Jaskinia – ciemno, straszno, świetnie…

W trasie

W ten weekend byłem na kolejnym wyjeździe z kursu przewodnickiego. Tym razem był to wyjazd speleologiczny (chociaż kurs tego tematu nie obejmuje).

W sobotę dojechaliśmy do Bielska pociągiem. Tam przesiedliśmy się do Autobusu miejskiego do Wapienicy. Szlakiem niebieskim przeszliśmy obok zapory na Wapienicy im. Ignacego Mościckiego. Miałem za zadanie znaleźć jakieś informacje – jako brudnopis wykorzystałem Wikipedię i tam artykuł o tej zaporze utworzyłem. Bo go nie było wcześniej.

Następnie przez Palenicę doszliśmy na Błotny. Po drodze mijaliśmy ilości wody w stanie stałym – dokładniej śniegu. Można się było porzucać 😉 Nie tylko śnieżkami – sobą nawzajem też.

Wieje na Błotnym...

W schronisku na Błotnym zapłaciliśmy za wrzątek (ehh…) na herbatę. Ze szczytu nas prawie zwiało. No i ścieżka została przez zaspy białego puchu zasypana. Pierwszy raz w życiu łaziłem prawie po kolana w śniegu. A może i nie pierwszy?

Doszliśmy do Chaty Wuja Toma na przełęczy Karkoszczonka (w domu stwierdziłem, że schronisku zdjęcia nie zrobiłem). Tam w oczekiwaniu na przybycie przewodnika, który nas oprowadzi po jaskini posililiśmy się, pograliśmy, pośpiewaliśmy…

Około 19 zaczęliśmy się przebierać w ubrania przeznaczone do całkowitego zniszczenia. No i ruszyliśmy w stronę Jaskini Trzy Kopce (najdłuższej w Beskidach). Najpierw szlakiem, następnie zeszliśmy ze szlaku a potem weszliśmy w las szukając około godziny 20 wejścia do jaskini. Jakieś 20 minut lataliśmy i w górę i w dół stoku. Gdy się znalazła to zaczęliśmy tam włazić. Była to dziura w skale, wystawały Dwie dziewczyny trzeba było strasznie długo przekonywać aby do tej studni weszły. Ale się udało. Ja stwierdziłem, że ręczna latarka się mi nie przyda za bardzo – trudno z nią w ręce przechodziło

Przeszliśmy przez 2 komory. No i pojawił się problem: 5 osób się zmieściło w jeden zacisk znajdujący się na jednej trasie (takie miejsce baaardzo wąskie) a kolejne się nie zmieściły. Przewodnik wymyślił inną trasę. Przez wejściem do zacisku kilka dziewczyn stwierdziło (z zadowoleniem), że jednak mają duże piersi 🙂 Bo się nie zmieściły. Ja mam małe, więc przeszedłem do (jak sie okało) ostatniej komory zwiedzonej przez naszą zgraję. A przejście przez zacisk polegało na przeciśnięciu między skałami na leżąca (nogami do przodu) jakieś 3-4 metry o nachyleniu 30 stopni w dół. Następnie się zginało nogi, siadało na nich, wchodziło się do malutkiej wnęki i wyciągając nogi do przodu właziło do kolejnego tunelu. Nieźle się można rozciągnąć.

img_3451.jpg

A to dlatego ostatniej bo przed moim wejściem jeden chłopak (pierwszy wyjazd kursowy) spadł z głazu. Z jakichś 2 metrów. Na głowę/plecy. Troszkę się pociął. Nie wiem ja się zachowywał wcześniej, ale gdy się tam pojawiłem to był w jakimś takim dziwnym szoku. Nie widziałem osoby w takim stanie. Może i nie był jakoś straszny szok, ale w zestawieniu z tymi skałami dookoła robiło dziwne uczucie. Aby doszedł do siebie było potrzebne 15 minut. Kolejne 10 spędził na jednej półce skalnej przed wejściem do zacisku. Ale gdy już ruszył to szedł bardzo szybko (jak na warunki jaskiniowe).

Po wyjściu z jaskini (po jakichś 3 godzinach) ruszyliśmy biegiem do schroniska. Nie wiem co na nas tak podziałało, ale w jakąś euforię wszyscy wpadli, że rzucaliśmy się śnieżkami, wrzucaliśmy nawzajem w zaspy. A na polanie obok chaty robiliśmy fikołki. Ahh… Od razu wyczyściliśmy się z błota.

Diabełek

Następnego dnia zeszliśmy do Szczyrku skąd PKS-em ździercą (5,50 za przejazd!) dojechaliśmy do Bielska. Na dworcu przywitała nas bielszczanka śpiewając na całe gardło jakąś piosenkę żołnierską (przyjedź mamo na przysięgę?). Hmm… Żołnierzy słabo przypominaliśmy. Troszkę później inna bielszczanka (około 20 wiosenek) śpiewała „A ja wolę moją mamę” na całą ulicę… Póżniej sobie na swoją koleżankę pok…wowała. No i poszła.

Zwiedziliśmy troszkę Bielsko (chłopak który zleciał za skały w jaskini dołączył tam do nas – żyje) i pociągiem wróciliśmy do Katowic. Było miło 🙂 Zdjęcia można wreszcie zobaczyć – jeżeli kogoś interesują.

6 myśli do „Jaskinia – ciemno, straszno, świetnie…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *