Wikiciekawostki, czyli z czego śmieją się wikipedyści

Wikipedia to encyklopedia. To wie chyba większość użytkowników internetu. A encyklopedia kojarzy się z suchym przedstawianiem faktów, bez żadnego mrugania okiem, uśmiechu… Czyli Wikipedia powinna taka być jeżeli chce uchodzić za encyklopedię. Powinna być też tak odbierana przez czytelników a w szczególności przez osoby, które chcą jakiś kawałek jej zeedytować.

Ale nie przez wszystkich jest odbierana poważnie i zdarzają się użytkownicy wpisujący różne dziwne rzeczy z myślą, że to może to kogoś rozśmieszyć. No rozśmieszyć może. I to czasami strasznie. Czasami wpisy, które nie powinny rozśmieszać (na pierwszy rzut oka) powodują taki śmiech, że trzeba szybko szukać szmatki do czyszczenia monitora… Listę takich „kwiatków” zbierają wikipedyści na kilku stronach.

Najpopularniejszą taką stroną są Wikiciekawostki. Są one podzielone tematycznie i zawierają wiele linków do artykułów czy pojedynczych edycji, które mogą spowodować uśmiech, śmiech czy też coś bardziej głośnego (burczenie?). Cała lista jest podzielona tematycznie. W tym wpisie zrobiłem takie streszczenie. Z przykładowymi cytatami, linkami itp.

Artykuły szczególnej uwagi – z nich dowiemy się gdzie biega akustyczny kotek, kto walczył z wróblami, kto zastrasza bizony z Buffalo i kiedy obchodzi się dzień ręcznika. Te artykuły same w sobie mają to coś. Ale to tylko niewielki procent z listy prawie stu…

A co powiecie na takie cytaty z istniejących artykułów:

Paradoks dziadka – jeśli podróże w czasie są możliwe, to co się stanie, jeśli podczas takiej podróży zabijemy własnego dziadka, zanim zostanie poczęty nasz ojciec? Wtedy nasze istnienie stanie się niemożliwe.

Kozi język” – metoda torturowania, polegająca na pokryciu stóp torturowanego słoną wodą i pozwoleniu kozie na zlizywanie osadzającej się w ten sposób na podeszwach soli. Jest to forma tortury łaskoczącej.

Podrywaniem (uwodzeniem) nazywamy zachowanie mające na celu stworzenie relacji psychicznej lub (i) fizycznej z drugą osobą (grupą osób), bazującej na wytworzonym, między osobą (grupą osób) podrywającą i osobą (grupą osób) podrywaną wzajemnym zainteresowaniu.

Jest lista encyklopedycznych wikipedystów (można się dowiedzieć kim są w rzeczywistości niektórzy edytujący Wikipedię: dyrektor muzeum Auschwitz-Birkenau, hacker, profesor uniwersytecki…). Kilku znanych pomaga. A jeżeli brak ci pomysłów na nazwę użytkownika z zajrzyj na listę A imię jego… zawierającą m.in. użytkowników o nazwie: Aczkolwiek, Olkademolka, Pocouzywacspacji, Wieczny student, Zebrawpaskidwa…

Niektórzy „modlą się” do administratorów specjalnymi modłami:

WarXie nasz, któryś jest na ircu, święć się WarXboT Twój, przyjdź SVG Twoje, bądź admiństwo Twoje, jako na Wikipedii tak i na Commons, grafik naszych zwektoryzowanych daj nam dzisiaj i nie banuj nas bez powodu ale zbaw ode wandalizmu. Amen.

Zbierane są też wyrazy uwielbienia jak i nienawiści dla Wikipedii. Chociaż czasami kochają tylko kogoś albo Pawełka czy też Karolinkę.

