celem? Stworzenie grafik jak najlepszych. Tak aby jakość plików znajdujących się w Wikimedia Commons wzrosła. Następujące rodzaje grafik są oczekiwane w pierwszej kolejności: herby i flagi, chińskie litery, mapy Indii oraz wzory chermiczne. Ale nie pierwsze lepsze – tylko takie, których brakuje i są trudniejsze do wykonania. Nie można pójść na łatwiznę.

Grafiki powinny być stworzone w formacie SVG oraz muszą być poprawnie wyświetlane przez Mediawiki. Musi to być praca własna (bez czyichś podkładów) udostępniona na wolnej licencji. No i muszą być dokładnie wykonane. Jeżeli jest potrzebna legenda to powinna być niezależna od języka – czyli opis powinien być poza grafiką – a niej tylko jakieś symbole/odnośniki.

Kim jest Philip Greenspun? Tego można się np. z angielskiej Wikipedii dowiedzieć 🙂 Ma na swojej stronie ciekawe zdanie dotyczące wspierania projektów non-profit:

If you’re too lazy to start a new non-profit organization, donate money to Wikimedia Foundation, the folks who publish Wikipedia.

Szczegóły: Philip Greenspun-Wikimedia Foundation illustration project proposal – uwaga – plik PDF.

Opera Beta++

Beta++ czyli kolejna Weekly Opery dziś dostępna. Chętnych zapraszam do uaktualnienia – ze znanych błędów podane te 2: pole pisania mejla w Gmailu jest za wąskie/niskie (1px) oraz wersje *NIX-owe wywalają się przy próbie łączenia z ircem.

Z poprawek – Opera ma nie zamarzać przy synchronizacji, usuwanie wiadomości z filtrów ma działać. Przy okazji panel Jogger coś sie zmienił w tej wersji – Opera zacząła chyba z innej czcionki korzystać. Dziwnie to wygląda… Edycja: i mój jogger też coś zmalał… Oj brzydko to wygląda.

Szczegóły wraz z listą zmian: Opera Desktop Team