Szukasz miejsca gdzie miło by było zamieszkać? Wybierz sobie wioskę o najlepszej nazwie. Z nazw wiosek można wymyślić różne zdania. Np. takie:

Całowanie Dyszobaby czy też Szkarady przez Geniusza z Kaczek Średnich w Jęczydole może powodować Konowały. W takim wypadku należy przejść się do Żebraka po Zimną Wódkę.

Można też sprawdzić jaki herb ma gmina Kaczory. Zgadnijcie jaki ma 😉

Jest także cała lista linków do konkretnych edycji w Wikipedii. Napiszę jeszcze jak się czyta takie zmiany w artykułach.

  • Klikasz na pierwszy lepszy link do jakiejś zmiany. Pojawi się strona z 2 kolumnami.
  • Wyświetlone zostaną tylko zmiany dokonane w danej edycji. Po lewej jest to co było wcześniej, a po prawej to co było później wprowadzone.
  • Zmiany w treści są wyróżnione tłem pod testem, albo pokolorowaniem tekstu na czerwono.
  • Z takiej strony można się dowiedzieć kto daną zmianę wprowadził: zawsze widać zmiany wprowadzone przez użytkownika wypisanego w prawej kolumnie (u góry jest jego nick lub adres IP). Pod nickiem jest wpisana data i dokładna godzina. I czasami opis zmian (sam opis może być czasami ciekawy)

Gdy już mniej więcej wiadomo co gdzie widać to zaczynamy klikać na linki w sekcji o wiele mówiącej nazwie: Akcje zapierające krew w żyłach i mrożące dech w piersiach. A z linków tam zamieszczonych dowiemy się między innymi:

Czy to wszystko? Nie… To tylko część. Resztę zobacz sam. I mam nadzieję, że komuś ten wpis poprawi minimalni humor. Jak znajdziecie jakiś błąd literówkę w tym wpisie to się nie krępować i wpisywać informację w komentarze. Przepraszam też za taką rozwlekłość równie dobrze mogłem tylko rzucić linka 😉

No i jeszcze jedno: Nie róbcie tego w domu. Czyli nie wpisujcie głupot do Wikipedii – wszyscy mają wtedy więcej roboty. A jeżeli już musicie to zainteresujcie się Nonsensopedią – tam można.

p.s. Istnieją także alternatywne listy oprócz wyżej streszczonych Wikiciekawostek:

Synchronizacja Operowych zakładek

A taka Operowa ciekawostka – Osync – synchronizacja Operowych zakładek oraz notatek. Na czym to polega? Program zapisuje zakładki i notatki z Opery na serwerze. Gdy zainstalujemy Operę na innym komputerze to dzięki temu programowi mamy dostęp do tych zakładek (i ich uaktualniania). Przydatne dla osób korzystających z komputera w domu i w pracy. Chyba, że się nosi jakiegoś pendriva (ale to może być mniej wygodne). Działa pod różnymi systemami (Windows, Linux, Mac OS X). Szkoda tylko, że w wersji dla Windows plik instalacyjny ma jakieś 2,5 MB. I szkoda, że to nie jest przetłumaczone jeszcze.

Sam program jest trochę upierdliwy w działaniu – trzeba wyłączyć Operę, włączyć program, poczekać chwilę, włączyć Operę. Jak będzie to wbudowane w Operze to będzie dopiero super narzędzie 🙂 A niby takie plany są. Co z nich wyjdzie – któż to wie… Przy okazji – Osync synchronizuje zakładki także dla Opery Mini.

Co do prywatności – jak ktoś nie lubi się dzielić swoimi zakładkami niech się nie dzieli. Jak ktoś nie ma oporów to można skorzystać. I to by było na tyle. Pewnie część osób już o tym wie 😉 Ja się dowiedziałem niedawno.

Grafiki ze stron Sejmu – niekomercyjne

Sejm RP zmienił warunki udostępniania materiałów ze swoich stron. Teraz można korzystać z nich tylko w celach niekomercyjnych. Uderzyło to w Wikipedię, bo wymaga ona publikacji materiałów także do użytku komercyjnego.

Zezwala się na niekomercyjne używanie, kopiowanie oraz wykorzystanie materiałów znajdujących się w Serwisie Informacyjnym Sejmu w sieci Internet, z zaznaczeniem źródła ich pochodzenia.

Zmiana praw licencyjnych nastąpiła w grudniu 2006 roku. Wszystkie grafiki (głównie chodzi tu o zdjęcia posłów) umieszczone w serwisach Wikimedii po tej dacie zostaną usunięte. Umieszczone wcześniej nie, bo były umieszczone zgodnie z licencją – prawo nie działa wstecz. Jaka liczba grafik zostanie usunięta – nie wiadomo (znaczy ja nie wiem ;). Przejrzyj listę plików na polskiej Wikipedii oraz na Commons (w większości załadowanych wcześniej).

A wiecie jaki był powód takiej zmiany? To cytat z listy dyskusyjnej Wikipedii (autor listu to Wikipedysta:Ency, a wpis ze stycznia):

Właśnie jestem po rozmowie z dyr. Jabłońskim. Sprawa jest prosta jak drut. Do tej rozmowy był przekonany, że Wikipedia to przedsięwzięcie niekomercyjne, więc też sądził, że jej to nie dotknie, natomiast zapis się pojawił, bo zbyt go wkurzyły firmy i firemki, ciągnące z serwerów Sejmu treści (a ich opracowanie kosztuje), które potem bez pozwolenia, tandiemów, ale też bez wzmianki o źródle były puszczane w obieg za kasę.

No i wyszło na to, że na razie nie będzie nowych grafik dla Wikipedii ze stron sejmu. Na razie to nie jest wielki problem – ale po nowych wyborach by się przydały zdjęcia nowych posłów na jakiejś wolnej licencji. Szczególnie, że jakością (wielkością) te miniaturki zdjęć nie grzeszą 😉

Dyskusja na polskiej liście dyskusyjnej, informacje o prawach autorskich stron sejmu, dyskusja na temat szablonu na commons (ang.). Można sobie poczytać przy okazji korespondencję z Senatem RP – Senat udostępnił zdjęcia na licencji GFDL 🙂 W końcu wyższa izba…

Helion wydał w końcu Wikipedię na DVD

Okładka płyty Wikipedia DVD

Tworzenie wersji Wikipedii na DVD zaczęło się ponad półtora roku temu – najpierw podpisano umowę pomiędzy Wydawnictwem Helion a Fundacją Wikimedia w celu wykorzystaniu nazwy i znaków Wikipedii. Gdzieś na początku lata 2006 część użytkowników zaczęła sprawdzać artykuły w celu znalezienia wandalizmów, poprawy formatowania. Przejrzano tak wszystkie artykuły. Usunięto też artykuły nie dopracowane, oznaczone niektórymi technicznymi szablonami.

Baza danych artykułów pochodzi z czerwca 2006. Wtedy w Wikipedii mieliśmy 250 000 haseł – obecnie jest ich o ponad 150 tysięcy wiecej. Co nie znaczy, że to jest zła płyta 🙂 Po prostu dla osób nie posiadających stałego dostępu do internetu może być bardzo dobrym źródłem wiedzy. Na płycie znalazło się 239 000 artykułów i 59 000 grafik. Grafiki, aby zmieścić je na płycie zostały zmniejszone do formatu szerokości ok 400 pikseli.

Płytę można kupić w księgarni Helionu za 39 złotych – czy to wysoka cena? Encyklopedia Wiem 2006 kosztuje 94 zł (125 tysięcy haseł) a Encyklopedia PWN-u 90 zł (150 tysięcy haseł). Nie jestem w stanie tego porównać (nie widziałem na żywo Wikipedii DVD, ani tych innych encyklopedii). Nie wiem też jak obszerne są hasła w tych komercyjnych encyklopediach. Jak ktoś zakupi płytę Wikipedii i sprawdzi to może zechce mu się spisać jakieś wrażenia – proszę o to czytelników tego bloga 😉

Co do sposobu przeglądania zarzucę cytatem:

Korzystanie z płyty jest oparte na wyszukiwarce o nazwie WikiMiner autorstwa Olafa. Jest to program Java, który jest wyszukiwarką haseł. Po znalezieniu hasła jest ono automatycznie wczytywane do standardowej przeglądarki internetowej użytkownika. Dzięki temu rozwiązaniu płyta jest użyteczna niezależnie od systemu operacyjnego. Jedyny wymóg to możliwość zainstalowania w systemie środowiska Java.

Czyli zadziała to pod Windows, Linuksem, Mac OS X-em itp… I teraz ważne pytanie: czy to się sprzeda? Czy ktoś to kupi? Jacy ludzie to kupią? Poczekamy, zobaczymy… Ale można pogdybać w komentarzach 😉 Jak będe znał jakąś przybliżoną ilość sprzedanych egzemplarzy to poinformuję.

P.s. A co z błędami w artykułach? Wszystkie artykuły zostały sprawdzone prze kilkudziesięciu wikipedystów (niepewne informacje usunięte), ale pewnie coś przemknęło przez to sito. Jak ktoś znajdzie jakiś merytoryczny bład na płycie, niech sprawdzi następnie w wersji internetowej czy jeszcze taki istniej. I następnie (jak nadal jest) zgłosi (w menu bocznym jest link).

Więcej: informacja na stronach Wydawnictwa Helion. Na stronach meta.wikimedii znajduje się szczegółowa historia i sposób powstawania tej płyty od strony Wikipedystów. Tam także techniczne szczegóły wydania tej płyty. Mozna też przejrzeć moje wcześniejsze wpisy o tym projekcie.

Dodane: zacytuję jeszcze Polimerka z listy dyskusyjnej:

DVD z Wikipedią będzie dostępne do pobrania on-line – jak tylko dostaniemy informację od firmy, że to wreszcie trafiło do sklepów.

Opera 9.22 – poprawione 3 błędy bezpieczeństwa

Jak tylko pojawiła się kolejna weekly Opery z serii 9.2x to próbowałem się z kimś założyć o to, że jakiś błąd bezpieczeństwa poprawiają 😉 No i się okazało, że tak – poprawili 3 błędy bezpieczeństwa. Nawet jeden w obsłudze torrentów (to było uszczegółowienie zakładu ;).

Czy oprócz błędów jakieś zmiany? Kilka tak: poprawiono stabilność, wydajność pobierania torrentów. Ponownie można przeciągać karty pomiędzy oknami przeglądarki (nie wiedziałem, że to nie działało ;). Poprawiono także współpracę z systemem Windows Vista. Polecam listę zmian, albo wpis na dobrych programach. Chociaż tam coś to dziwnie miejscami przetłumaczyli.

I się pewnie narażę niektórym osobom: Opera to nadal przeglądarka z poprawionymi wszystkimi błędami bezpieczeństwa 🙂 Ale to prawda, przecież…

Pobierz Operę z pl.opera.com.

Pyrzowice – nowy terminal B

Terminal B w Pyrzowicach

W niedzielę pojechałem na rowerze na lotnisko Pyrzowice zobaczyć cóż to za nowy terminal odpraw tam otworzyli. Zrobiłem na lotnisku kilkanaście zdjęć.

Lotnisko jest obecnie 3 pod względem liczby pasażerów w Polsce a prawie wszystkie samoloty nad moim blokiem latają 😉 Miło jest widzieć jak się rozwija – niechby jeszcze linię kolejową zbudowali/wyremontowali. Niby mają plany omijania Tarnowskich Gór tą linią, ale trudno… nie będę marudził z tego powodu. Przynajmniej na razie.

Dojechałem, rower przywiązałem (ostatnie miejsce na rower mi się trafiło). Nie byłem jedynym rowerzystą na lotnisku (pogadałem wcześniej chwilkę z 2 osobami z Częstochowy przed płotem lotniska). W czasie zapinania roweru podsłuchałem (niechcący) rozmowę jakiegoś mężczyzny przez telefon. Dowiedziałem się, że jego samolot poleci dopiero o za 6 godzin. A rozmowa utkwiła mi w pamięci, bo to był typowy przykład rozmowy z wstawianiem przecinków na „K” co drugie słowo. To brzmiało tak jakby wymówienie „K” było tak samo ważne jak oddech. Dawno takiej rozmowy nie słyszałem. Ehh…

Terminal B w Pyrzowicach

Wszedłem do na terminalu A – tego starszego – jego już parę razy odwiedzałem. Jak był mały tak małym pozostał 😉 Ludzi tłum, co rusz jakieś różowe/Wizzowe stewardessy przebiegały…

Terminal B w Pyrzowicach

Przeszedłem się kawałek – kilka osób po drodze siedziało z minami zafrasowanymi – pewnie ten sam samolot opóźniony o te 6 godzin. Wszedłem do Terminalu B a tam… pusto… Nic się nie dzieje. Na plus można zaliczyć przyjemny chłód i miły wygląd terminalu (na zdjeciach widać). Na razie jest nieczynny – odpraw tam nie ma – mają być od 30 lipca.

Terminal jest 2 piętrowy – parter to miejsca odpraw. 1 piętro – sklepiki z gazetami, jakieś restauracje czy bary. Ludzi nawet dużo w nich. Na to piętro prowadzą ruchome schody. 2 piętro – już bez ruchomych schodów, prawie pod samym dachem poczekalnia – na krzesełkach śpi jedna osoba a 2 się wpatrują w przestrzeń. A może nie w przestrzeń, a w korytarz do tarasu widokowego.

Samolot WizzAir dokądśtam ;)

A taras widokowy to jest strasznie długi (najdłuższy w Polsce?), z widokiem na cały pas lotniska, z krzesełkami, z jakimś barkiem i sklepikiem. Każdy kto chce pożegnać rodzinę znajdzie własne miejsce przy szybach. A w Krakowie to ludzie stoją na stołach i się tratują aby coś zobaczyć 😉 Przy wejściu na taras stały bramki do poboru opłat, ale były wyłączone (na szczęście 😉

Parking przed lotniskiem

Co potem? No nic więcej tam nie ma (znaczy nigdzie więcej mnie nie wpuścili). Nowy terminal prezentuje się dobrze – nie wiem czy nie będzie jednak za mały na przyszłość, ale powiedzmy, że ktoś to wyliczył… I załóżmy, że prawidłowo… 😉 Także parking już pęka w szwach – przydałoby się go powiększyć (albo zbudować tą linię kolejową w końcu).

Zdjęcia z lotniska na adamdziura.9g.pl/zdjecia/pyrzowice/

[UserJS] Automatyczne uzupełnianie w wyszukiwarce Wikipedii

Uzupełnianie wyszukiwarki w Wikipedii

Na angielskiej Wikipedii leży sobie skrypt dla zalogowanych użytkowników o nazwie Auto Complete. Dodaje on automatyczne dopełnianie (uzupełnianie) wpisywanych słów w wyszukiwarce Wikipedii. Przy wpisywaniu słowa w pole tekstowe wyświetla się lista artykułów zaczynających się od wpisanych liter (tak jak na grafice obok). Przydatny skrypt, ale miał jedną wielką wadę – nie działał w Operze.

Poprosiłem na polskim forum Opery o poprawienie skyptu. Przyjrzała się Sombria, poprawiła i zasugerowała stworzenie skryptu użytkownika dla Opery. Jako, że podała dokładny przepis to przygotowałem taki skrypt, który działa na każdym projekcie Wikimedii – czyli w Wikipedii, Wikisłowniku, Wikicytatach itp. W każdej wersji językowej. Skrypt działa tak jak widać na obrazku powyżej.

Pobierz plik autocomplete_wikimedia.js oraz dowiedz się jak instalować skrypty użytkownika w Operze.

Lech Wałęsa (z)koryguje Wikipedię

Może się troszkę powtórze za Wantedem, ale trudno. Prawdopodobnie Lech Wałęsa (tak, ten były prezydent Polski 😉 zgłosił błąd w artykule o sobie w Wikipedii. Wykorzystał do tego zgłoszenia mechanizm zgłaszania błędów (link w menu bocznym – też możecie tak błędy zgłaszać). A nawet błedy powinniście zgłaszać. Ale wskazując jak najdokładniej miejsce błędu, sposób poprawienia, jakieś – przykładu z Lecha nie bierzcie… 😉

Treść zgłoszenia (cytat dokładny):

Informacje o mnie tu podawane są kłamliwe to po prostu bezczelne kłamstwa i pomówienia .Pozytywy wszelkie pomijane .Sąd powinien się tym zająć .Historia Was zkoryguje bezczelni kłamcy .L Wałęsa

Pierwsze podejrzenie wikipedystów: ktoś się podszywa pod prezydenta. Ale jak to już sprawdził wikipedysta Wanted wpis został dokonany z Barbadosu albo Grenady (Karaiby). A, że przez przypadek w tych okolicach Wałesa promował Wrocław

To zgłoszenie spowodowało też pojawienie się wpisu na blogu Lecha Wałęsy dotyczącego jego działalności, podejrzeń itp.. Mógłby go jednak jakoś normalnie sformatować, bo teraz się go czytać nie da…)

Samą dyskusję na temat hasła można przeczytać na stronie ze zgłoszonymi błędami. Dodam tylko, że Pan Prezydent został wezwany do podania przykładów tych pomówień. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie artykuł o nim dorobił się szablonu do weryfikacji. Jak ktoś chce poprawiać to zapraszamy – artykuł o tak ważnej osobie jest nie do końca rozbudowany. Mała uwaga – artykuł mogą edytować tylko zalogowani użytkownicy. Wszyscy za to mogą dyskutować nad jego treścią.

Informacje: Artykuł o Lechu Wałęsie w Wikipedii, mini śledztwo Wanteda, Dyskusja o błędach, wpis na blogu Wałęsy .

Wrocław – miasto spotkań – relacja weekendowa

Panorama Racławicka

Weekend 6-8 lipca spędziłem we Wrocławiu – jak się sam reklamuje – w mieście spotkań. Taką przydługawą relacje udało mi się spisać. Podałem też ceny wstępu do niektórych obiektów – może się komuś przydadzą. Są też zdjęcia 🙂

Sam wyjazd był niepewny, jeżeli by do skutku nie doszedł to miałem zamiar się pojawić się na spotkaniu użytkowników forum Opery w Krakowie… Ale wyjazd do Wrocławia wypalił, więc spotkanie z forumowiczami zostało w moim wypadku odłożone na bliżej nieokreśloną przyszłość. Co nie znaczy, że Operowcy się nie spotkali – a spotkali się, porobili zdjęcia, pogadali, pojedli, popili… Mówią, że było fajnie… Ale nie o tym miał być ten wpis… 😉

Ulica Katedralna na Ostrowie Tumskim

Aby dojechać do Wrocławia musiałem wykorzystać pojazd szynowy o nazwie pociąg PKP. Lubię takimi pojazdami jeździć, więc się nawet ucieszyłem. Dziwnością było to, że najbardziej pasował mi pociąg z Tarnowskich Gór z przesiadką w… Kluczborku (to takie kółko). Jadąc ze wschodu, na dworzec główny we Wrocławiu wjechałem od zachodu… Heh 😉 I wygląda na to, że dojazd przez Opole jest już średnio opłacalny (czasowo…). Chyba, że z przesiadką na pośpiecha… Osobówkę ładnie skomunikowaną ciężko znaleźć.

Pogoda przywitała mnie wiatrem i słońcem – nawet ładnie. Nocleg mieliśmy na Ostrowie Tumskim – najbardziej zabytkowej dzielnicy, kiedyś wyspie. Haa… za 10 zł 🙂 Zwiedzanie miasta zaczęło się od Panoramy Racławickiej (obraz panoramiczny o długości 114 metrów). Ciekawy efekt daje szybkie chodzenie naokoło. Cena troche wysoka (20 normalny, 15 ulgowy). Następnie zostałem odprowadzony na nocleg z plecakiem (reszta osób przyjechała wcześniej pojazdem 4-kołowym). Przeszliśmy m.in. alejką na wyspie Piasek, most Tumski.

Katedra we Wrocławiu

Najbardziej charakterystycznym budynkiem na Ostrowie Tumskim jest katedra – widać ją prawie z każdego miejsca. Tak mi sie spodobała, że jej zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć – i jak tu teraz wybrać te najlepsze 😉 Na jedną z wież można wjechać windą (4 normalny, 3 ulgowy – studentów ulga nie obejmuje). Tam wiało strasznie – dobrze, że jest ten „taras” obudowany kratami – bo różne części garderoby mogłyby odlecieć bez większego problemu. Widok na miasto jest przepiękny – wijąca się odra, wyspy, wieże kościołów, Ślęża w tle… Wieże kościołów od razu skojarzyły mi się z „Narreturmem” Sapkowskiego – wypatrywałem latających pomurników wołających „Adsumus” 😉 Nie było ich jednak…

Ratusz na Rynku

Z Ostrowa Tumskiego skierowaliśmy się do centrum po drodze zaliczając bar mleczny (leniwe to dziwne pierogi są…). Mijaliśmy m.in. plac Dominikański – ktoś chciał wejść do znajdującej się tam galerii, ale po uświadomieniu go/jej że to jest galeria, ale handlowa nie weszliśmy tam. Na Rynku trwały przygotowania do koncertu śpiewania z playbacku („Hity na czasie” czy jakoś tak). Stała już tam scena i trochę widok kamienic zasłaniała. W sobotnią noc testowali światła (nawet przyjemnie to wyglądało to wtedy).

Nagi pan ze szpadą

W którymś momencie zaczęliśmy szukać fajnej, w miarę pustej, taniej knajpy – znaleźliśmy taką dopiero w okolicy budynku Uniwersytetu Wrocławskiego (przepięknego). Obok nas na fontannie stał jakiś nagi facet ze szpadą i opalał plecy. A może juz nie opalał, bo słońce się za budynkiem schowało? Nieważne. Przeszliśmy kawałek na Wyspę Słodową zająć naszą ulubioną (jak się później okazało) ławkę z widokiem na UWr, jakiś kościół, most, wyspę Piasek, przejeżdzające nowoczesne i niebieskie tramwaje… Ławka była przez nas używana jeszcze 3-krotnie 😉

Co potem? Na kolację, przebrać się i w poszukiwaniu jakiejś imprezy wyjść… Przed znalezieniem imprezy było jeszcze wielce interesujące i miłe poszukiwanie po centrum sklepu spożywczego. Spożywczym w końcu został McDonalds 🙁 A Świdnicka niby tak długa ulica a nic nie widzieliśmy w jej okolicach, oprócz pięknie oświetlonych budynków (m.in. Opery Wrocławskiej). Ciekawy był też pomnik/fontanna przed Teatrem Lalek… Dziwnie jest oświetlona Odra – fioletowo-różowymi lampami (w okolicach wyspy Piasek). Nawet się zgubiliśmy i przechodziliśmy obok komendy prewencji z puszkami z piwem w rękach…

Hala Ludowa i jacyś ludzie ;)

W kolejny dzień udało się obejrzeć Halę Ludową (10 normalny, 5 zł ulgowy). W rzeczywistości trochę w środku mała jest… Miałem inne wyobrażenie. Potem przejście Pergolą i Ogród Japoński (chyba 5 normalny, 3 ulgowy). Ładne japończycy parki tworzą 😉 Potem ponownie centrum (Świdnicka w świetle dnia). Ponownie ławka (UWr w świetle słonecznym). Kolejne tramwaje, rozmowy i złocisty napój… Wszystko na tej ławeczce.

Most Tumski

Kolejny nocleg udało się znaleźć w okolicach akademików. Ale te okolice trochę dziwne są – za to domki ładne. Samo otoczenie akademików jakieś brudne, walające się butelki, kartony, śmieci… Na trawie ślady po rzucaniu mokrym papierem toaletowym z najwyższych pięter. Ogólnie nie zachwyciłem się… No i żadnej otwartej knajpy… 😉 No to w tramwaj i do centrum… Tramwaje przyjazne. Automaty biletowe nie (zeżarł mi jeden taki złotówkę, a kolejny był zepsuty). Motorniczy też średnio przyjazny („Nie mam biletów”). No to tramwajami jeździliśmy (ja najwięcej) na gapę. Przepraszam mieszkańców przepięknego Wrocławia…

Ooo... A co to?

W sobotę odwiedziliśmy kilka klubów, ale w każdym jakoś pustawo było. I muzyka nie taka jak powinna być 😉 Najbardziej nas zainteresowały jakieś dźwięki koło fosy – przeszliśmy się tam kawałek i okazało się, że to było… wesele. Nie wpuścili nas. Gdy wracaliśmy nocnym autobusem pierwszy raz jechałem przegubowcem, po czteropasmowej drodze do tyłu… Kierowca chyba zaspał i nie wjechał na jakąś estakadę.

Ogród botaniczny we Wrocławiu

W niedzielę ponownie spacer po Ostrowie Tumskim i po kolejnym ogrodzie – tym razem botanicznym. A potem w pociąg i do domu 🙂 Tym razem rzuciłem się na pośpiecha… A to z powodu, że osobówka mi zwiała 😉 Znaczy gdyby nie kolejki do kasy to bym zdążył. Ogólnie wyjazd mogę zaliczyć do udanych – ciekawe kiedy do jakiegoś kolejnego wielkiego miasta pojedziemy.

Jak widać we wpisie – robiłem zdjęcia… Można sobie część z nich obejrzeć – żałuję, że nie robiłem nocnych zdjęć… I zachęcam do odwiedzenie Wrocławia – naprawdę warto 🙂

Baza namiotowa na Przysłopie Potóckim

Od ponad tygodnia w Beskidach stoi sobie nowa baza namiotowa. Stoi sobie na przełęczy Przysłop Potócki pomiędzy Bendoszką Wielką a Praszywką Wielką na szlaku z Soli (tam zatrzymują się pociągi 😉 na przełęcz Przegibek. To jest Beskid Żywiecki (dla większego rozjaśniena położenia). Baza jak to baza – nie ma za wielu wygód ale jest. Utworzona przez Uczelniany oddział PTTK przy Politechnice Śląskiej w Gliwiacach. Nocleg w namiotach bazowych – cena to 5 zł. Za nocleg we własnym namiocie płaci 3.

Jak ktoś ma zdjecia z bazy to bym z chęcią się temu przyjrzał (na razie się tam nie pojawię – może w sierpniu). A sam wpis jest w ramach reklamy bazy… 😉

Więcej informacji: strona informacyjna bazy. Jest tam też spis kiedy kto jest bazowym. Wykorzystali kalendarz Google 🙂 Baza stoi do końca sierpnia (podobnie jak inne bazy namiotowe w Beskidach).